Postanowiłam dać byłemu nauczkę! Obdarowuję nowego adoratora prezentami tak, aby on to widział
Mój były, jak tylko pojawiły się dzieci, diametralnie zmienił swoje podejście do wydatków. Swoją drogą, jesteśmy rozwiedzeni od trzech lat. Od tego czasu zaczął dawać prezenty wyłącznie dzieciom. Nawet na 8 marca, bo to przecież święto kobiet, mocno mnie zaskoczył: przyniósł dzieciom w prezencie nowe ubrania i słodycze. Stał się tak skąpy, że przynosił dzieciom ubrania jako prezenty. Dzieci same mówiły, że codzienne ubrania, które i tak trzeba kupować, nie mogą być uznane za prezent. Chciały zabawki.
Zawsze znajdowałam dla niego odpowiedni prezent. W czasach naszego małżeństwa podarowałam mu zegarek na rękę, aktówkę i wiele innych rzeczy. Kiedy stał się sknerą, przestałam go obdarowywać prezentami.
Nie mówię, że trzeba zaniedbywać dzieci, ale nie pozwolę ignorować samej siebie. Ja też mam swoje potrzeby i zainteresowania. Pojawiło się uczucie, że jestem niepotrzebna, jakby mnie wykorzystano i porzucono.
Oczywiście, nie zamierzałam długo znosić takiego traktowania. Dlatego od razu postanowiłam się rozwieść. Mąż nie chciał rozwodu, ponieważ nie znalazł sobie nikogo. Nikt nie chciał wiązać się z takim skąpym i specyficznym mężczyzną. A te nijakie kobiety, które były gotowe się z nim związać, nie mogły zainteresować mojego byłego nawet jako tymczasowa towarzyszka do utrzymania zdrowia fizjologicznego. Były zbyt zaniedbane i dziwaczne.
Na pierwszy rzut oka, mężczyźnie zawsze łatwiej znaleźć nową kobietę. Wystarczy zwrócić uwagę na kilka kobiet, a któraś na pewno się zgodzi. Potem można przynieść kandydatce kwiaty, a wkrótce złożyć propozycję.
Jemu udałoby się szybko ożenić z pierwszą lepszą. Jednak niestety! Przyzwoite kobiety nie chciały takiego męża. A nieprzyzwoite były gotowe na wszystko. Tylko nie wszystkie zwracały uwagę na skąpego i nudnego człowieka.
Możliwe, że to dziecinne.
Ktoś może nazwać moje myśli oburzeniem skrzywdzonej żony, przypominającym przedszkole. Może tak to wygląda dla tych, którzy nie znaleźli się w mojej sytuacji i nie doświadczyli takiego lekceważącego traktowania. Wątpię, że ktoś po takim czymś mógłby wybaczyć swojemu małżonkowi.
Oburzenie i frustracja stają się stałymi towarzyszami, których czasem trudno się pozbyć. Pojawia się nieodparte pragnienie zemsty. Poradziłam sobie z agresją i negatywnymi emocjami dopiero po wizycie u psychologa. Dał mi kilka bardzo przydatnych i skutecznych rad.
Z czasem pojawił się w moim życiu nowy mężczyzna i zaczęłam obdarowywać go prezentami tak, aby mój były to widział. Dla byłego nie przygotowywałam nic. Za to nowemu partnerowi zawsze przynosiłam jakiś mały, przyjemny upominek, piekłam smakołyki i go rozpieszczałam. Mężczyzna czuł się skrępowany, ale przyjmował prezenty. W ten sposób mściłam się na swoim byłym i pokazywałam, że jego dziwna życiowa filozofia nie ma sensu.
Gdy tylko sfinalizowaliśmy rozwód, szybko i bez problemu ponownie wyszłam za mąż. Tymczasem mój były pozostał samotny i musiał płacić alimenty.
