Nie chcę, żeby dziecko męża było częścią naszej rodziny
Zawsze myślałam, że mam niemalże wzorową rodzinę. Jednak wszystko okazało się nie tak różowe. Powodem tego jest syn męża z pierwszego małżeństwa.
Po remoncie postanowiłam wydrukować nasze zdjęcia i powiesić je na ścianie. Widząc to, mąż zażądał, żebym dodała zdjęcia jego dziecka.
— Nie chcę. On nie jest mi nikim. Nie chcę codziennie na niego patrzeć, — odpowiedziałam.
Mocno się pokłóciliśmy. Mąż przekonuje mnie, że powinnam zaakceptować i pokochać jego dziecko, ponieważ jest ono częścią naszej rodziny. Ja się z tym nie zgadzam. Nie zabraniam mężowi kontaktów z synem, ale sama nie chcę na niego natrafiać. Dlatego jego zdjęcia nie będą wisieć na ścianach mojego mieszkania.
***
Kobieta prosi o radę, bo nie wie, jak uspokoić męża. Niektóre przyjaciółki mówią jej, że powinna ustąpić. Skoro związała się z rozwiedzionym mężczyzną, musi to znosić. Skoro wiedziała od początku, że ma dziecko, nie ma sensu robić przedstawienia. Mężczyzna nie może wymazać dziecka ze swojego życia.
Kiedy wychodziła za niego za mąż, powinna była przemyśleć wszystkie “za” i “przeciw”, a wtedy przeanalizować, czy warto podjąć taki krok. “Przyczepka” nigdzie się nie podzieje — warto pogodzić się z tym, że dziecko będzie pojawiać się od czasu do czasu. Trzeba znaleźć wspólny język z dzieckiem, żeby też spędzać z nim czas, wtedy problem rozwiąże się sam. Ponadto, powinna szanować męża za to, że nie porzucił dziecka.
Dlaczego rozwiedzione kobiety z dziećmi to normalne zjawisko, a jeśli mężczyzna ma dziecko, jego partnerka zaczyna atakować? Dlaczego kobiety są przeciwne, aby ich wybrankowie mieli kontakt z dziećmi z poprzednich związków? To wydaje się niesprawiedliwe…
Ja jestem po stronie mężczyzny. Nie prosi on o nic nadzwyczajnego — po prostu o powieszenie zdjęcia syna. Dziecko jest częścią rodziny, niezależnie od tego, jak bardzo kobieta chciałaby temu zaprzeczyć. Przecież on nie utrzymuje kontaktu z byłą żoną, tylko z synem. Nie można postępować tak egoistycznie.
A wy po czyjej jesteście stronie?
