— Przepraszam, kochanie, ale dzisiaj chcę spędzić czas z mamą — oznajmił mi mąż, zbierając rzeczy
Dla każdego z nas mama jest najbliższą i najważniejszą osobą w życiu. Jednak z biegiem czasu każdy z nas zakłada własną rodzinę, i choć mama pozostaje bliską osobą, jej rola zmienia się. Moja mama rozumie, że jestem już dorosła i nie wtrąca się w moje życie rodzinne. Jednak mama mojego męża, jak widać, wciąż uważa go za swoje małe dziecko, które nie potrafi nic zrobić bez jej zgody.
Nina Aleksandrowna to dobra kobieta, ale bardzo często wtrąca się w nasze relacje z Markiem. Chociaż trzeba wziąć pod uwagę, że moja teściowa jest samotna odkąd tata męża odszedł i zostawił ich rodzinę. Dlatego nie bardzo przejmowałam się jej radami, bo jak mówi przysłowie — słuchaj rad tylko tych ludzi, którzy żyją tak, jak chciałabyś żyć. A ja nie chciałam żyć jak moja teściowa.
— Alinko, nie gniewaj się na Marka. Wiesz przecież, że mężczyźni nie lubią często obrażonych kobiet, potrzebują zrozumiałych, czułych i posłusznych — Nina Aleksandrowna szczerze wierzyła w swoje słowa. — Ja też miała charakter, dlatego ojciec Marka od nas odszedł, nie wytrzymał.
— Dziękuję za radę, ale nie będę udawać, że nic się nie stało. Popełnił błąd, więc niech go naprawia — obstawałam przy swoim.
— Wy, dziewczyny XXI wieku, stałyście się takie pewne siebie, ważne, samodzielne. My w młodości słuchałyśmy mężczyzn, dlatego nasze związki są trwałe do dziś. Mój mąż odszedł, ale to ja jestem winna, bo go doprowadziłam. Tak by Marek dorastał z ojcem. Dlatego bądź, Alinko, łagodniejsza wobec niego, bo inaczej odejdzie.
Nina Aleksandrowna bardzo lubiła powtarzać, żebym była łagodniejsza wobec Marka, co zaczynało mnie irytować. A wszystko dlatego, że miałam całkowicie odmienne zdanie na temat relacji. I nie, nie mam na myśli, że trzeba ciągle się obrażać. Należy utrzymać równowagę: czasami złagodzić, a czasami pokazać charakter, żeby mężczyzna nie myślał, że wszystko mu się upiecze.
Denerwowało mnie też to, że teściowa obwiniała siebie za to, że ojciec Marka odszedł z rodziny. Dla mnie było to dziwne, bo jeśli ojciec kochałby dziecko, nigdy by go nie porzucił, przynajmniej starałby się widywać. Nie widziałam tutaj konkretnej winy mojej teściowej, ale wyglądało na to, że każdego dnia siebie obwinia, dlatego została sama i kręciła się wokół syna.
Ale jeszcze bardziej irytowało mnie to, że teściowa próbowała wszelkimi sposobami uczyć mnie, jak prowadzić dom, mimo że sama nie była czystą perfekcjonistką.
— Alinko, tam w waszej szafie jest pełno kurzu, musisz ją przetrzeć, bo to nieestetyczne — zauważyła teściowa. — Często wycierasz kurz?
— Tak, Nina Aleksandrowna, wycieram. I szafę też, ale raz w miesiącu — przewróciłam oczami, gdy teściowa nie patrzyła.
— Raz w miesiącu? To za rzadko. Należy przynajmniej raz w tygodniu!
— Nie mam na to tyle czasu. Pracuję, gotuję codziennie, a Marek nie pomaga zbyt często w domu.
— No cóż, nie powinien pomagać, bo jest mężczyzną. To nasz obowiązek — gotować, sprzątać, wychowywać dzieci. Mężczyźni powinni zarabiać i chwalić nas. Słuchaj mnie, Alinko, a twój związek będzie trwał do starości.
— Aha. My, dziewczyny, mamy robić kilka rzeczy jednocześnie, a mężczyźni mają tylko żyć i być kochani? Coś mi się wydaje, że się pomyliłaś. Jeśli będziesz robić wszystko za mężczyznę, on się rozleniwi i przestanie cokolwiek robić. Znam jeden przypadek, gdzie kobieta utrzymywała całą rodzinę, podczas gdy mąż zmieniał pracę za pracą. Ona, oczywiście, dawała mu pieniądze, a mąż siedział na kanapie i nawet nie potrafił naprawić kranu. W końcu kobieta odeszła od niego, spotkała wspaniałego mężczyznę, który dobrze zarabiał, pomagał we wszystkim i traktował ją jak ukochaną kobietę, a nie jak służącą. A tamten mąż teraz mieszka u mamy z pensją trzydziestu tysięcy.
— Wymyślasz, Alinko, takie rzeczy nie zdarzają się. Mężczyźni muszą być pielęgnowani, inaczej uciekają. Dlatego nie słuchaj innych, tylko mnie, ja wiem lepiej.
Miałam już dość tych wymian zdań z teściową. Uczyła mnie, jak powinnam traktować mężczyznę i jak prowadzić dom, a ja przeciwstawiałam się i upierałam się przy swoim. Oczywiście, robiłam wszystko po swojemu, ale teściowa nie poddawała się, za każdym razem przypominając mi, że żona powinna być spokojna i uległa.
— Marek, powiedz swojej mamie, że możemy sami poradzić sobie w naszych relacjach — postanowiłam pewnego dnia porozmawiać z mężem. — Trochę mnie już denerwuje, że za każdym razem mówi mi, jaka powinnam być żoną. Nie chcę być taka, jak ona chce mnie widzieć, chcę być sobą.
— Alinko, ona tylko daje rady, bo ma więcej doświadczenia — bronił swojej mamy Marek.
— A jakie ma doświadczenie? Bez urazy, ale jest już od dwudziestu lat sama i nie rozumiem, o jakim doświadczeniu mówisz.
— No, zna wiele rodzin, które są razem od kilku dekad. I z ojcem moim też były razem długo.
— Wiem, z kim twoja mama się kontaktuje. Te rodziny utrzymują się tylko dlatego, że kobiety opiekują się swoimi mężami, którzy prowadzą niezbyt przykładne życie. One po prostu znoszą i boją się zmieniać swoje przyzwyczajone życie. Łatwiej im żyć w napięciu i złości na męża, niż odejść od niego i robić to, co chcą.
— Nie znasz wszystkiego. W każdym razie słucham swojej mamy i ty też powinnaś. Ona przynajmniej jakoś uczestniczy w naszym życiu, w przeciwieństwie do twojej.
— Po prostu moja mama rozumie, że jesteśmy dorosłymi ludźmi i sami poradzimy sobie z trudnościami. Słucham swojej mamy, bo są razem z tatą od szkoły i nigdy w naszej rodzinie nie było nawet aluzji do rozwodu czy czegoś podobnego. Teraz podróżują razem i wspierają się nawzajem. To jest dla mnie przykład.
— Alinko, ty słuchasz swojej mamy, a ja mojej. Myślę, że to sprawiedliwe, więc nie porównuj. Nie miałem ojca, mama wychowała mnie sama i jestem jej za to bardzo wdzięczny. Jest jedyną osobą, której będę bezwarunkowo słuchał. Dlatego, jeśli mówi coś lub doradza, należy tego przestrzegać. I radzę ci to samo.
— Rozumiem, że twoja mama jest dla ciebie najważniejszą osobą i że dała ci wszystko, co masz teraz. Ale nie masz już osiemnastu lat, masz swoją rodzinę i powinnaś mieć swoje zdanie, nawet jeśli jest inne niż zdanie mamy. Dorosnij już.
— Mówisz, że moja mama wskazuje ci, jaka powinnaś być. Ale ty teraz robisz to samo. Dlatego nie widzę sensu w tej rozmowie.
Próbowałam przekonać męża, ale on obstawał przy swoim. W pewnym sensie rozumiałam, że to może prowadzić do poważnych konsekwencji, ale starałam się nie zaprzątać sobie głowy niepotrzebnymi myślami.
Wbrew moim przekonaniom, że mąż nie powinien tak bardzo słuchać mamy i spędzać z nią tyle czasu, Marek jakby na przekór zaczął częściej przebywać z mamą.
— Kochanie, może dzisiaj pójdziemy do kina? Oderwiemy się trochę, spędzimy czas razem — zaproponowałam mężowi.
— Dziś nie mogę, jadę do mamy — oznajmił Marek.
— Po co? — zapytałam.
— Zepsuł się kran w łazience, nie może się umyć. Więc pojadę do niej i naprawię. Chodźmy innym razem.
— W porządku.
Byłam zawiedziona, ale postanowiłam, że pójdziemy innym razem. Pomyślałam nawet, żeby od teraz odwoływać wszystkie plany na dzień, kiedy gdzieś się wybieramy.
— Idziesz gdzieś, Marku? Mamy dopiero za godzinę wyjeżdżać — zdziwiłam się, widząc męża ubrania w przedpokoju.
— Muszę szybko pojechać do mamy, musi podpisać jakieś dokumenty, a jutro się nie da. Poczekaj na mnie, szybko załatwię wszystko i po ciebie przyjadę.
— Dlaczego wszystko jest załatwiane na ostatnią chwilę? Umówiliśmy się, że kilka dni temu zarezerwujemy dzień na kino i spacer.
— Wiem, Alinko. Ale mama potrzebuje mojej pomocy, nie mogę jej zostawić. Napiszę ci, kiedy przyjadę.
Moje nastroje powoli się pogarszały, ale starałam się trzymać nerwy na wodzy, żeby nie zepsuć naszego wspólnego czasu. Mija godzina, a Marka wciąż nie ma. Zaczynam się martwić, że się spóźnimy, i dzwonię do męża, ale nie odbiera.
Przez całą godzinę próbowałam się dodzwonić do męża, ale on nie odbierał. Zrozumiałam, że już się spóźniliśmy i moje samopoczucie pogorszyło się przez bezodpowiedzialność męża, więc zostałam w domu.
Marek w końcu napisał sms, że będzie za pół godziny. A kiedy przyjechał, już siedziałam w domowym ubraniu, jadłam kolację i oglądałam serial. Przepraszał mnie i tłumaczył, że podpisywanie dokumentów zajęło więcej czasu niż myślał i że było pilne. Nie mogłam nic powiedzieć i po prostu obojętnie przyjęłam jego przeprosiny.
Podjęłam jeszcze kilka prób spędzenia czasu z Markiem, ale zawsze te plany były przekładane, ponieważ Nina Aleksandrowna nagle i pilnie potrzebowała czegoś od syna. A on, oczywiście, jechał do niej na pierwszy sygnał i zostawał do późna.
— Rozumiem, że dzisiaj też nigdzie nie idziemy? — zapytałam z niezadowoleniem, już znając odpowiedź.
— No, możemy się przejść po tym, jak wrócę od mamy, ale będę zmęczony, więc nie wiem, czy się uda — znów zrezygnował Marek z naszego spaceru.
— Jasne. A dlaczego tym razem jedziesz?
— Jutro do mamy przyjeżdża siostra z rodziną, więc jadę jej pomóc w sprzątaniu.
— Rozumiem. Więc pomaganie mamie w sprzątaniu, ale swojej żonie nie? Kiedy ostatnio coś zrobiłeś w domu?
— Alinko, nie zaczynaj. Mama jest już w podeszłym wieku i nie jest w najlepszej formie, więc nie może sama czegoś zrobić. A ty wydaje mi się, że dobrze sobie radzisz.
— Ciekawe… No dobrze, jedź, jeśli dla ciebie to ważniejsze niż spacer z żoną.
Marek zignorował moją ostatnią uwagę i pospieszył do mamy. A ja, nie chcąc znowu zostać sama w domu, postanowiłam wyjść na spacer sama. Spacerowałam po bulwarze, poszłam do kawiarni na kolację, potem pospacerowałam jeszcze po parku i zorientowałam się, że chodzę już cztery godziny. Kiedy wróciłam do domu, Marka wciąż nie było. Już zdążyłam się umyć, ugotować obiad na następny dzień i przygotować się do snu, ale męża wciąż nie było.
Rano dowiedziałam się, że Marek wrócił prawie o północy. Widzisz, było dużo pracy. Ale było mi już wszystko jedno. Miałam nadzieję, że chociaż dzisiejszy wieczór spędzimy razem, skoro u jego mamy są goście, ale znów się pomyliłam.
— Może obejrzymy film? Dodałam do ulubionych jeden nowy, który niedawno był w kinie — zaproponowałam mężowi kolejny raz.
— Nie dam rady, Alinko — i po raz kolejny odmówił.
— Tylko spróbuj powiedzieć, że jedziesz do mamy — zagroziłam.
— Przepraszam, kochanie, ale dzisiaj chcę spędzić czas z mamą — oznajmił mi mąż, zbierając rzeczy.
— Przecież prawie codziennie spędzasz czas z mamą! Przecież wczoraj pomagałeś jej w sprzątaniu, bo przyjeżdża do niej siostra.
— No tak. Mama chce, żebym przyjechał i spotkał się z ciocią, bo nie widzieliśmy się od dziesięciu lat.
— Dlaczego więc mnie ze sobą nie zabierasz?
— Bo nie będziesz miała tam co robić. Nie znasz mojej cioci, a z moją mamą nie lubisz rozmawiać. Po co ci to?
— Czy choć raz możesz spędzić czas nie z mamą, a ze mną? Ile razy proponowałam ci wyjście do kina, spacer, piknik, kolację w restauracji. Zawsze albo odmawiałeś, bo jechałeś do mamy, albo znowu jechałeś do mamy na pilne wezwanie i zapominałeś o naszych planach. Czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę, jak mnie tym ranić?
— Alinko, czemu się czepiasz tych spacerów? Mamie potrzebna jest moja pomoc, nie ma nikogo innego, więc jeżdżę do niej. Jest najbliższą mi osobą.
— Więc tak? Dobrze, wybieraj — albo ja, albo mama.
— Już ci powiedziałem, że zawsze wybiorę mamę.
— Świetnie, więc jedź do niej i więcej nie wracaj.
Marek bez wahania wziął kilka rzeczy i wyjechał do mamy. Ja postanowiłam, że nie zamierzam tego dłużej znosić. Skoro mąż wybiera mamę, to nie mam już nic do roboty z nim, tym bardziej budować własną rodzinę. Tego samego wieczoru zdążyłam wymienić zamki i spakować wszystkie rzeczy męża. Już nie chciałam wiązać swojego życia z tym „synkiem mamusi”.
Rano usłyszałam, jak Marek próbował wejść do mieszkania, desperacko kręcąc kluczem w zamku i pukając w drzwi. Kiedy trochę się uspokoił, otworzyłam drzwi i wystawiłam walizkę z jego rzeczami. Widząc, jak Marek jest zdezorientowany i zaskoczony, nie dałam mu szansy na cokolwiek powiedzieć i zamknęłam drzwi.
Zrozumiałam, że nie chcę już mieszkać z maminsynkiem, który na każde wezwanie biegnie pod spódnicę mamy. Potrzebuję dojrzałego i odpowiedzialnego mężczyzny, który będzie mnie kochał i chciał stworzyć ze mną rodzinę.
