„Potrzebuję kogoś, kto spełni wszystkie moje kaprysy. Uważam, że mój wygląd na to zasługuje” — powiedziała Anna na pierwszej randce

— Tylko pięć? — zdziwiła się Anna.

Przyniosłem na randkę bukiet kwiatów. Pięć róż okazało się za mało.

— Wszyscy moi faceci przynosili obfite bukiety. Następnym razem przynoś lepsze kwiaty. Zrozumiałeś? — skinąłem głową i otworzyłem przed Anną drzwi do restauracji.**

— To tutaj jest za tanio — narzekała Anna. Starannie wybierała danie i ciągle klepała językiem.

Cierpliwie wyczekiwałem. Ciekawe, jak zakończy się ten wieczór?

W końcu Anna dokonała wyboru. Zamówiła drogie dania. Podczas gdy przygotowywaliśmy nasze jedzenie, rozpocząłem rozmowę.

— Jakie masz hobby? — zapytałem.

— Ojej, jestem osobą wszechstronną! — wybuchnęła Anna, rozkładając dłonie. — Lubię chodzić do salonów piękności, do butików, czytam magazyny, oglądam romantyczne lub dramatyczne filmy… — Podczas gdy ona wymieniała swoje zainteresowania, ja piłem wodę.

Obecnie jest wiele takich „wszechstronnych dziewczyn”, które interesują się wyłącznie swoim wyglądem. Potrzebuję człowieka, a nie porcelanowej laleczki.

Zamówienie zostało podane. Anna ciągle mówiła tylko o sobie. Postanowiłem przerwać ten nurt samouwielbionej tyrady i zapytałem:

— Jakie cechy cenisz u mężczyzn?

Anna szeroko się uśmiechnęła.

— Potrzebuję kogoś, kto spełni wszystkie moje kaprysy. Uważam, że mój wygląd na to zasługuje. Inwestuję w swój wygląd sporo pieniędzy, dlatego mój przyszły chłopak nie powinien oszczędzać na prezentach dla mnie. Chcę, żeby mi ciągle przynoszono duże bukiety róż, kupili futro, samochód. O! Byłoby też dobrze mieć mieszkanie. Oczywiście na moje nazwisko. W życiu wszystko może się zdarzyć. Jeśli się rozstaniemy, muszę mieć dach nad głową.

Słuchałem i nie rozumiałem, czy Anna jest naprawdę głupia, czy tylko udaje? Jeśli szuka czysto finansowej korzyści z relacji, nie warto mówić o tym tak otwarcie. Kto na to wejdzie? Powinna zarejestrować się na specjalnych stronach, gdzie dziewczyny szukają wyłącznie sponsora, i nie marnować czasu poważnych facetów. Ja szukam długotrwałych relacji. Obecnie ta laleczka zabiera mój i swój czas.

Nie ma nic złego w finansowym wspieraniu swojej dziewczyny, pod warunkiem że w waszym związku są uczucia. Czy naprawdę większość współczesnych dziewczyn jest taka? Szukają tylko pieniędzy, a miłość ich nie interesuje. Nie chcę w to wierzyć, ale doświadczenie podpowiada inaczej.

— A czego ty chcesz od związku? — zapytała Anna.

— Miłości, szacunku, wsparcia i wzajemnego zrozumienia.

Anna roześmiała się.

— Serio? Jesteś takim romantykiem! Teraz trudno znaleźć swoją osobę. To praktycznie niemożliwe. A jeśli ci się uda, niekoniecznie związek się dobrze ułoży. Rozumiesz? — doradziła mi Anna.

Wieczór minął nudno dla mnie, a Anna czuła się świetnie. Pod koniec kolacji zamówiła butelkę czerwonego wina i prawie sama ją wypiła.

Rozliczyłem się, wezwałem taksówkę i odprowadziłem Annę do domu. Nie spotkamy się więcej.

Okropna randka. Straciłem czas na marne. Mogłem spędzić go z przyjaciółmi, a zamiast tego kilka godzin słuchałem kazania i nauk od obcej osoby.

Nie będę kłamał, Anna jest efektowna. Ma smukłą sylwetkę, piękną twarz, delikatne dłonie, zadbane włosy. Niestety, poza wyglądem, nic nie ma. Jest pusta. Nigdy w życiu nie widziała filmu „Titanic”, choć mówiła, że lubi romantyczne i dramatyczne kino. Nie wie, kto jest naszym prezydentem i co dzieje się na świecie. Nigdy nie pracowała. Zawsze znajdowała bogatych głupców i siedziała na nich na łapach. Szkołę skończyła tak sobie, a na studia nie poszła. Cała jej edukacja skończyła się na jedenastoklasowej szkole.

Czy naprawdę teraz tak jest modne? Nie chcę wierzyć, że wszystkie dziewczyny interesują się tylko portfelem i nie dbają o to, jaki człowiek jest obok nich. Z drugiej strony, takich jest wiele. Niektóre od razu mówią o swoich zamiarach, a inne nie. Trudno dowiedzieć się, czego dokładnie chce dziewczyna.

Zawsze szukałem ciepłych, rodzinnych relacji. Chcę, aby dwoje ludzi czuło komfort, wsparcie i miłość. Przede wszystkim cenili w sobie nawzajem ludzkie cechy, bo dziś bogaty, a jutro biedny. W nowoczesnym świecie wszystko szybko się zmienia. Nie chcę być komuś potrzebny tylko za pieniądze. Jeśli zostanę bez grosza w kieszeni, dziewczyna od razu odejdzie? Co to za relacje takie?

Może moje poglądy są przestarzałe. Pewnie utknąłem gdzieś w odległej przeszłości. Zawsze brałem przykład ze swoich rodziców. Stworzyli prawdziwy związek rodzinny. Mój ojciec kiedyś był dyrektorem dużej firmy. W rodzinie było dużo pieniędzy, ale minęły lata i go zwolniono.

Mama go nie opuściła. Wręcz przeciwnie, wspierała i kochała. Jej ciepło i prawdziwe uczucia dały mu siłę, by szybko znaleźć nową pracę i osiągnąć nowe zawodowe szczyty. Zawsze na nich patrzyłem i się cieszyłem. Moi rodzice, swoim własnym przykładem pokazali mi, jak wygląda prawdziwa miłość. To, co teraz nazywa się związkiem, mi nie odpowiada. Być może naprawdę nigdy nie znajdę tej jedynej, ukochanej dziewczyny, ale nie zamierzam być z kimś dla formalności. Lepiej samemu.