Pewnego wieczoru Andrzej powiedział mi, że bardzo sobie mnie ceni, ale nie zamierza opuszczać żony i dzieci. O żonie mówił z wyjątkowym szacunkiem, i zrozumiałam, że bardzo się pomyliłam

Mam już niemało lat, prawie czterdzieści. Zawiodłam się na mężczyznach i swoim życiu. Nigdy nie wyszłam za mąż i nie mam dzieci. A wszystko dlatego, że nie mogę spotkać swojego przeznaczenia, osoby, która zrozumiałaby mnie, szczerze pokochałaby i zaakceptowałaby mnie taką, jaka jestem naprawdę.

Byłam trzykrotnie zamężna. Dlaczegoś zawsze próbowano przekształcić mnie w gospodynię domową, która ciągle pierze, sprząta, prasuje i gotuje. A ja tego nie chciałam. Chcę pracować, rozwijać się, a nie stać przy kuchni przez całe życie, czyż życie ma służyć tylko temu?

I wtedy spotkałam idealnego mężczyznę, Andrzeja. Jest trochę starszy ode mnie, przy tym zamożny i poważny mężczyzna. Oboje pracujemy w dziedzinie technologii komputerowych i pewnego razu spotkaliśmy się w pracy. Od razu zauważyłam, że jest wzorem prawdziwego mężczyzny – uważny, uprzejmy i osiągnął wysoką pozycję w swojej firmie. Nie to co moi poprzedni kandydaci.

Pracowaliśmy nad wspólnym projektem z tym idealnym mężczyzną. I wtedy postanowiłam za wszelką cenę zdobyć jego sympatię. Ale okazało się, że jest żonaty i ma dwoje dzieci. No jasne, taki ideał nie mógł być wolny. Początkowo nawet nie myślałam o tym, by niszczyć jego rodzinę.

Ale potem pomyślałam, że od dobrych żon mężczyźni nigdy nie odchodzą i jeśli naprawdę mnie pokocha, to znaczy, że w ich rodzinie nie ma miłości i zrozumienia. Rozumiem, że wiele osób mnie nie zrozumie, ale zdawałam sobie sprawę, że lata mijają, a w moim życiu nie ma szczęścia i mogę pozostać samotna na zawsze. Pomimo wszystkiego na świecie marzyłam o własnej rodzinie i dzieciach.

Z Andrzejem zaczęliśmy się często komunikować. Początkowo to była praca, ale potem podczas naszych spotkań praca poszła na dalszy plan. Nie zauważyłam, jak zaczęliśmy się spotykać. Po raz pierwszy w życiu byłam całkowicie zadowolona.

Ale z czasem rola drugoplanowa przestała mnie satysfakcjonować. Zrozumiałam, że już nie chcę być bez tej osoby.

Ale nie spieszył się z opuszczeniem rodziny. Wtedy zastosowałam kobiecą przebiegłość. Pewnego razu namówiłam go, by został na noc. Nie wiem, co powiedział żonie, ale to mnie nie interesowało. Był ze mną. W nocy mówiłam, że chcę, by został na zawsze. Mój ukochany powiedział, że bardzo sobie mnie ceni i też chce być blisko, ale nie może opuścić rodziny i pozbawić dzieci ojca.

Tego wieczoru byłam bardzo rozczarowana, wcześniej o tym nie rozmawialiśmy. Ale Andrzej dał mi do zrozumienia, że nigdy nie opuści rodziny. A o swojej żonie mówił z wyjątkowym szacunkiem i czułością.

zrozumiałam, że bardzo się pomyliłam, zaczynając z nim spotykać się, może jeszcze znalazłabym tego jedynego, z którym byłabym szczęśliwa, ale naprawdę pokochałam. Teraz nie wiem, jak znaleźć wyjście z tej sytuacji, która się wydarzyła, nie wiem, jak właściwie postąpić.