Odszedł do innej i zostawił żonę samą, a po latach wrócił

Moja sąsiadka, Julia Śmiałkowska, przez lata pracowała jako inżynier-projektant w dużej firmie budowlanej. Jej praca wymagała częstych wizyt na różnych placach budowy, nad którymi czuwała ich firma.

Pewnego dnia na jednej z budów poznała Artura, kierownika robót. Już przy pierwszym spotkaniu zwróciła na niego uwagę – nie był może typowym przystojniakiem, ale miał w sobie coś, co ją przyciągało. Był wysportowany, szczupły, ale jednocześnie silny i sprawiał wrażenie człowieka, który wie, czego chce w życiu.

Julia nie mogła oderwać od niego wzroku. Szybko dowiedziała się, że Artur pochodzi z innego miasta, przyjechał tu pracować i – co najważniejsze – nie ma żadnej partnerki. Ta wiadomość dodała jej odwagi. Postanowiła, że zrobi wszystko, aby zwrócić jego uwagę.

Przy każdej okazji pojawiała się na placu budowy, gdzie pracował Artur, ale to nie wystarczało. W końcu zdecydowała się na ryzykowny krok – wysłała na niego anonimową skargę, dzięki czemu musiał stawić się w biurze. Tam Julia „wspaniałomyślnie” zaoferowała, że sprawę załatwi i zniszczy dokument. Artur, wdzięczny za jej pomoc, szybko się do niej przekonał. Tak zaczęła się ich znajomość.

Z czasem Julia zaprosiła Artura na firmowy bankiet, a potem pomogła mu przejść z budowy do pracy w biurze. Ich relacja zacieśniała się coraz bardziej. W końcu Artur zamieszkał z Julią, a niedługo potem wzięli ślub. Julia czuła, że osiągnęła życiowy sukces – miała kochającego męża, satysfakcjonującą pracę i poczucie stabilizacji.

Po roku małżeństwa urodziła bliźniaki – dwóch zdrowych, energicznych chłopców. Ich życie rodzinne układało się idealnie. Synowie skończyli studia, znaleźli dobre prace i Julia była dumna z tego, jak potoczyło się jej życie.

Jednak z biegiem czasu zaczęła zauważać, że Artur coraz częściej zostaje po godzinach w pracy. Początkowo nie przywiązywała do tego większej wagi, ale jej niepokój narastał. Pewnego dnia zadzwoniła do niej koleżanka z firmy i w tajemnicy wyznała, że Artur ma romans, a jego kochanka jest w piątym miesiącu ciąży. Julia była w szoku, nie mogła w to uwierzyć. Wkrótce jednak Artur sam się przyznał i oświadczył, że odchodzi do innej kobiety.

Minęły lata. Synowie Julii założyli swoje rodziny, a ona znalazła radość w wychowywaniu wnuków. Starała się zapomnieć o Arturze, choć świadomość, że mężczyzna, któremu oddała całe swoje serce, ją zdradził, wciąż bolała.

Pewnego wieczoru ktoś zapukał do drzwi. To był Artur. Włosy miał posiwiałe, wyglądał na zmęczonego i przygnębionego.

— Mogę wejść? – zapytał cicho.

— Oczywiście, to przecież i twoje mieszkanie… kiedyś – odpowiedziała Julia, patrząc na niego uważnie.

— Chcę wrócić… Wybacz mi – powiedział drżącym głosem.

Okazało się, że dziecko kobiety, do której odszedł, nie było jego. Wyszło to na jaw podczas badań, gdy dziecko zachorowało na białaczkę i potrzebowało przeszczepu szpiku. Artur został sam i nie miał dokąd pójść.

Julia długo się nie zastanawiała. W głębi duszy wciąż go kochała, mimo wszystkich lat bólu i samotności. Postanowiła dać mu drugą szansę. Artur wrócił, a ich rodzina znów była razem, próbując odnaleźć dawną harmonię i spokój.

A Ty? Czy byłabyś w stanie wybaczyć i przyjąć takiego męża z powrotem?