Niedawno skończyłam 47 lat i nigdy nie będę mieć mężczyzn. Mogłabym podać milion argumentów, dlaczego już nigdy nie zgodzę się na małżeństwo
Obecnie mam już czterdzieści siedem lat i po rozwodzie w końcu poczułam się wolna. Jestem teraz niezależną kobietą, która może robić, co tylko zechce, i nie martwi się, że ktoś będzie mnie zazdrościł. Po prostu zmęczyłam się życiem w małżeństwie, kiedy pracowałam tylko po to, aby utrzymywać rodzinę, a połowę pieniędzy wydawałam na swojego męża, któremu i tak coś nie pasowało.
Później pracowałam tylko ja, a mąż nawet nie starał się pomagać w domowych obowiązkach, kontrolując wszystko, co robię i gdzie chodzę po pracy. Czasem mieliśmy kłótnie o to, że w weekendy mogłam iść z przyjaciółkami do kawiarni, zamiast siedzieć w domu i gotować jedzenie dla męża.
Nasz syn wyprowadził się do dużego miasta na studia, a my zostaliśmy sami, ale długo nie wytrzymałam i złożyłam pozew o rozwód, aby przynajmniej na starość żyć spokojnie. Rozmawiając z ludźmi, dowiedziałam się, że praktycznie nie ma idealnych mężczyzn, a jeśli się zdarzają, to kobiety mają w tym ogromne szczęście. Myślałam, że na randkach w ciemno uda mi się kogoś znaleźć i będziemy żyć szczęśliwie, ale do czterdziestu siedmiu lat przestałam tam chodzić.
Zrozumiałam, że sama żyło mi się o wiele lepiej. Znalezienie dobrego mężczyzny jest niezwykle trudne, a nawet zewnętrznie nikt mi się nie podobał. Wszyscy mężczyźni po prostu chcieli znaleźć darmową gospodynię domową, ale takiego traktowania siebie nie zamierzałam tolerować i te wszystkie randki zakończyły się w jednej chwili, kiedy zdałam sobie sprawę, że do pięćdziesiątki już nikogo nie potrzebuję.
Nie zamierzałam się już dostosowywać do mężczyzn i po prostu zaczęłam żyć dla własnej przyjemności. Teraz jest mi o wiele łatwiej sama przygotować to, co chcę, i posprzątać w domu wtedy, kiedy mi się to podoba. Teraz w moim domu wszystko jest po mojemu i nikt nie próbuje mną rządzić, a tym bardziej wymagać moich pieniędzy.
Kiedy mieszkałam z mężem, w moim domu codziennie panował totalny bałagan, a teraz wszystko jest czyste i piękne dzięki temu, że zawsze utrzymuję porządek i nie rozrzucam śmieci po domu, jak to robił mój były mąż. Gdybym miała małe dzieci, bez męża na pewno bym sobie nie poradziła, ale teraz moje dziecko dorosło i samo mi pomaga, a mąż stał się ciężarem, którym się zmęczyłam opiekować, dlatego złożyłam pozew o rozwód. Może ktoś myśli inaczej, ale właśnie tak myślę i na pewno nie zmienię swojego zdania. Jeśli kiedyś zechcę, być może pojawią się u mnie jakieś relacje, ale nie teraz, bo potrzebuję odpoczynku.
