Nie odkładaj życia na później. Ono może nigdy nie nadejść

Kasia zadzwoniła do mnie wcześnie rano, prosząc, żebym przyszła i pomogła jej wejść do mieszkania. Była przerażona, a zamek nie chciał się otworzyć. Nie była tam od czasu, gdy zmarła jej babcia, a minął już ponad rok. Ciągle brakowało czasu – praca, obowiązki domowe, dzieci i tak dalej. Zrozumiałam ją i natychmiast ruszyłam jej na pomoc.

Kasię wychowywała babcia od siódmego roku życia. Rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Babcia bardzo kochała swoją jedyną wnuczkę, wkładała w nią całe swoje serce.

Dziecko z każdym dniem sprawiało staruszce coraz więcej radości swoimi osiągnięciami. Jednak gdy Kasia skończyła 19 lat, zakochała się w mężczyźnie z sąsiedztwa i wyszła za niego za mąż, przeprowadzając się do jego domu.

Oczywiście, Kasia nie zapomniała o babci, która włożyła w nią tyle ciepła. Wychowała ją na prawdziwą damę, elegancką zarówno z natury, jak i w zachowaniu. Wnuczka codziennie odwiedzała babcię choćby na kilka minut. Przynosiła jej coś smacznego albo po prostu rozmawiała.

Kiedy babcia odeszła, Kasia zamknęła mieszkanie i przestała tam chodzić. Było to dla niej zbyt bolesne i przerażające.

Teraz, po raz pierwszy od tamtej pory, Kasia otworzyła drzwi. Z mieszkania powiało stęchłym powietrzem i wilgocią. W kątach wisiały pajęczyny.

Aby odpędzić przygnębiające wspomnienia, włączyła radio. Głos spikera przerwał ciszę. Otworzyła okno, aby wpuścić świeże powietrze. Zajrzała do pokoju babci.

Jej ręka mimowolnie sięgnęła do kredensu, którego nigdy nie otwierała za życia babci – i zamarła. W środku znajdowało się wiele cennych rzeczy. To był srebrny zestaw na dwanaście osób, zapakowany jeszcze w fabryczne opakowanie i owinięty folią. Nikt go nigdy nie używał.

Było tam również wiele kryształowych wazonów i kieliszków, których Kasia nigdy wcześniej nie widziała. Szkatułka pełna biżuterii z najwyższej próby srebra. Kasia nie przypomina sobie, żeby babcia kiedykolwiek nosiła jakąkolwiek biżuterię.

Zajrzała do szafy i również była zaskoczona. W środku było wiele pudełek z modnymi butami – wszystkie zupełnie nowe. A także sukienki o różnych fasonach i z różnych materiałów. Krepy, jedwabie, wełny – na różne gusta i pory roku. Kasia nie pamięta babci w żadnej z tych sukienek.

– To prawdziwy skarb – zdumiewała się Kasia. – Nigdy nie widziałam babci w takich wyszukanych rzeczach – przyznała przyjaciółce.

Z ciekawości otworzyła szufladę biurka. W aksamitnym pudełku było wiele listów. Najpierw chciała zamknąć szufladę – nie wypada czytać cudzych listów. Ale ciekawość zwyciężyła. Szybko wzięła jeden z listów, rozwinęła go i wyjęła lekko pożółkły papier.

Nieznany mężczyzna wyznawał w nim babci miłość. Pisał, że jest gotów połączyć z nią swoje życie, że jest jedyną kobietą w jego życiu. Listów było wiele, ułożone były w porządku chronologicznym. Pierwszy został napisany, gdy babcia miała zaledwie czterdzieści lat.

W wielu z nich było wyznanie miłości, pragnienie połączenia życia, smutek z powodu odmowy. Z tego, co Kasia wyczytała, wszystkie te rzeczy, które właśnie odkryła, były prezentami od tego mężczyzny na przestrzeni całego ich związku.

I oto ostatni list. Został napisany inną ręką. Informował, że ten człowiek odszedł z tego świata.

Kasia nie wytrzymała – rozpłakała się.

– Nigdy mi o tym nie mówiła, choć byłyśmy ze sobą bardzo blisko. I nigdy nie pokazywała mi tych rzeczy. Wszystko od razu chowała do tej szafy – powiedziała smutno Kasia.

– Wydaje mi się, że babcia czekała na odpowiedni moment, kiedy nie będzie musiała się już mną opiekować. Odkładała nie tylko rzeczy, ale i relacje z tym mężczyzną. A życie nieubłaganie szybko mija. Babcia nie doczekała się tego odpowiedniego czasu, bo ten mężczyzna umarł bez niej… Potem zmarła i babcia. I wszystkie te rzeczy pozostały nietknięte.

Wspólnie doszłyśmy do wniosku, że trzeba żyć teraz. Kochać. Wszystko i wszystkich. Nosić najlepsze ubrania. Zakładać ulubioną piżamę czy sukienkę. Korzystać z najpiękniejszych rzeczy. Bo nikt nie wie, jakie będzie jutro. I czy w ogóle będzie?