Nie wiem, jak przedstawić moją mamę kobiecie, z którą się spotykam. Problem w tym, że są prawie rówieśniczkami

Niedawno skończyłem dwadzieścia cztery lata. Już dawno skończyłem szkołę i teraz pracuję jako menedżer w restauracji. Zaczynałem od najniższych stanowisk. Najpierw byłem pomocnikiem kelnera, potem kelnerem, a po ukończeniu kursów barmańskich, zacząłem dodatkowo pracować w barze. Praca w restauracji bardzo mi się podobała. Zawsze w centrum wydarzeń, poznajesz mnóstwo ludzi. Z niektórymi stałymi klientami stajesz się niemal przyjaciółmi.

Właśnie w restauracji, kiedy już pracowałem jako menedżer, poznałem Irenę. Była naszą stałą klientką. Pewnego dnia zdarzył się nieprzyjemny incydent. Nasz nowy kelner przypadkowo wylał na nią sos. Na szczęście nie zrobiła awantury, tylko zostawiła brudną bluzkę w restauracji i powiedziała, że następnym razem chce ją odebrać czystą.

To właśnie ja ją przywitałem. Po krótkim powitaniu zakończyliśmy sprawę, a my poczęstowaliśmy ją obiadem na koszt restauracji. Wydawałoby się, że historia mogła się na tym zakończyć, ale nie. To właśnie dzięki temu przypadkowi zapamiętała mnie i sama podeszła do mnie na siłowni. Okazało się, że razem ją odwiedzaliśmy. Dziwne, że wcześniej jej tam nie widziałem. Długo rozmawialiśmy. Naprawdę było mi z nią interesująco. Nawet mimo tego, że jest prawie dwa razy starsza ode mnie. Po kilku takich spotkaniach zaczęły się nasze relacje.

Teraz już mieszkam z nią w jej mieszkaniu. Niektórzy powiedzą, że to nienormalne i że powinienem znaleźć dziewczynę w swoim wieku, ale ja mam inne zdanie. Prawie nie mam o czym rozmawiać ze swoimi rówieśnikami. Dziewczyny w moim wieku są jakieś niepoważne. Same nie wiedzą, czego chcą od życia. A z Ireną czuję się spokojnie i komfortowo.

Nie raz zauważyłem dziwne spojrzenia, kiedy razem jemy obiad albo chodzimy pod rękę po sklepach. Ludzie po prostu nie rozumieją, że dla miłości wiek nie ma znaczenia. W pracy nawet mi sugerowano, że spotykam się z nią tylko dla pieniędzy, bo jest zamożną kobietą i ma własny biznes. Cóż, niech myślą, co chcą, ale ja wiem, że moje uczucia są prawdziwe. Poza tym, nie rzuciłem swojej pracy, kiedy przeprowadziłem się do niej.

Jedyną rzeczą, która mnie martwi, jest to, jak przedstawię mamie Irenę. Jestem pewien na sto procent, że nie zrozumie mojego wyboru. A wiem, że już podejrzewa, że nie mieszkam sam. Pamiętam, jak mama kiedyś oglądała program telewizyjny, w którym była historia o dziewczynie, która wyszła za mąż za mężczyznę o trzydzieści lat starszego. Mama długo jeszcze omawiała jej decyzję z koleżankami. Dla niej to było coś zupełnie nienormalnego. A tutaj ja z Ireną. Za tydzień jedziemy się przedstawić. Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku.