Przyjaciółka wmówiła sobie, że jeśli rozstanie się z mężem, znajdzie godnego partnera
Jedna z koleżanek z klasy bardzo pasjonuje się szkoleniami i kursami rozwoju osobistego i innymi. Ślepo wierzy, że dzięki nim może uporządkować swoje życie, przyciągnąć bogactwo. Nieskończenie uczestniczy w różnych seminarium, wydając na to mnóstwo czasu i pieniędzy. I nie chce zrozumieć, że to wszystko na próżno. Niczego pożytecznego jej one nie przynoszą.
Oczywiście każdy ma prawo zajmować się tym, co chce. To całkowicie normalne. Ale tylko jeśli to nie szkodzi jemu samemu. Bo po kolejnych kursach dziewczyna nagle postanowiła złożyć pozew o rozwód. Wsugerowano jej, że ten mężczyzna nie jest dla niej odpowiedni. Nie ma ambicji, chęci do postępu, rozwoju osobistego i zawodowego. Dlatego tylko traci czas.
Przy tym ma absolutnie normalną rodzinę. Jest dziecko. Mąż dobrze się do niej odnosi i ich relacje nigdy nie sprawiały jej problemów. Ale postanowiła, że jednak wszystko trzeba zmienić. Wierzyła, że porzucając tego mężczyznę, otworzy drogę dla innego, godnego. Będzie on sukcesem, inteligentny i z chęcią do dążenia do czegoś. Pewnie jakiś milioner.
Próbowaliśmy odwieść znajomą od tego głupiego kroku. Ale wszystko było na próżno.
Minął niejeden rok. Dziewczyna ma teraz trzydzieści pięć lat. Pracuje jako menadżer ds. sprzedaży w jakimś biurze. Syn całkowicie jest na babci. Godny mężczyzna tak i nie pojawił się na jej horyzoncie. Z pieniędzmi też nie za gęsto. Ale dziewczyna nadal uczestniczy we wszelkich możliwych kursach i nadal wierzy w te bzdury. Wciąż czeka, że wkrótce jej się poszczęści inaczej i wszystko będzie, jak obiecują.
Bo dążenie do celu i wiara w zwycięstwo to najważniejsze. Bez nich nic się nie wydarzy.
