Postanowiliśmy się zabawić z mężem w supermarkecie i ustawiliśmy kolejkę do kasy: trzeba było widzieć ich reakcję.

Trzy lata temu, gdy biegałam rano, poznałam przystojnego i interesującego chłopaka. Zaczęliśmy się często spotykać, biegając razem. Okazało się, że mamy wiele wspólnego. Wkrótce się oświadczył, a potem zamieszkaliśmy razem.

Nigdy nam się nie nudziło, zawsze znajdowaliśmy coś, nad czym moglibyśmy się pośmiać. I pewnego razu przyszła nam do głowy spontaniczna i zabawna myśl.

Często mieliśmy zbieżne myśli, więc lubiliśmy spędzać razem dużo czasu. Niedawno udaliśmy się do centrum handlowego. Mąż chciał kupić sobie zegarek i nową krawatkę. W drodze powrotnej postanowiliśmy zrobić zakupy spożywcze na cały tydzień, więc zajrzeliśmy do najbliższego małego supermarketu.

Weszliśmy, wzięliśmy 2 wózki, bo mieliśmy długą listę zakupów. Pierwszy wózek męża szybko się napełnił. Poszedł z nim do kasy, żeby zająć miejsce w kolejce. Kiedy ja również w pełni uzupełniłam swój wózek, poszłam zapłacić. Była ogromna kolejka, jak zawsze. Nie wiem z jakiego powodu, ale to mnie rozbawiło.

Potem poszłam do męża i powiedziałam:

  • Panie, proszę przepuścić mnie!
  • Oczywiście, dzisiaj nie mam dokąd się śpieszyć. Proszę, przechodź – zażartował mąż.
  • Pozwól, przekładam moje towary do ciebie do wózka?
  • Bez problemu – odpowiedział mąż.

Wielu ludzi w kolejce od razu zaczęło niezadowoleni protestować w moim kierunku. Mówili, że nikt mnie nie powinien przepuszczać i żądali, abym stanęła na koniec długiej kolejki. To jeszcze bardziej mnie rozbawiło. I tak grałam dalej.

  • Panie, chodzi o to, że zapomniałam wszystkie moje pieniądze w domu. Proszę, zapłać za te zakupy!
  • Oczywiście, żadnego problemu! Trzeba było zobaczyć reakcję zdziwionych ludzi w kolejce do kasy. Dla nich prawdopodobnie stałam się największym wrogiem w życiu. Wychodząc ze sklepu, jeszcze długo się śmialiśmy. Ale dla tych ludzi w kolejce pewnie nie było do śmiechu. Pewnie długo dyskutowali o moim zachowaniu po naszym odejściu.