Nie rozumiem męża. Chciał dzieci, urodził się syn, a on się nim nie zajmuje

Anna wyszła za mąż 3 lata temu. Jej mąż ma teraz 44 lata, a ich synek niedawno skończył 1,5 roku. To ich pierwsze i jedyne dziecko, o którym długo marzyli. Piotr już na etapie romantycznych randek mówił, że marzy o dzieciach, najbardziej chciał syna. Po ślubie para nie zwlekała z decyzją o powiększeniu rodziny. Ich syn urodził się zdrowy, silny i piękny. Tylko tata jakoś nie spieszy się, żeby się nim zajmować.

Anna często żaliła się przyjaciółkom, że mąż cieszy się z ojcostwa tylko w słowach. Wszędzie opowiada, że ma wspaniałego syna, ale ciągle pracuje i nie może poświęcać mu tyle czasu, ile by chciał. Anna, według porad psychologów, wielokrotnie próbowała przyzwyczaić Piotra do opieki nad synem, zostawiając ich samych, ale nic z tego nie wychodziło. Mąż nigdy nie odmówił, żeby pobawić się z dzieckiem czy z nim posiedzieć, ale przy pierwszej okazji oddawał go z powrotem żonie. Anna nie zdąży wyjść z łazienki, a mąż już podaje jej Andrzejka. Gdy tylko gotuje coś w kuchni, po 10-15 minutach pojawia się Piotr, żeby zostawić dziecko obok mamy.

Dla Anny to drugi związek. Z pierwszym mężem spędziła prawie 7 lat. Powodem rozwodu był brak dzieci. Początkowo myślała, że to jej wina, co roku poddawała się badaniom i leczeniu, ale nie mogła zajść w ciążę. Kiedy lekarz zasugerował, żeby przyprowadziła męża, ten kategorycznie odmówił.

Przez sześć lat nie mogła go namówić na wizytę u lekarza, zawsze znajdował wymówki. W końcu pierwszy mąż Anny zgodził się na badania. Po ich przeprowadzeniu okazało się, że nie może mieć dzieci. Zaproponowano półroczną terapię, która nie przyniosła rezultatów. Jedyną opcją było in vitro z materiałem dawcy, na co mąż się nie zgodził.

Jeszcze przez jakiś czas żyli jak rodzina, Anna miała nadzieję, że mąż zgodzi się na adopcję dziecka, ale zaczął większość pieniędzy przekazywać swoim siostrzeńcom. W rodzinie jego brata było dwoje dzieci i stwierdził, że skoro nie będzie miał własnych, to przynajmniej jego pieniądze przyniosą korzyść siostrzeńcom. Anna nie mogła tego znieść, spakowała rzeczy i złożyła pozew o rozwód. Nie była materialistką, po prostu poczuła się obca we własnej rodzinie.

Piotr zwrócił jej uwagę swoją łagodnością, cierpliwością i dobrocią. Często mówił, że chce mieć dzieci i marzy o wychowywaniu ich razem z Anną. Zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. To o takim mężu marzyła, mieli wiele wspólnych zainteresowań i pragnień. Po roku życia razem przestali się zabezpieczać, a Anna prawie natychmiast zaszła w ciążę. Przez całe 9 miesięcy czuła troskę męża, Piotr bardzo się o nią starał, nawet był przy porodzie.

Teraz, gdy mają syna, mąż nie poświęca mu wystarczającej uwagi. Relacje w rodzinie są dobre, ostatnio mąż zaczął mówić, że pora pomyśleć o drugim dziecku, bo Andrzejkowi przydałaby się siostrzyczka, a może braciszek. Ale Anna ma wątpliwości. Jej mama mówi, że zachowanie męża jest całkiem normalne, mężczyźni zaczynają interesować się synami, gdy mają 8-10 lat, wcześniej nie wiedzą, co z nimi robić. Anna zaczęła się zastanawiać, czy mama może mieć rację? Może warto trochę poczekać?