Pierwsza żona Michała, Anna, nigdy nie chodziła do salonów piękności i nie kupowała sobie drogich rzeczy, ale w jej domu zawsze pachniało świeżym jedzeniem. Bez wahania odszedł od niej do Olgi, która była całkowitym przeciwieństwem Anny. Teraz Michał ma zadbana żonę, ale sam gotuje jedzenie i sprząta w mieszkaniu
Wielu mężczyzn odeszło od rodziny w poszukiwaniu szczęścia, a potem nie raz żałowało swojej decyzji. Spokojne, uregulowane życie nie zawsze zmienia się na lepsze w nowych relacjach.
Michał zmywał naczynia. Trzy dni znosił, ale już ani jednej czystej filiżanki, ani talerza. Więc przychodząc z pracy, nawet się nie przebierał. Założył fartuch i zabrał się do pracy. Jeszcze by ugotował jakiegoś żurku, bo już zapomniał, jaki ma smak…
Chciało się jeść, a w lodówce — pusto. I nagle Michał przypomniał sobie, jak pachniały pierogi Anny. W ich domu zawsze pachniało pieczeniem, bo żona bardzo lubiła gotować.
Ale to teraz Michał tak ciepło wspomina żonę. Wtedy Michałowi wydawało się, że ona, oprócz kuchni i dzieci, niczego nie widzi. Wiecznie miała pranie, mycie okien, czyszczenie dywanów. A od lata do jesieni kuchnia zamieniała się wręcz w konserwę. Michał nie nadążał wynosić słoików do piwnicy.
Pewnego takiego wieczoru przyszedł z pracy, stanął na progu kuchni. U Anny, jak zawsze, coś się gotowało, a ona, siedząc na krawędzi stołu — miała taką złą przyzwyczajenie, obierała jabłka i oglądała w telewizji jakiś koncert.
— Rozwodzę się z tobą, — powiedział Michał zdziwienie spokojnie, nawet nie przywitał się. — Mam inną kobietę. Kocham ją i nie mogę cię dalej oszukiwać.
Anna cicho powiedziała:
— Weź jeden jabłkowy strudel, bo i tak wszystkiego nie zjemy.
Michał, oczywiście, tego strudla nie wziął, choć bardzo lubił: z makiem i orzechami… Zebrał rzeczy i odszedł do kobiety, która była zupełnie niepodobna do jego Anny. Nigdy nie nosiła, jak Anna, dżinsów ze sportowymi butami — tylko krótkie sukienki i spódniczki oraz buty na obcasach. Mogła powiedzieć, że idzie do salonu piękności, takim tonem, jakby na ważne spotkanie biznesowe.
Ale Anna nigdy nie chodziła do salonów. Jeśli trzeba było coś kupić, sporządzała listę, szła i szybko wracała z torbami. Nie czytała błyszczących magazynów dla kobiet, nie piła kawy, nie farbowała włosów, nie ćwiczyła fitness. Ale zawsze była piękna, zadbana, szczupła.
Michałowi jednak chciało się mieć obok siebie prawdziwą kobietę. Oto i znalazł Olgię. Teraz sam prasuje koszule, gotuje jedzenie, myje naczynia. I śnią mu się nocami strudle i babeczki, które robiła Anna.
Po uporządkowaniu kuchni, Michał poszedł do pokoju. Na kanapie leżała Olga. Przed nią leżał magazyn, a na stoliku obok stały jeszcze trzy filiżanki po kawie.
— Jaki jesteś wspaniały, mój zajączku. I co bym bez ciebie zrobiła? — ćwierkała żona, wyciągając do męża ręce. — Właśnie wróciłam z salonu piękności. Tak zmęczona! Zobacz: ładne paznokcie? Chodź do mnie, mój pączusiu, przytulę cię.
Michała zaczęło mdlić. “Pewnie z głodu”, — pomyślał i poszedł do kuchni obierać ziemniaki.
