Na wesele ojciec nie poszedł. Jego towarzysze mówili, że postępuje niewłaściwie. W końcu jedyna córka wychodzi za mąż, a on nie życzy jej szczęścia

Jan Kowalski chodził po mieszkaniu i niezadowolony coś mówił. Dziś córka nie przyszła rano odwiedzić ojca. Jemu takie się nie podobało. Jana, jedyna córka, mieszka osobno. Żona dawno zmarła i on w mieszkaniu sam. Dlatego żądał, aby córka przychodziła do niego rano i wieczorem. Zdrowie słabe, zachoruje niespodziewanie, kto się nim zaopiekuje?

Wieczorem Jana przyszła do ojca, i nie sama. Młody mężczyzna stał obok, trzymał ją za rękę. Oni się patrzyli, a w ich spojrzeniach były iskierki szczęścia, że Jan Kowalski zrozumiał, dlaczego rano córka nie przyszła. Jana przedstawiła ojcu swojego ukochanego. Nazywa się Jan, starszy od niej o trzy lata. Córka razem ze swoim ukochanym poszli do kuchni i zaczęli przygotowywać kolację. Jan Kowalski zauważył, że gotują razem. Jan nie odmawia się takiej pracy. Ale ojcu bolało serce. Rozumiał, że córka nie należy do niego. Od tych myśli czuł się źle. Jemu już nie podoba się Jan. W końcu Jana będzie z nim mieszkać, a o ojcu nie przypomni.

Kiedy usiedli do jedzenia, Jan Kowalski pytał młodego człowieka, kim jest i skąd pochodzi. Jan opowiedział, że pracuje w firmie swojego wujka. Sam pochodzi ze wsi niedaleko miasta. Mieszkania na razie nie ma, wynajmuje mieszkanie.

— Rozumiem, dlaczego chcesz mojej córki, ona ma mieszkanie i to ci odpowiada — mówił Jan Kowalski.

Jana podniosła oczy na tatę. Nie spodziewała się od niego takiej wrogości. Dlaczego się tak zachowuje? Ale na głos nic nie powiedziała. Kolacja się skończyła, wszystkim było niezręcznie. Jana i Jan pożegnali się z ojcem i odeszli. Pozostając sam, Jan Kowalski myślał, jak odwieść córkę od spotkań z Janem. Nie podoba mu się. Jana na wszystkie ojcowskie namowy odpowiedziała, że kocha chłopaka i zgodziła się wyjść za niego za mąż. To jej życie, nie jest już mała i sama sobie poradzi.

Na wesele ojciec nie poszedł. Jego towarzysze mówili, że postępuje źle. W końcu jedyna córka wychodzi za mąż, a on nie życzy jej szczęścia. Uparty Jan Kowalski zrobił po swojemu, odmówił, powołał się na złe samopoczucie. Jana poprosiła sąsiadkę, aby zaopiekowała się ojcem.

Po weselu nowożeńcy zamieszkali w mieszkaniu Jany. Ojciec niezadowolony mruczał pod nosem. Czasami wychodził w odwiedziny do córki. Zauważył, że w mieszkaniu odnowione krany, wymieniona łazienka i wykonano wiele innych prac wymagających siły. On sam nie rozumiał, dlaczego tak odnosi się do Jana, ale nic sobie nie mógł zrobić.

Pewnego dnia zadzwoniła Jana, powiedziała, że idzie do szpitala na obserwację, jest w ciąży. Dlatego zamiast niej Jan będzie przychodził, przynosił produkty. On naprawdę chodził do teścia dwa razy dziennie, potem biegł do żony do szpitala. Widać, że mu ciężko, ale nie narzeka.

Towarzysze mówili Janowi Kowalskiemu, żeby przeprosił Jana za swoje zachowanie. Ale starzec nie mógł zmusić się do takiego kroku, choć rozumiał, że się myli.