Przywiozłam z Wielkiej Brytanii porządną sumę pieniędzy i planowałam kupić własne mieszkanie. Ale kiedy przyjechałam do domu mojej mamy, zmieniłam zdanie – zainwestowałam wszystkie pieniądze w jej dom
Mam 40 lat, przez większość swojego życia miałam wielki żal do mojej mamy, uważałam, że podzieliła spadek między mną i moim bratem w niewłaściwy sposób.
Dopiero teraz, w końcu zdałam sobie sprawę, jak bardzo się myliłam, więc chcę wszystko zmienić i nadrobić stracony czas. Moja matka jest dla mnie najbliższą osobą i bardzo żałuję, że objawienie przyszło do mnie tak późno.
Z moją mamą nie rozmawiałam przez wiele lat. Nie było konkretnego powodu, po prostu w pewnym momencie wydało mi się, że jestem zbędna w domu i że mama kocha brata bardziej niż mnie.
Mama wychowywała mnie i brata sama. Wyszła za mąż za mężczyznę starszego od siebie o 20 lat, a miała już wtedy 30 lat. Pobrali się, urodził się mój brat i ja, a potem nagle zmarł mój ojciec. Od tego czasu mama musiała wszystko dźwigać sama.
Zamiast pójść na studia na uniwersytecie po szkole, poszłam do pracy.
Później mój brat przyprowadził do naszego domu swoją synową. Wtedy zdałam sobie sprawę, że nie chcę mieszkać z krewnymi.
W tamtym czasie w wiosce panowała moda na wyjazdy do pracy w Wielkiej Brytanii, więc nie zastanawiałam się dwa razy, spakowałam swój skromny dobytek i wyruszyłea do obcego kraju.
Przez 18 długich lat nie wracałam do domu, nie dzwoniłam do mamy ani brata, uznałam, że skoro są szczęśliwi beze mnie, to niech żyją swoim życiem, a ja ich nie potrzebuję – ze wszystkim poradzę sobie sama. Kiedy spotykałam kogoś z naszej wioski w Londynie, zawsze pytałam go o nich. W ten sposób wiedziałam od ludzi, że nic im nie jest.
I kiedyś przypadkiem spotkałam sąsiadkę z wioski w Londynie, przyjechała kilka dni temu i szukała pracy, bo chciała zarobić dla córki na mieszkanie.
Usiadłyśmy przy kawie i obiecałam, że pomogę jej znaleźć pracę. I wtedy moja sąsiadka powiedziała mi, że moja matka zachorowała, ledwo chodzi i jest bardzo źle.
Mój brat i jego żona wyprowadzili się, a mama została sama i bardzo potrzebowała pomocy.
Informacje, które usłyszałam od sąsiadki były bardzo mylące. Nie spałam całą noc, a rano zdecydowałam, że wrócę do domu.
Szczerze mówiąc, bałam się. Przez wiele lat przekonywałam samą siebie, że nie potrzebuję moich krewnych i że poradzę sobie bez nich. A potem nagle zdałam sobie sprawę, jak droga i cenna była dla mnie moja matka.
Wtedy zdecydowałam, że wrócę do domu. W tamtym czasie przez lata zaoszczędziłam sporą sumę pieniędzy.
Dałam moje miejsce pracy mojej sąsiadce, która bardzo się z tego ucieszyła, i wróciłam do domu.
Moja mama nie czekała na mnie, słowa nie są w stanie opisać, jak wyglądało nasze pierwsze spotkanie po długiej rozłące, płakaliśmy oboje prawie cały wieczór, prosząc się nawzajem o wybaczenie.
Następnego dnia zacząłam szukać dobrych lekarzy dla mojej matki i przyjąłam ją do szpitala.
Kilka miesięcy później moja matka zaczęła czuć się znacznie lepiej. Zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, aby jej pomóc.
Kiedyś myślałam, że z zarobionych pieniędzy kupię sobie mieszkanie, ale gdy wróciłam do domu, zmieniłam zdanie.
Postanowiłam zainwestować w dom mamy: wymieniłea ogrzewanie, zacząłam wykańczać jeszcze dwa pokoje i kuchnię.
Chciałam, żeby mama przynajmniej na starość mieszkała w dobrych warunkach.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jakim błogosławieństwem jest mieć matkę!
