Po urodzeniu siedmiorga dzieci w 1997 roku mąż od razu ją opuścił. Jak wygląda mama dzisiaj?

Małżeństwo miało już jedną córkę, którą wspólnie wychowywali, ale marzyli o powiększeniu rodziny. Pragnęli dużej, wielodzietnej rodziny, w której każdy będzie się wzajemnie szanował i wspierał w trudnych chwilach. Wkrótce zdecydowali się na zapłodnienie in vitro, chcąc zapewnić sobie jak najlepsze szanse na kolejne potomstwo. W wyniku procedury wszystko przebiegło pomyślnie, a para była pewna, że uda im się urodzić aż siedmioro dzieci. W tamtych czasach wydawało się to niemożliwe, gdyż zazwyczaj kobiety rodziły maksymalnie troje dzieci naraz, a i tak takie porody były bardzo ryzykowne dla zdrowia matki.

Niedługo przed rokiem 2000 na świat przyszły ich dzieci, jednak wszystkie borykały się z pewnymi problemami zdrowotnymi od urodzenia. Niektóre z nich zdiagnozowano z porażeniem mózgowym, inne ważyły zbyt mało i musiały pozostać pod opieką lekarzy. Rodzice zdecydowali się na konieczne operacje, mając nadzieję, że ich dzieci będą mogły prowadzić normalne życie i nie będą cierpieć z powodu wrodzonych chorób.

Historia tej wielodzietnej matki szybko obiegła media, poruszając serca wielu ludzi, którzy śledzili dalsze losy maluchów. Społeczeństwo było zainteresowane, jak radzi sobie ta rodzina, często pytając matkę o postępy i samopoczucie dzieci.

Okazało się, że ojcu było trudno sprostać wyzwaniu wychowania siedmiorga dzieci naraz. Uświadomił sobie, że nie podoła roli odpowiedzialnego ojca, więc niemal natychmiast zaproponował żonie rozstanie, zostawiając na jej barkach wszystkie obowiązki związane z opieką nad chorymi maluchami. Kobieta nie miała dokąd pójść, więc musiała pogodzić się z utratą męża zaledwie pół roku po narodzinach dzieci.

Młoda mama zdawała sobie sprawę, że jej życie już nigdy nie będzie takie samo, ale nigdy nie uważała narodzin swoich dzieci za błąd. Obawiała się nawet, że niektóre z nich mogą nie przeżyć kilku lat. Co zaskakujące, nie mogła liczyć na pomoc krewnych, ponieważ największym wsparciem był dla niej mąż, który przed ślubem obiecywał, że nigdy jej nie opuści.

Na szczęście zainteresowanie władz jej sytuacją przyniosło pewne wsparcie. Mogła liczyć na pomoc wielu fundacji charytatywnych, które oferowały żywność, odzież oraz wsparcie finansowe dla dzieci, aby nie dorastały w biedzie. Choć sytuacja materialna była trudna, matka radziła sobie ze wszystkim i nie narzekała na trudności, z jakimi musiała się zmierzyć po narodzinach dzieci.

Dzięki różnym organizacjom charytatywnym udało jej się otrzymać dom, do którego rodzina wkrótce się przeprowadziła. Mieszkanie było na tyle duże, że każde z dzieci miało własną przestrzeń, co bardzo odpowiadało matce. Gdy dzieci ukończyły sześć lat, mogły pójść do szkoły, gdzie uczyły się bezpłatnie, a nauczyciele doskonale rozumieli ich sytuację i wspierali je na każdym kroku.

Niedawno w mediach społecznościowych pojawiły się aktualne zdjęcia tej rodziny, na których widać matkę i jej dzieci, mające już po dwadzieścia lat. Ich szczęśliwe twarze świadczą o tym, że radzą sobie dobrze w życiu. Pięcioro z nich wyrosło na całkowicie zdrowych i zaczęło układać sobie własne życie.

Jedna z córek, która przy urodzeniu ważyła mniej niż kilogram i której szanse na przeżycie były niewielkie, teraz czuje się świetnie. Planuje zostać nauczycielką, pragnąc pomagać innym i dzielić się wiedzą.

Jeden z synów postanowił zostać żołnierzem, chcąc bronić swojego kraju i służyć społeczeństwu.

Inna córka marzy o karierze cukiernika. Mimo trudnych początków, teraz z pasją rozwija swoje umiejętności kulinarne i planuje otworzyć własną cukiernię.

Kolejna z córek dostała się na studia na kierunku budownictwo, ponieważ zawsze fascynowała ją architektura i tworzenie nowych przestrzeni.

Jedno z dzieci, u którego zdiagnozowano porażenie mózgowe, teraz samodzielnie się rozwija i porusza o własnych siłach. Jej samopoczucie jest znacznie lepsze, a ona sama pragnie pracować w szkole, podobnie jak jej siostra.

Jeden z synów, również zmagający się z porażeniem mózgowym, nie poddał się i zawsze starał się żyć jak inni. Od dziecka interesował się komputerami i teraz planuje karierę w branży informatycznej.

Inny syn dostał się na ten sam uniwersytet co brat, rozwijając się w tej samej dziedzinie i wspierając się nawzajem.

Gdy wszystkie dzieci zaczęły prowadzić samodzielne życie, matka obawiała się, że zostanie sama. Jednak każde z nich regularnie ją odwiedza, okazując wdzięczność za jej poświęcenie i miłość.

Ta inspirująca historia pokazuje, że mimo przeciwności losu i trudnych początków, dzięki determinacji i wsparciu można osiągnąć szczęście i sukces. Matka siedmiorga dzieci udowodniła, że miłość i poświęcenie potrafią pokonać wszelkie przeszkody.