Poprosiłam męża, żeby posiedział z dzieckiem, a on zawołał swoją matkę na pomoc. A ja jej nie znoszę!

„Moja przyjaciółka mówi, że sama jestem sobie winna w tej sytuacji! Przecież to ja rozpieszczałam męża! — opowiada dwudziestoośmioletnia Marta. — Powinnam była od początku przyzwyczajać go do prac domowych i do zajmowania się dzieckiem. A tak, to przychodzi sobie do domu, je i siada przed komputerem. A gdy zaczynam mu coś wypominać, mówi, że mi jest łatwiej, bo siedzę w domu, a on przecież chodzi do pracy!…

Dziecko Marty i Adama nie ma jeszcze nawet roczku. Ich córka jest niezwykle aktywna. Ciągle gdzieś się wspina, zrzuca rzeczy z półek. Kiedyś wystarczyło wszystko pochować, ale teraz to już nie pomaga. Jedynym rozwiązaniem jest ciągle za nią chodzić i pilnować. A że teraz jest zima i na dworze trudno się bawić, Marta musi siedzieć z córeczką w domu.

Zawsze myślałam, że kiedy dziecko dorasta, to problemy się zmniejszają. Ale jest zupełnie odwrotnie! Pierwsze miesiące jej życia były cudowne. Tylko jadła i spała!

Kiedyś Marta miała czas na wszystko. Gotowała pyszne i różnorodne dania. A teraz trudno jej nawet znaleźć chwilę, żeby pójść do toalety. Do łazienki chodzi tylko wtedy, gdy córka śpi.

„Niech mąż ci pomaga! To przecież też jego córka! Wieczorem po pracy i w weekendy też. A ty sobie odpoczniesz. Pójdziesz do salonu albo po prostu na spacer!” — mówi jej przyjaciółka.

Sam Adam nie ma nic przeciwko temu, żeby zajmować się dzieckiem, ale córka ciągle chce być z mamą. Kiedy Marta była w łazience, Adam pukał i mówił, że dziecko płacze i trzeba je uspokoić.

„On sam nic nie potrafi zrobić! Ani uspokoić, ani odwrócić jej uwagi, ani się z nią pobawić! Nic!” — skarży się Marta przyjaciółce.

„Bo wie, że jesteś ty! Gdyby był sam, to nie miałby wyjścia! Musiałby sobie poradzić…”

Pewnego dnia Marta nie wytrzymała i wylała swoje żale mężowi. Ustalili, że w weekendy Adam będzie zajmował się córką.

„I jak sobie poradził? Udało mu się?”

„Nie! Zawołał swoją matkę na pomoc!”

Relacje Marty z teściową od początku nie były najlepsze. Matka Adama wiecznie wtrącała się w życie młodej rodziny, udzielała niechcianych rad, oczerniała Martę i poniżała ją przed krewnymi. Po narodzinach córki Marta postanowiła, że spróbuje poprawić stosunki z teściową. Ale teściowa traktowała wnuczkę obojętnie.

„To długa historia… doszło do tego, że zaczęła mi grozić, że zabierze mi dziecko! Przestałyśmy się kontaktować… A tu wracam z zakupów do domu i widzę teściową u siebie.

Po tym teściowa zaczęła wszystkim opowiadać, jaka to jestem nieodpowiedzialna, że zostawiłam dziecko same i poszłam na spacer, że w domu jest bałagan. A jej biedny syn ciężko pracuje, a jeszcze musi w weekendy zajmować się dzieckiem!”