Niedawno Wiktor wracał późno z pracy, gdy nagle podjechał do niego drogi samochód. Auto zatrzymało się, okno opuściło, a zza kierownicy wyjrzał teść i zaproponował podwiezienie

Wiktor ma jedyną córkę, Annę. Trzy miesiące temu wyszła za mąż, a rodzice byli szczęśliwi, że wreszcie znalazła swoją drugą połówkę. Zięć wydawał się spokojnym, dobrze wychowanym mężczyzną – czego można było chcieć więcej? Ojciec z matką szanowali wybór swojej córki.

Po ślubie młodzi od razu oznajmili, że będą mieszkać osobno, w wynajmowanym mieszkaniu. Mąż Ani pracował jako przedstawiciel handlowy, a ona jako zastępczyni dyrektora w lokalnej firmie. Radzili sobie finansowo i postanowili odkładać pieniądze na zakup własnego mieszkania, by nie musieć całe życie wynajmować.

Pewnego dnia, gdy Wiktor wracał późno z pracy, napotkał luksusowy samochód. Kierowca zatrzymał się, opuścił okno, a zza szyby wyjrzał jego teść:
– Zobacz, zięciu, jaką brykę sobie sprawiłem! Wskakuj, odwiozę cię do domu.

Wiktor dobrze wiedział, że teściowie nie byli zamożni, więc nie miał pojęcia, skąd mieli pieniądze na takie auto. Dzieciom brakowało na mieszkanie, a oni kupują samochody. Przez całą drogę teść chwalił się zakupem, a Wiktor nawet nie chciał zadawać pytań.

Z czasem zapomniał o tej sytuacji – kupili, to kupili, nie za jego pieniądze. Pewnego dnia przyszła do niego córka, wyraźnie czymś zmartwiona. Okazało się, że teść dostał propozycję od znajomego, by kupić samochód w dobrym stanie, ale nie mieli na to środków, więc poprosili o pomoc syna. Ten, nie mogąc odmówić, przekazał im wszystkie ich oszczędności. Ojciec obiecał, że jak tylko załatwi formalności związane z autem, weźmie kredyt i odda pieniądze.

Minęło już sześć miesięcy, a pieniędzy nadal nie oddano. Ciągle tylko obiecują, ale nawet nie zaczęli ubiegać się o kredyt. Dzieciom niezręcznie było ciągle o tym przypominać.

Anna opowiedziała całą sytuację, licząc na radę. Wiktor poradził córce, by z mężem porozmawiali z rodzicami i przypomnieli im, że sami potrzebują środków na zakup mieszkania. Młodzi tak zrobili, ale teść się obraził, prosząc, by więcej o tym nie wspominać, bo doskonale pamięta o długu.

Para nie chce psuć relacji rodzinnych z powodu pieniędzy, ale nie zamierza też darować tak ciężko zarobionych oszczędności. Co radzicie, jak wyjść z tej sytuacji w rozsądny sposób?