Na spowiedź przyszła kobieta w wieku sześćdziesięciu siedmiu lat. Powiedziała, że życie ją oszukało. W ogóle nie dostarczyło jej niczego naprawdę dobrego ani wartościowego. To była ciągła rozczarowująca zawód, a nie życie
Do jednego z księży przyszła kobieta w wieku sześćdziesięciu siedmiu lat. Powiedziała, że życie ją oszukało. W jej życiu nie stało się nic interesującego, pięknego ani jasnego. Absolutnie niczego.
Rutyna, monotonna praca. Żadnej miłości, o której piszą w książkach. Żadnego bogactwa, żadnego dobrobytu. Żadnych szczęśliwych zmian. Żadnych podróży. Ogólnie życie nie dało jej nic naprawdę dobrego, wartościowego. To wszystko było rozczarowaniem, a nie życiem.
Rozdano jej złe karty. Dostała złe, nieciekawe życie wśród nieciekawych ludzi. Życie ją oszukało!
Wcale nie. To ona oszukała samą siebie. Zdecydowała się nie mieć wyboru.
Nie chciała być odpowiedzialna za swój wybór. Obwiniała okoliczności i innych ludzi. To oni źle jej doradzili. Nie podejmowała ryzyka. Nie uczyła się i nie rozwijała.
Czekała, aż ktoś przyniesie jej szczęście na srebrnej tacy. Jej wyobrażenie o szczęściu było takie, że ktoś musi jej je dać. Stwórca, los lub inni ludzie. Ale tak się nie stało. Jej nadzieje zniknęły, a jej życie prawie się skończyło. Złe, niesprawiedliwe życie.
Kobieta nie dziękowała sobie za to, że żyła tak długo, jak żyła – wielu ludzi umierało znacznie wcześniej. Nie była wdzięczna za to, że jej oczy widzą, a nogi chodzą. Za to, że ma własny dom i środki na jedzenie i życie w cieple.
Nie podziękowała też za to, że ma dzieci. Dzieci są niewdzięczne i żyją własnym życiem. Za co tu być wdzięcznym? Miała też męża. Takiego sobie męża. Ciągle ją rozczarowywał. Aż w końcu ją rozczarował – umarł i zwalił wszystko na nią.
Nie wybrała, nie chciała wziąć odpowiedzialności za swoje życie i nie widziała tego, co miała. Tego, co zostało jej dane.
Ksiądz też zwiódł jej oczekiwania. Zaczął ją pytać, po co żyje. Kogo kochała. Co jest gotowa zmienić? Czego chce się nauczyć? Przecież był jeszcze czas, zostało jeszcze życie!
– Czy to jest życie? – powiedziała z oburzeniem kobieta. – To jest oszustwo. To całkowite rozczarowanie. Nie wiem nawet, po co tu przyszłam. Zmarnowałam tylko pieniądze i czas!
…Jeśli nie wiesz, po co przyszedłeś na Ziemię, jeśli nie wybierasz, jeśli nie obwiniasz losu i innych ludzi, jeśli czekasz na szczęście, nie kiwnąwszy palcem, aby je przybliżyć, jeśli nie uczestniczysz w życiu innych i nie kochasz nikogo, życie oszuka twoje oczekiwania.
Albo człowiek oszukał samego siebie i Tego, który dał mu życie. Dał im możliwości, których nie chcieli wykorzystać i o które nie chcieli walczyć. To nie życie oszukuje. To sam człowiek oszukuje siebie i Stwórcę, zrzekając się odpowiedzialności za swój wybór.
