Olga nie pragnęła mieć dzieci, ale po trzech latach szczęśliwego małżeństwa jej mąż przyprowadził do domu małą dziewczynkę.

Olga nie chciała mieć dzieci, ale po trzech latach szczęśliwego małżeństwa, mąż przyprowadził małą dziewczynkę do domu. Olga wyszła za mąż dość późno. Miała 35 lat, kiedy wreszcie spotkała Andrzeja. Mąż idealnie do niej pasował: był dobry, troskliwy i pracowity, a te cechy były bardzo cenione przez Olę u przedstawicieli płci męskiej. Ale największym plusem Andrzeja było to, że nie chciał mieć dzieci. I w tej kwestii ich życiowe plany idealnie się zbiegały.

Jednak, po trzech latach szczęśliwego małżeństwa, para znalazła się na skraju rozstania. Wszystko to przez to, że pewnego dnia, bez ostrzeżenia i konsultacji z żoną Andrzej wrócił do domu trzymając za rękę małą dziewczynkę.

  • Poznaj, to Ela. Już ją znasz tylko z opowieści – to córka mojej młodszej siostry. Natalia wyjeżdża za granicę na 2 lata i potrzebuje pieniędzy na mieszkanie. Poprosiła nas, żebyśmy się nią zaopiekowali. Jak już się oswoi na nowym miejscu, to na pewno przyjedzie ją odwiedzić – mówił mąż z wyrzutem.

Ola była w szoku. Oczywiście, słyszała o Eli, którą Natalia urodziła trzy lata temu. Ale nigdy nie widziała dziewczynki, ponieważ siostra męża mieszkała daleko i nie spieszyła się z wizytami, a Ola sama nigdy nie zapraszała jej do siebie. To właśnie odpowiadało Ole. A tu nagle to dziecko jest w ich domu. I nie na dzień ani na miesiąc, ale na całe 2 lata!

Gdy Ela zainteresowała się bajką, którą Andrzej włączył na tablecie, Ola poderwała męża do kuchni i szeptała:

  • Zwariowałeś całkiem. Ja nie chcę swoich dzieci, a tu obca dziewczynka. Jak mogłeś? Dlaczego nie powiadomiłeś mnie? Dlaczego nie zapytałeś o moje zdanie?

Andrzej mógł tylko powiedzieć, że znał reakcję żony, dlatego trzymał w tajemnicy przyjazd siostry z córką. Ale dziewczynkę zabrać nie mógł, już nie było dokąd iдти, a krewnych dziewczynka nie miała.

Ola musiała pogodzić się z nową lokatorką ich domu. Natalia, przekazując córkę bratu gdzieś na dworcu, ruszyła na lotnisko i nawet nie przyjechała porozmawiać z żoną. Co ciekawe, nie przyjechała po dziewczynkę nawet po obiecanych wcześniej 2 latach.

Dzwoniła czasami przez Skype i tłumaczyła, że jeszcze nie czas: nie ma pieniędzy, trudno z pracą, mieszkanie jeszcze nie kupiła. Mówiła, że dziewczynce tu będzie bardzo źle. Nawet łzy dziecka nie zmusiły jej do zmiany zdania. Wydawało się, że wymyśla różne wymówki, tylko żeby nie zabierać własnej córki.

Dlatego Ola całkowicie zastąpiła Elę jej matką. Na początku bardzo irytowała ją i złościła, ale z czasem bardzo się do niej przywiązała. Dziewczynka okazała się bardzo dobrą i posłuszną, uczyła się dobrze w szkole, pomagała kobiecie w domu, a nawet stała się jej prawdziwą przyjaciółką. Dlatego kiedy po 8 latach Ela pierwszy raz zaczęła nieśmiało nazywać Olę mamą, jej serce roztopiło się.

Ola płakała, przytulając ukochaną córkę. Stała się dla niej promykiem słońca w życiu.

Natalia nigdy się nie pojawiła. Czasami dzwoniła, ale z czasem te połączenia stopniowo ustąpiły. Okazało się, że tam już zaczęła nową rodzinę, a dla Elki nie miała miejsca. Dlatego nie pojawiła się ani na ukończeniu szkoły, ani na ślubie córki. Kiedy wreszcie wróciła do domu po wielu latach, była bardzo zaskoczona, że dziewczynka nazywa inną kobietę matką.

  • Ela, jedź ze mną za granicę, tam życie będzie lepsze, zarówno dla ciebie, jak i dla przyszłego dziecka. Tam są lepsze perspektywy, nie będziesz potrzebować, pracę znajdziesz z łatwością.

Ale Ela odmówiła. Dla niej już nie było lepszej matki niż Ola. Dziewczyna zrozumiała, że kiedy była mała, jej matka jej nie potrzebowała. Teraz zaś chciała, żeby dorosła córka była obok: starość była już blisko. Ale oto Ela już jej matki nie widziała. Dlatego, po kłótni z wszystkimi, Natalia pojechała znowu. A jej córka została.

Do końca życia Ola dziękowała Bogu, że wysłał jej to dziecko wiele lat temu. I zarzucała sobie, że najpierw chciała je wyrzucić lub oddać do domu dziecka.