Nazywam się Nina, niedawno skończyłam 36 lat, a mój mąż ma na imię Igor. Poznaliśmy się na imprezie, gdzie zapoznali nas znajomi
Nie spodziewałam się, że spotkam tam swojego przyszłego męża, bo nie przepadam za imprezami, ale zmusili mnie, żebym poszła. Jak się później okazało, Igora też przyciągnęli tam przyjaciele, którzy obiecali, że będzie fajnie.
Potem zaczęliśmy się z Igorem częściej spotykać, byliśmy razem prawie rok i przez ten czas wiele się o sobie dowiedzieliśmy. Postanowiliśmy wziąć ślub, a po ceremonii spakowałam wszystkie swoje rzeczy i przeprowadziłam się do mieszkania Igora. Jego mieszkanie jest dość duże. Igor odziedziczył czteropokojowe mieszkanie po dziadku, więc nie musieliśmy się martwić o nasze dochody, bo na wszystko starczało, ale jeszcze nie zdecydowaliśmy, kiedy będziemy mieć dzieci.
Nie mogłam zajść w ciążę przez długi czas i zaczęłam się martwić, że mam problemy zdrowotne. Lekarze potwierdzili, że ze mną wszystko w porządku i mogę mieć dzieci, ale okazało się, że problemy może mieć mój mąż i on również musiał się przebadać. Musiałam powiedzieć Igorowi, że to przez niego nie możemy mieć dzieci i że to on powinien się przebadać, ale bałam się mu to powiedzieć wprost. Jako dziecko często chorowałam, więc pomyślałam, że to znowu ja jestem problemem, ale okazało się, że problemy ma mój mąż.
Moja mama zaproponowała, żebyśmy chodzili z mężem do kościoła, bo kiedy byłam dzieckiem i chodziłam tam z mamą, szybko wracałam do zdrowia, więc mieliśmy nadzieję na to samo. Po kilku miesiącach okazało się, że jestem w ciąży. Moje szczęście było nie do opisania i myślałam, że Igor też będzie bardzo szczęśliwy. Jednak mąż nakrzyczał na mnie i powiedział, że go zdradziłam, więc nie ma się z czego cieszyć.
Igor po prostu nie chciał uwierzyć, że wyzdrowiał, i od dnia, w którym mu powiedziałam, że jestem w ciąży, przestał mi ufać. Powiedział, że nie możemy dłużej razem mieszkać, bo nie chce być z kobietą, która go zdradziła i bezczelnie oznajmiła, że jest w ciąży. W końcu doszło do kłótni i oboje zrozumieliśmy, że się rozwiedziemy, więc od razu zaczęłam szukać wynajmowanego mieszkania. Było mi bardzo przykro, że mąż odmówił mi wiary, ale musiałam sobie jakoś poradzić.
Po pięciu latach sama się urządziłam, a moja córka już chodziła do przedszkola. Postanowiłam publikować jej zdjęcia w mediach społecznościowych, żeby krewni mogli podziwiać moje dziecko. Nagle zadzwonił Igor, czego zupełnie się nie spodziewałam, i powiedział, że chce poważnie porozmawiać. Nie chciałam marnować na niego czasu, bo mnie zdradził, ale zgodziłam się na spotkanie.
Podczas spotkania Igor niemalże kłaniał się przede mną i prosił o wybaczenie. Chciał, żebym znowu przeprowadziła się do niego z naszą córką i żebyśmy razem byli szczęśliwi. Jego słowa wydawały mi się bzdurą, bo jeszcze kilka lat temu uważał mnie za bezczelną zdradziecką, a teraz niemalże płacząc błagał, żebym wyszła za niego ponownie. Powiedziałam mu, że nie zamierzam z nim więcej mieszkać i dobrze mi się żyje z córką. Były mąż chciał przynajmniej spotkać się z dzieckiem, ale i to mu zabroniłam. Skoro wcześniej uważał, że dziecko jest od innego mężczyzny, to nie ma sensu, żeby się teraz widzieli. Igor bardzo się obraził, a ja wróciłam do domu.
Pewnego razu postanowiłam opowiedzieć córce, jak jej ojciec uważał, że go zdradziłam i wyrzucił nas z domu. W tym samym czasie zaczęła się nami interesować matka mojego byłego męża, która zapomniała o naszym istnieniu zaraz po rozwodzie. Nie wiedziała nic o wnuczce, dopóki nie zobaczyła jej zdjęcia i od tego czasu codziennie próbowała się do mnie dodzwonić.
Kilka lat temu mnie nienawidzili, więc co się teraz zmieniło? Nie zamierzam wybaczać Igorowi ani jego matce, bo zostawili mnie w najtrudniejszym momencie mojego życia, a teraz chcą, żebyśmy odnowili kontakt. Mam już nowego mężczyznę, który wspiera mnie we wszystkim i jestem pewna, że mnie nie zostawi, więc z Igorem na pewno się nie zejdziemy.
Moja córka też nie chciała odnowić kontaktu z ojcem, bo dowiedziała się prawdy i teraz go nie potrzebuje. Nie widziała go od dzieciństwa, a kiedy dorosła, całkowicie o nim zapomniała. Za kilka miesięcy urodzę kolejne dziecko, więc nie potrzebuję pomocy byłego męża. Mam teraz kochającego partnera. Igor nie ma już żadnej dziewczyny, więc prawdopodobnie będzie mieszkał z mamą do starości, nie zdając sobie sprawy, jaką popełnił błąd, myśląc, że wszystko można rozwiązać jednym przeprosinami.
