“- Od razu rzuca się w oczy, że u was wszystko tanie!” – oświadczyła przyjaciółka żony

Już minął rok od czasu, kiedy zakończyliśmy remont naszego domu, był to prawie kapitalny remont. Wykończyliśmy go z zewnątrz deskowaniem, podniesiono budynek niemal od fundamentów, wprowadziliśmy łazienkę, całkowicie zmieniliśmy tapety, naciągnęliśmy sufity i wiele innych detali.

Po remoncie ja i żona cieszyliśmy się z dokonanych zmian. Wszystko robiliśmy sami, dobierając każdy element osobno.

Żona ma przyjaciółkę, o której opowiem poniżej. Ona mieszka w innym mieście. Nasze miasto odwiedza około raz na rok, ma tu swoich krewnych. Dlatego remont, który przeprowadziliśmy w ubiegłym roku, ją jeszcze nie zastał.

W tym roku zdecydowała się odwiedzić nasze miasto, a po jej przyjeździe żona zaprosiła ją do nas na gościnę. Przyjaciółka zgodziła się nas odwiedzić, pokazaliśmy jej wszystkie zmiany, które wprowadziliśmy, zarówno wewnątrz domu, jak i na zewnątrz. Zaznaczam, że nie mam chęci pokazywać się jako ktoś, kto jest zdolny, aby nas pochwalić. Przyjaciółka sama wyraziła chęć zobaczenia naszego remontu.

Podczas prezentacji domu nie wiele mówiliśmy, głównie zadawała wiele pytań, a ja i żona na nie odpowiadaliśmy.

Potem nadszedł czas posiłku, podczas rozmowy zapytaliśmy, jakie wrażenie wywarł na niej nasz remont. I jakby była już gotowa na takie pytanie. I wtedy zaczęła krytykować. I podkreśliła, że u nas wszystko jest tanie, zarówno materiały, jak i przedmioty wystroju wnętrza.

Wskazała również wiele wad w kontekście wystroju wnętrz, nie spodobały jej się meble i połączenie kolorów tapet. Na koniec dodała, że może być to akceptowalne dla niskiego poziomu remontu. Ale wszystko to opisywała w szczegółach, przez prawie 10 minut.

Moja żona nie powstrzymała się i zaczęła jej odpowiadać, że się myli. Było widać, że jej krytyka dotknęła uczuć mojej żony, ponieważ cały projekt i meble dobierała ona osobiście.

Jak zapewne się domyślacie, podobne rozmowy zazwyczaj kończą się kłótnią. W rezultacie doradziłem tej przyjaciółce, aby wróciła do domu, aby wesprzeć żonę. Rzeczywiście zaskakującym jest fakt, że ta kobieta żyje skromniej niż my i jeździ zniszczonym samochodem.

Jej samochód nie chciał się uruchomić, kiedy wyszliśmy z domu, musieliśmy go wypchnąć przez bramę.