Na moje urodziny mój mąż wyznał mi, że dwa lata temu spotkał inną kobietę i chciałby resztę swojego życia spędzić z nią

W wieku 50 lat zostawił mnie mąż. Nigdy bym nawet nie przypuszczała, że w takim wieku zostanę sama. Z Michałem wzięliśmy ślub, kiedy miałam 22 lata, a mąż 24 lata. Zawsze dobrze nam się żyło. Mamy już dorosłą, zamężną córkę, która teraz z nami nie mieszka.

Dom, samochód, podróże – wszystko to mieliśmy. Jeszcze sobie pomyślałam, że wreszcie nadszedł dla mnie czas beztroskiego życia. Ale wtedy jeszcze nie podejrzewałam, co mnie czeka.

Nadchodziły moje urodziny. Chciałam je świętować z rozmachem. Zaprosiłam 40 gości – krewnych, przyjaciół, świadków, współpracowników. Było wiele pięknych słów pod moim adresem i wspaniałych prezentów.

I oto, dokładnie na moje jubileusz mąż również zrobił mi „prezent”. Gdy wróciliśmy do domu, powiedział, że musimy porozmawiać. A potem wyznał, że dwa lata temu spotkał inną kobietę i chciałby resztę swojego życia spędzić z nią.

Najciekawsze, że na początku myślałam, że mąż żartuje. Na imprezie Michał nie odstępował mnie na krok, podarował mi kolczyki z diamentami, o których marzyłam. Wypowiadał miłe słowa i dziękował za 28 lat wspólnego życia.

A wieczorem, w domu, zaparzył herbatę i tak spokojnie oświadczył, że od dwóch lat ma inną kobietę. Że ona ma 38 lat i że jest zakochany. I że ma nadzieję, że spokojnie podzielimy nasz dom, samochód i oszczędności. I po prostu zostaniemy dobrymi krewnymi.

Byłam oszołomiona, nie wiedziałam, co robić. Nie spałam całą noc, a rano zadzwoniłam do córki i wszystko jej opowiedziałam. Poradziła mi, abym go nie trzymała, tylko puściła. Córka powiedziała, że mężczyzny, który już wszystko zdecydował, nie zatrzymasz. Także wyznała, że wiedziała o tym romansie ojca, ale mi nic nie mówiła, bo on ją prosił, że sam mi wszystko opowie.

I opowiedział… Lepszego momentu niż mój dzień urodzin nie mógł wybrać. Jak w mgłach podpisywałam papiery, sprzedawałam dom, samochód. Liczyliśmy pieniądze, dzieliliśmy, kupiłam sobie małe mieszkanie poza miastem. Potem z wielkim smutkiem patrzyłam na ich szczęśliwe zdjęcia w mediach społecznościowych. Nie mogłam zrozumieć, czym ona jest lepsza ode mnie? Młodsza – tak, ale tylko tyle…

Michał już zapomniał, że w najtrudniejszych czasach obok niego byłam ja. Ale za 28 lat wspólnego życia od męża dostałam tylko skromne „dziękuję” i małe mieszkanie poza miastem.

A potem się pogodziłam. Kilka razy w roku odwiedza mnie córka, która bardzo mnie wspiera. Ale również utrzymuje kontakt z ojcem i jego nową żoną.