Po uszy zakochałam się w wykładowcy, on jest żonaty, ale obiecuje złożyć pozew o rozwód
Zakochałam się po uszy w wykładowcy – tak zaczęła się moja niecodzienna historia. Wszystko miało swój początek we wrześniu, kiedy na uczelni pojawił się nowy profesor filozofii – pan Michał. Już od pierwszych zajęć czułam, że coś w nim jest wyjątkowego. Z początku starałam się skupić na nauką, jednak z każdym kolejnym wykładem moje uczucia do pana Michała rosły coraz bardziej.
Na początku myślałam, że to tylko chwilowa fascynacja – uczelnia przecież jest miejscem nauki, a nie romansu. Jednak z czasem nie mogłam dłużej ukrywać rosnącego zauroczenia. Pewnego dnia, po zajęciach, zebrałam się na odwagę i zaprosiłam pana Michała na kawę. Nasza rozmowa w klimatycznej kawiarni szybko przerodziła się w coś więcej – odkryłyśmy wspólne zainteresowania, rozmawiałyśmy o literaturze, filozofii i życiu. To spotkanie sprawiło, że poczułam, iż między nami może zaiskrzyć prawdziwa miłość.
W miarę jak nasza relacja nabierała intensywności, zauważałam, że moje serce bije mi szybciej nie tylko podczas nieformalnych spotkań, ale również na uczelni. Wszystko jednak zmieniło się, kiedy okazało się, że pan Michał jest żonaty. Ta prawda uderzyła mnie niczym cios – jak mogło mi się przydarzyć, że zakochałam się w człowieku, który nie może być wolny?
Pan Michał wyznał mi, że mimo obecnej sytuacji ma poważne zamiary. Obiecał, że niebawem złoży pozew o rozwód, tłumacząc, iż jego małżeństwo od dawna stało się tylko formalnością. Jego słowa wywołały we mnie ogromny konflikt. Z jednej strony rozum podpowiadał, że taka relacja jest skazana na komplikacje, a z drugiej – serce mówiło, że nasze uczucie jest wyjątkowe i warte walki.
Teraz stoję przed trudnym wyborem. Czy powinnam dać szansę miłości, która rodzi się w cieniu licznych pytań o lojalność i odpowiedzialność? Czy może lepiej zachować dystans, zanim sytuacja stanie się jeszcze bardziej skomplikowana? Ta historia przypomina, jak złożone mogą być ludzkie emocje, zwłaszcza gdy miłość miesza się z moralnymi dylematami i społecznymi oczekiwaniami.
Jak sądzicie – czy warto ryzykować serce dla uczucia, które rodzi się w tak trudnych okolicznościach? Czy powinno się czekać na definitywny koniec starego związku, zanim zacznie się nowa historia? Zapraszam do refleksji i dzielenia się Waszymi opiniami – być może razem uda nam się znaleźć odpowiedź na to trudne pytanie.
