Po kilku dniach teściowa przekazała nam inny plan: mamy trzy pokoje, więc ona przeprowadza się do nas, a swoje mieszkanie zostawia siostrzenicy, kuzynce mojego męża
Moja teściowa bardzo oryginalnie rozwiązuje problemy. Niedawno poinformowała nas, że zamieszka u nas, a do swojego mieszkania wpuści siostrzenicę, która znalazła się w trudnej sytuacji.
Z panią Marią nigdy nie mieszkałam pod jednym dachem. Może dlatego nasze relacje są dobre. Łatwo jest być wzajemnie uprzejmym, kiedy nie trzeba dzielić jednej kuchni i dostosowywać się do porządku życia innej osoby. Mieszkając razem, jest to znacznie trudniejsze.
Od razu wynajęliśmy mieszkanie, zaczęliśmy odkładać pieniądze na pierwszy wkład. Kiedy zbieraliśmy pieniądze, moi rodzice otrzymali spadek po babci, który sprzedali i oddali mi dużą część pieniędzy. Suma była znaczna, więc postanowiliśmy od razu kupić trzypokojowe mieszkanie, żeby definitywnie rozwiązać kwestię mieszkaniową.
Teściowa nam nie pomagała, ale też się nie wtrącała. Nasze relacje były uprzejmie-neutralne. Dzwoniliśmy do siebie, spotykaliśmy się na święta, czasem odwiedzaliśmy się w weekendy i to wszystko.
Poza mamą, mąż ma kuzynkę Annę, córkę rodzonej siostry teściowej. Dziewczyna pochodzi z innego województwa, ale przyjechała tu na studia, została, wyszła za mąż i urodziła dzieci.
Nie polubiłyśmy się z Anną, więc nie zaprzyjaźniłyśmy się. Spotykaliśmy się rzadko, kilka razy w roku – na urodzinach męża i teściowej. Kilka razy widzieliśmy się też w Nowy Rok.
Ostatnio jednak zaczęłam słyszeć o niej coraz częściej. Wszystkie nowiny o niej przekazywała mi Maria. Anna mieszkała ze swoją teściową, coś się tam wydarzyło i teraz nie ma gdzie mieszkać.
Porozmawialiśmy i zapomnieliśmy o sprawie. Potem jednak znowu wrócił temat Anny i jej rodziny. Zostali wyrzuceni z domu matki jej męża, a teściowa przyjęła siostrzenicę z mężem i dziećmi. Co mogę powiedzieć? To sprawa teściowej, to ona z nimi mieszka. Okazało się jednak, że mieszkanie z nimi to było zadanie ponad jej siły.
Milczałam. Teściowa wiedziała, na co się decyduje, więc nie ma na co narzekać. Dla mnie rozwiązanie było oczywiste – dać Annie i jej mężowi tydzień na znalezienie rozwiązania, a potem poprosić ich, żeby się wyprowadzili.
Ale po kilku dniach teściowa przedstawiła nam inny plan:
– Macie trzy pokoje, a mieszkacie we dwoje. Przeprowadzę się do was, a Anna z rodziną zamieszka u mnie. Kiedy staną na nogi, wrócę do siebie. I wszyscy będą zadowoleni – stwierdziła Maria.
Taki wariant mi nie odpowiadał, więc od razu powiedziałam, że jestem przeciw. Mąż zamyślony drapał się po brodzie. Maria zaczęła opowiadać, jak ciężko żyje się Annie, jak bardzo potrzebuje pomocy, i przekonywała, że na pewno się dogadamy.
Poradziłam teściowej, żeby wróciła do swojego mieszkania, a siostrzenicę eksmitowała.
Dokąd mieliby iść? Ona jest na urlopie macierzyńskim, a mąż zarabia grosze! Nie stać ich na wynajem mieszkania.
Mąż wzruszył ramionami i powiedział, że najwyżej może opłacić Annie przejazd do ciotki. To jej córka, więc niech sama rozwiązuje swoje problemy.
Teściowa obraziła się na nas. A ja sobie myślę, że Anna “świetnie” się spisała – zniszczyła relacje z własną teściową, a teraz psuje też moje. Ale nawet dla dobra relacji z teściową nie jestem gotowa zgodzić się na jej warunki.
