Niedawno zadzwoniła mama ze wsi. Prosiła, żebym wróciła do domu. Siostra się rozwiodła i pojechała z nowym mężem za granicę do pracy, zostawiając jej dzieci. Narzekała, że brakuje pieniędzy, a trzeba dzieci nakarmić. – Nie wrócę, mamo – powiedziałam i odłożyłam telefon

W naszej rodzinie, która składała się z trzech osób, ulubienicą i faworytką zawsze była moja starsza siostra Irena. Różnica między nami to cztery lata i cała przepaść z maminej miłości.

– Irena to nasza mądra i piękna – lubiła powtarzać mama – całą urodę oddałam starszej córce, a na młodszą już nic nie zostało.

Nic dziwnego, że byłam nieśmiała, w okularach, które pomniejszały moje oczy. Stałe docinki od mamy i siostry nie dodawały mi pewności siebie.

Chciałam się ukryć i być jak najmniej widoczna. Zaraz po szkole siostra wyszła za mąż.

– No i słusznie – wtórowała mama – po co pięknej kobiecie wykształcenie? Niech Maria (ja) się uczy, bo i tak jest szarą myszką.

Przyszły mąż mojej siostry miał zamożnych rodziców, on, mimo że miał zaledwie dwadzieścia lat, już był właścicielem mieszkania, jeździł drogim samochodem.

Wesele trzeba było zrobić, bo siostra już była w ciąży. Ale mama nie widziała w tym nic złego i ciągle mówiła:

– Słusznie, a jak inaczej złapać mężczyznę? Ja też z tatą szłam do ołtarza, będąc w ciąży, inaczej by się nie zgodził.

A gdzie teraz jest tata – myślałam – odszedł od nas zaraz po moim narodzeniu. Widziałam, że Irenę czeka podobny los w życiu rodzinnym.

Nie wierzyłam, że Irena i jej pochopny, bardzo egoistyczny mąż zbudują normalną rodzinę.

Czas mijał, skończyłam szkołę z dobrymi wynikami, planowałam studiować na prestiżowej uczelni w stolicy, chciałam wyjechać jak najdalej od mamy i siostry, ich drwin i lekceważenia.

Nawet na bal maturalny poszłam w zwykłej sukience codziennej:

– Po co wydawać na jej strój – doradziła Irena naszej mamie – i tak piękniejsza nie będzie, daj mi lepiej pieniądze, a ty zajmij się wnukiem, bo my z mężem chcemy polecieć na wakacje.

I tak zrobiły.

Dwa lata z rzędu podejmowałam się pracy, a przez rok opiekowałam się dziećmi za pieniądze, byłam opiekunką na godziny. Te pieniądze zabrałam ze sobą, gdy wyjechałam.

Mama uważała, że powinnam zostać w domu i być nianią w rodzinie siostry, więc na moje studia nie zamierzała wydawać ani grosza.

Dałam sobie radę. Dostałam się na studia, nauczyłam się i znalazłam pracę. Po roku zrobiłam korektę wzroku i pozbyłam się znienawidzonych okularów, wcześniej też rozstałam się z aparatem na zęby.

Okazało się, że mogę podobać się mężczyznom. Stolica dała mi możliwości i nie zamierzałam ich zmarnować.

Zmieniłam fryzurę i kolor włosów, w pracy dostałam awans, oszczędzałam na mieszkanie, planowałam wziąć kredyt.

Do domu prawie nie jeździłam. Po co? Nikt na mnie nie czekał. Siostra rozwiodła się z mężem, podrzuciła mamie starszego syna i weszła w nowe małżeństwo, które też się nie udało. Wiedziałam to od mamy, która teraz często do mnie dzwoniła i narzekała:

– Brakuje pieniędzy! Mąż Ireny nawet nie chce słyszeć o pierwszym dziecku, Irena jest na urlopie macierzyńskim, nie ma pieniędzy, a ja z jednej pensji ciężko utrzymać i nakarmić wnuka.

Mama dawała mi do zrozumienia, że powinnam jej pomóc finansowo. Myślały, że pławię się w luksusie, mieszkając w wynajmowanym pokoju i odkładając każdy grosz.

– Mamo, a gdzie jest ten obiecujący były mąż Ireny? Gdzie jego zamożni rodzice? – zapytałam mamę.

– Mąż jej nie pracuje, żeby uniknąć alimentów, a byli teściowie powiedzieli, że nie będą pomagać, a jeśli Irena nie ma za co wychowywać dziecka, to chętnie zabiorą chłopca do siebie. Ale to przecież hańba na całe miasto!

Ale prosić nielubianą córkę, która była obca w swojej rodzinie, to już nie wstyd! A zostawić dziecko i odejść do nowego małżeństwa też nie jest wstydem.

Od czasu do czasu przesyłałam mamie drobne sumy pieniędzy. Ale ona była bardzo niezadowolona z wysokości tej pomocy.

A po roku zadzwoniła do mnie znowu:

– Słuchaj, – rozkazywała mama – Irena się rozwiodła i wyjechała z nowym mężem do pracy za granicę. Zostałam z dwójką dzieci. Jest mi ciężko i nie mam na ich wychowanie pieniędzy. Powinnaś wypełnić swój obowiązek wobec rodziny. Zostaw tę swoją stolicę, wracaj i wychowuj siostrzeńców.

Rozłączyłam się. Nikomu nic nie jestem winna. A dokładniej jestem. Sobie. Własne szczęśliwe życie.

Czy jestem zimna? Może. Ale nie zamierzam poświęcać swojego życia, żeby być nianią dla dzieci lekkomyślnej siostry.

A mama? Cóż. Dostała to, na co zasłużyła. Sama wychowała swoją starszą córkę na taką osobę. A ja za tydzień przeprowadzam się do własnego mieszkania.