Popełniłem błąd, spiesząc się z małżeństwem. Jak teraz zadowolić żonę i matkę?

Do 35. roku życia mieszkałem z matką. Ponieważ jej emerytura była niewielka, pokrywałem wszystkie wydatki na jedzenie i rachunki.

Niedawno ożeniłem się i przeprowadziłem do żony, która wychowywała córkę z pierwszego małżeństwa. Przestałem przekazywać pieniądze matce, ponieważ żona uważała, że i tak mało zarabiam. Swoją drogą, żona również pracuje i zarabia całkiem dobrze, ale nie wkłada swoich pieniędzy do wspólnego budżetu. Wszystko, co potrzebne dziecku, także kupuję ja.

Po kilku miesiącach małżeństwa postanowiłem odwiedzić matkę w weekend i pomóc jej w gospodarstwie. Kiedy zajrzałem do lodówki, byłem wstrząśnięty – była zupełnie pusta.

Zrozumiałem, że po moim wyjeździe matce brakuje pieniędzy na jedzenie. Cała jej emerytura idzie na leki i opłaty za mieszkanie. Dlatego znów przekazałem jej część swojej pensji – 3000 zł.

W domu przyznałem się żonie, że muszę trochę pomóc matce, bo w przeciwnym razie umrze z głodu.

Rozgniewało ją to. Powiedziała, że i tak mam małą pensję. Tak, obecnie zarabiam 11 tysięcy złotych, co może wydawać się niewiele, ale nie mogę znaleźć lepszej pracy. A nie mogę zostawić matki bez grosza na chleb.

— Może warto mniej wydawać na ubrania? – zapytałem.

To jeszcze bardziej rozzłościło żonę. Przecież trzeba pomyśleć o wakacjach nad morzem i zacząć oszczędzać już teraz. Poza tym, od września dziecko idzie do szkoły i również potrzebuje wielu rzeczy.

Powiedziałem, że szukam dodatkowej pracy.

Po tej kłótni nasze relacje się ochłodziły. Żona przestała zwracać na mnie uwagę. Stałem się dla niej tylko portfelem. Zaczynam żałować, że spieszyłem się z małżeństwem. Z matką było dobrze, a i jej było ze mną dobrze.

Niedawno dowiedziałem się, że żona jest w ciąży. Intensywnie szukam lepiej płatnej pracy. Rozważam również, jak mogę zadowolić żonę i jednocześnie nie zostawiać matki bez pomocy, ponieważ bez mnie nie przeżyje.

Muszę jednak w jakiś sposób uświadomić żonę, że mąż to nie tylko portfel. Żeby miał siłę zarabiać więcej, trzeba go szanować.