Przez długi czas nie mogłam wyjść za mąż, a potem poznałam Andrzeja. Miałam wielkie szczęście, ponieważ Andrzej to bardzo dobra i odpowiedzialna osoba. Wszystko układało się między nami bardzo dobrze, ale gdy oświadczył mi się, byłam bardzo zmartwiona. Oczywiście chcę zostać jego żoną, ale istnieje poważny powód, który mi to utrudnia

– Spotykamy się z Andrzejem od trochę ponad roku, teraz myślimy już o ślubie – zwierzyła się w rozmowie moja znajoma Zlata. – Andrzej to po prostu wspaniały człowiek, wszystko między nami układa się dobrze. Tylko jeden dość istotny szczegół mnie niepokoi. Chodzi o to, że od samego początku skłamałam i jakoś tak wyszło, że nie powiedziałam Andrzejowi prawdy. Po prostu wcześniej o tym nie myślałam, nie było ku temu okazji. Nie powiedziałam mu, że mieszkanie, w którym teraz mieszkam, jest moją własnością, należy tylko do mnie.

Andrzej nadal jest przekonany, że Zlata wynajmuje mieszkanie – od dalekiego krewnego, który obecnie mieszka za granicą, a jego nieruchomość stoi pusta.

Oczywiście Zlata rzeczywiście ma takiego krewnego, który mieszka teraz w Szwecji, ale nie ma on żadnego związku z mieszkaniem.

– Wszyscy zawsze mówią, że „żonie z mieszkaniem” łatwiej jest znaleźć męża. A ja uważam, że wręcz przeciwnie, to trudniejsze, takie mam podejście! – wyjaśnia Zlata. – Wcześniej miałam wielu adoratorów. Ale od razu było jasne, że wynikało to z faktu, że mam własne mieszkanie, była to dla nich istotna zaleta. Dlatego moja mama od razu mi doradziła – nie mów nikomu, że mieszkanie, w którym mieszkasz, jest twoje, z naszej rodziny wiedzą o tym tylko nieliczni. Powiedz, że je wynajmujesz i płacisz za nie. Początkowo nie chciałam kłamać Andrzejowi, trudno było mi to zrobić, ale potem dobrze się nad tym zastanowiłam – mama miała rację, tak należy postąpić. Jeśli mężczyzna chce mnie jako osobę, niech buduje relację bez patrzenia na moją własność! Czyż to nie jest słuszne?

Zlata rzeczywiście zaczyna się poważnie martwić, jak teraz powiedzieć Andrzejowi, człowiekowi uczciwemu i dobremu, o tym małym kłamstwie.

Andrzej ostatnio bardzo się stara, cały czas tylko myśli o przyszłości, snuje jakieś plany, szczerze marzy o dużej rodzinie, co najmniej o dwójce dzieci, planuje, jak i gdzie będą żyć.

Andrzej odkłada już pieniądze na wkład własny na kredyt – przecież potrzebują mieszkania. Ile udało mu się zaoszczędzić, oczywiście, że niewiele, ale bardzo się stara i martwi się o przyszłość.

Zlata z wielkim podziwem słucha jego marzeń i planów na najbliższą przyszłość, przytakuje mu, cieszy się, że będzie miała tak odpowiedzialnego, dobrego i niezawodnego męża.

Jednak teraz bardzo się martwi, ponieważ może okazać się, że Andrzej budował swoje plany, nie znając prawdziwego stanu rzeczy, a Zlata celowo cały ten czas mówiła mu nieprawdę, mimo że mężczyzna bardzo jej ufał.

Czy taka sytuacja mu się spodoba, jak na to zareaguje, jak odbierze takie zachowanie, czy nie opuści jej na zawsze?

– Andrzej wcale nie marzy o tym, żeby wszystko mieć gotowe, jest zupełnie inny i ma inne plany. Dla niego moja własność byłaby raczej przeszkodą, myślę, że czułby się źle, gdyby mieszkał w moim mieszkaniu. Ciągle podkreśla, że wszystko dla swojej rodziny osiągnie sam, stanie się niezawodnym oparciem i zapewni dobrobyt rodzinie! – rozmyśla Zlata.

– No to nic nie mów, milcz dalej, tak będzie lepiej dla wszystkich! – doradza Zlacie znowu jej mama. – Mieszkanie, jeśli coś, potem wynajmiemy, pomogę ci w tym, będziemy odkładać pieniądze za plecami twojego męża, żeby nawet niczego się nie domyślał, pieniądze nigdy nie są zbędne. Jeśli twój Andrzej chce wszystkiego w życiu osiągnąć sam – niech osiąga, nie widzę w tym problemu. Nikt mu tego nie zabrania. A ty po prostu zawsze będziesz miała zapasowe lądowisko, o którym nikt nie wie. To jest bardzo ważne dla kobiety. I nie rób tych wielkich oczu. W życiu, córeczko, bywa różnie, jesteś jeszcze młoda, niewiele widziałaś. Oczywiście trzeba mieć nadzieję na lepsze, ale zawsze trzeba być przygotowanym na najgorsze, żeby potem nie żałować, gdy będzie już za późno.

Zlata naprawdę kocha Andrzeja, ale nie wie, czy powinna słuchać mamy. Czy naprawdę warto okłamywać mężczyznę?