Po tym, jak teściowa usłyszała, że nie chcemy z nią świętować Nowego Roku, postanowiła zepsuć nam święta…
Niedawno z mężem obchodziliśmy trzecią rocznicę naszego małżeństwa. Wszystko u nas układa się dobrze, można nawet powiedzieć, że świetnie, gdyby nie negatywne nastawienie, które stale wylewa na nas teściowa. Nie potrafię zrozumieć jej zachowania ani znaleźć dla niego racjonalnego wytłumaczenia. Zacznę od tego, że uważa się za naszą „wielką mamę”, która musi dokładnie wiedzieć, co jemy, dokąd chodzimy, kto do nas przychodzi, jakie filmy oglądamy i jakie skarpety kupujemy. W skrócie, uważa się za centrum zarządzania wszystkim, co nas dotyczy.
Stale próbuje ingerować w nasze życie. Doszło do tego, że nawet rocznice ślubu świętowaliśmy razem z nią, bo nie mogliśmy się od niej uwolnić. W zeszłym roku udało nam się „uciec” od niej na Walentynki, ale po tym urządziła nam awanturę i stwierdziła, że jesteśmy niewdzięczni, że tak ją potraktowaliśmy.
Wtedy mocno się na nas obraziła, co było jedną z ostatnich kropli, które przelały czarę mojej cierpliwości. Powiedziałam jej wówczas, żeby brała przykład z mojej mamy, która spokojnie żyje własnym życiem i nie wtrąca się w nasze, choć także nie ma z kim świętować różnych okazji poza nami.
Mąż podzielił moje zdanie i przed Nowym Rokiem poinformował ją, że będziemy świętować z przyjaciółmi, ale wpadniemy do niej przed rozpoczęciem uroczystości, aby złożyć życzenia i wręczyć prezent.
Mąż przypomniał jej o tym na tydzień przed świętami, a gdy przyjechaliśmy do niej 31 grudnia, byliśmy mile zaskoczeni, widząc nakryty stół. Przez chwilę pomyśleliśmy, że teściowa w końcu znalazła sobie znajomych albo zaprosiła sąsiadów, aby świętować razem.
Jednak kiedy powiedzieliśmy jej, że musimy już jechać, bo wszyscy przyjaciele już się zebrali, wywołała awanturę, twierdząc, że jesteśmy okropni, zostawiając ją samą, choć przygotowała dla nas tyle smakołyków. Nie wiedzieliśmy, co powiedzieć, bo przecież do niej przyjechała siostra męża z rodziną, więc na pewno nie zostawialiśmy jej samej.
Od tamtej pory teściowa z nami nie rozmawia i ignoruje wszelkie nasze próby pojednania, choć siostra męża mówi, że ciągle o nas wypytuje. Może ktoś z was znalazł się w podobnej sytuacji? Jak sobie z tym poradzić?
