Najpierw spotykaliśmy się w tajemnicy. Postawiłem sobie jednak za cel – za wszelką cenę odebrać ją mężowi. Teraz mam zupełnie inne pragnienie – rozstać się z nią. Tylko jak teraz zwrócić Aleksandrę jej mężowi?

Nie jestem zadowolony z tego, jak obecnie wygląda moje życie.

Moje starania nie przyniosły zamierzonych rezultatów, a ja zostałem z niczym.

5 lat temu poznałem Aleksandrę. Od razu przypadliśmy sobie do gustu, ale przeszkodą w naszym szczęściu był jej mąż. W tamtym czasie nie zwracałem uwagi na to, że budując swoje szczęście, mogę kogoś zranić. Nie obchodziło mnie, co ludzie o mnie pomyślą. Chciałem tylko jednego – być przy ukochanej.

W związku z sytuacją, która się wtedy rozwinęła, na początku spotykaliśmy się w tajemnicy. Taki stan rzeczy mi odpowiadał: Aleksandra mnie nie kontrolowała, nie była zazdrosna, nie naciskała na ślub, jak to robiły moje poprzednie partnerki. Bardzo mi się to podobało. Ale z czasem zakochałem się i zacząłem być zazdrosny o swoją ukochaną w stosunku do jej prawowitego męża. Postawiłem sobie za cel – za wszelką cenę odebrać ją mężowi.

„W miłości, jak na wojnie – wszystkie chwyty dozwolone” – pomyślałem i przystąpiłem do realizacji swojego planu. Teraz jest mi wstyd wspominać, co musiałem zrobić, żeby osiągnąć swój cel. Minęły zaledwie trzy miesiące, a Aleksandra stała się tylko moja.

Ze szczęścia byłem wniebowzięty. Wreszcie stałem się jedynym mężczyzną w życiu ukochanej kobiety! Nikt już nie stał między nami. Aleksandra bardzo przeżywała swoje rozwód. Czułem się winny i starałem się na wszelkie sposoby wspierać ją i pocieszać.

Żyliśmy w związku nieformalnym, ale mimo to traktowałem ją jak swoją żonę i robiłem wszystko, co należało do męża w formalnym związku. Zerwałem kontakty z przyjaciółmi, wszystkie wieczory spędzałem w domu, zapomniałem o swoich hobby i myślałem tylko o tym, jak uszczęśliwić Aleksandrę. Moje życie zeszło na drugi plan, żyłem tylko po to, by uszczęśliwiać ją.

Tak minęło pół roku. Ludzie szybko przyzwyczajają się do dobrego, a Aleksandra przestała doceniać to, co dla niej robiłem. Bardzo się zmieniła, stała się egoistyczną jędzą. Zupełnie jej nie poznawałem – kiedyś była uroczą nimfą, która szeptała mi czułe słowa, mówiąc, jaki jestem wspaniały. Teraz przypominała starą wiedźmę z bajki o złotej rybce, ciągle domagając się coraz więcej i więcej. Zacząłem czuć, że uszczęśliwienie jej to coś nierealnego.

Nawet w dzień wolny nie mogę odpocząć: albo jedziemy na wieś do jej rodziców, żeby pomóc im zbierać plony, albo idę do drugiej pracy, bo Aleksandra chce mieć tę białą futrzaną kurtkę, na którą nie mam pieniędzy.

Z nostalgią i smutkiem wspominam czasy, kiedy mieszkałem sam i mogłem robić to, co chciałem. Teraz zamieniłem się w chłopca na posyłki.

Nasze wieczory przestały być romantyczne, rozmawiamy tylko o problemach domowych, a ja słucham jej narzekań na życie.

Nie mogę zrozumieć, jak to się stało, że nasze romantyczne relacje zamieniły się w rutynę?

Kiedyś z niecierpliwością czekałem na spotkania z ukochaną, a teraz z taką samą niecierpliwością czekam, aż wreszcie pójdzie do pracy, żebym mógł być sam.

Nie po to odbiłem Aleksandrę jej mężowi. Teraz mam inne pragnienie – rozstać się z nią. Wiem, że może to wyglądać tak, jakbym sam nie wiedział, czego chcę, ale to moja ostateczna decyzja i nic jej nie zmieni.

Tylko jak teraz zwrócić Aleksandrę jej mężowi?