Niedawno zadzwoniła ciotka Helena i poprosiła, czy może nas odwiedzić na „ważną rozmowę”. To siostra mojej teściowej, która uważa, że babcia podzieliła majątek niesprawiedliwie: jej zapisała kawalerkę, a mojej teściowej – mieszkanie trzypokojowe. Teraz, po kilku latach, Helena nagle zapragnęła „przywrócić sprawiedliwość”
Swoje jednopokojowe mieszkanie wynajmuję, a od siedmiu lat mieszkamy z mężem razem z jego mamą. Moja teściowa, Krystyna, to kobieta o złotym sercu. Pomaga mi przy córce – odbiera ją ze szkoły, pilnuje lekcji. W trzypokojowym mieszkaniu Krystyny zajmujemy dwa pokoje: jeden należy do córki, w drugim mieszkamy my.
Na początku była zwykła uprzejmość, drobne niedociągnięcia puszczaliśmy sobie mimo uszu, uczyliśmy się siebie nawzajem. Z czasem ta uprzejmość przerodziła się w prawdziwy szacunek i bliskość. Czasem mam wrażenie, że teściowa kocha mnie nawet bardziej niż własnego syna.
Krystyna ma siostrę – Helenę. Ich mama, babcia mojego męża, podzieliła spadek w ten sposób: kawalerka przypadła Helenie, a większe mieszkanie – mojej teściowej, bo to ona zajmowała się chorą matką.
Ten podział był uczciwy. Na leczenie i opiekę nad babcią ogromne pieniądze wydawała nie tylko Krystyna, ale również my z mężem. Tymczasem ciotka Helena wraz z córką Julią przez cały ten czas nawet nie pojawiały się u chorej kobiety, całkowicie uchylając się od pomocy. Próbowały kiedyś podważyć decyzję spadkową, ale bezskutecznie.
I właśnie niedawno Helena zadzwoniła z prośbą o spotkanie.
– Znam ja tę jej „ważną rozmowę” – westchnęła teściowa. – Albo będzie prosić o pieniądze, albo znów zacznie temat mieszkań.
Helena przyszła nie sama, lecz z córką i zięciem, Pawłem. Było widać, że Julia lada dzień urodzi. Prawie od progu ciotka przeszła do rzeczy, mówiąc poufałym tonem do mojej teściowej:
– Krysiu, mój zięć nic nie ma, z pracą u niego krucho, a niedługo pojawi się wnuk. W czwórkę w kawalerce będzie ciasno. Mam więc propozycję: ty przeprowadzisz się do mojego mieszkania, dzieci z wnuczką wrócą do mieszkania synowej, a my – ja, Julia, dziecko i zięć – zamieszkamy tutaj. Oczywiście wszystko trzeba będzie załatwić formalnie.
Spojrzeliśmy z mężem po sobie. Sprytne rozwiązanie – trzeba przyznać. Zamienić kawalerkę na trzy pokoje? Też bym się nie obraziła.
Teściowa jednak spokojnie odpowiedziała, że to niemożliwe.
– Wnuczka jest już duża, potrzebuje własnego pokoju. W jednopokojowym mieszkaniu tylko by przeszkadzała rodzicom – powiedziała rzeczowo.
– A mnie to niby córka z mężem i dzieckiem nie będą przeszkadzać?! To ty nastawiłaś mamę przeciwko mnie i zagarnęłaś jej mieszkanie! To przez ciebie dostałam tylko ochłap. Zastanów się dobrze – Bóg wszystko widzi.
Gdy goście wyszli, teściowa tylko ciężko westchnęła:
– Gdyby ona choć raz przyszła do mamy… Nie, tylko dzwoniła i pytała: „Jeszcze żyje?”. A teraz mieszkanie jej się należy…
Ciotka Helena jednak nie dała za wygraną. Kilka dni później zaczaiła się na mnie pod blokiem.
– Moja siostra jest chciwa, ona mi mieszkania nie odda – powiedziała. – Ale ty wydajesz się rozsądną osobą. Zróbmy tak: oddasz swoje mieszkanie mojej córce. Tobie i tak niepotrzebne, skoro mieszkasz z moją siostrą. A jak jej kiedyś zabraknie, to to trzypokojowe będzie twoje. Umowa stoi?
Oczywiście odmówiłam i wróciłam do domu, słuchając jej obelg. Trudno uwierzyć, że w jednej rodzinie mogły wyrosnąć dwie tak różne kobiety: moja teściowa – ciepła, uczciwa osoba, i jej siostra – sprytna, roszczeniowa kobieta, przekonana, że wszyscy są jej coś winni.
