Rodzice panny młodej demonstracyjnie odmówili udziału w ślubie córki. – Nie zamierzam w tym uczestniczyć! – wyjaśniła Maria. – Jestem przeciwna, zięć mi się nie podoba. Zabronić córce wyjść za mąż oczywiście nie możemy. Jest już dorosła, nie posłucha nas. Uważam jednak ten krok za ogromny błąd, dlatego na ślub nie przyjdę

Córka Marii, Anna, ma dwadzieścia trzy lata i za miesiąc wychodzi za mąż. Mądra, piękna, prymuska z wyróżnieniem, pracuje, już od pół roku mieszka osobno od matki w swoim mieszkaniu typu studio, które kupić pomogli jej rodzice, dokładając dwie trzecie sumy. Anna resztę uzbierała sama.

Chłopak, przyszły zięć, jest rówieśnikiem Anny i Marii zupełnie się nie podoba. Sam jest przyjezdny, a do tego gdzieś tam, w domu, ma dziecko, na które płaci alimenty.

Ale to nawet nie jest najważniejsze. Marii nie podoba się stosunek narzeczonego do Anny. Miłości z jego strony, jest pewna Maria, tam wcale nie ma. Zachowuje się wobec narzeczonej bezczelnie, pozwala sobie na dziwne żarty…

Ogólnie maniery przyszłego zięcia dziwią Marię. – Córka miała takich adoratorów, a wybrała akurat tego… – niemal płacze kobieta.

– Dlaczego dobrym dziewczynom podobają się źli chłopcy! Czuję, że moja córka nie będzie z nim szczęśliwa.

– To porozmawiaj z nią! – radzą wszyscy wokół. – Może ojciec powinien z nią porozmawiać! Może nie warto tego ślubu? Może chociaż odłożyć go na pół roku, rok? Zobaczysz, sytuacja może się wyklarować.

– Jakbyśmy nie próbowali już rozmawiać! – wzdycha Maria. – Sto razy próbowaliśmy jej to wyjaśnić, razem i osobno. Nawet przyjaciółki mówią jej to samo. Nie rozumiem, taka mądra dziewczyna, książki czytała, niby znała się na ludziach. Widziała relację w naszej rodzinie, praktycznie idealną…

I dlaczego wybrała właśnie tego człowieka? Boże, oby tylko nie zaszła z nim od razu w ciążę.

Młodzi już teraz, jeszcze przed ślubem, często się kłócą, narzeczony ciągle ją o coś oskarża, a ona płacze. Tymczasem przygotowania do ślubu idą pełną parą. Restauracja opłacona, suknia kupiona, zaproszenia wysłane – także do rodziców.

I… oficjalna odmowa została już wystosowana. Rodzice panny młodej demonstracyjnie nie zamierzają być obecni na ślubie. – Nie zamierzam w tym uczestniczyć! – wyjaśniła Maria. – Jestem przeciwna. Temat zamknięty.

– Ale to trochę niesprawiedliwe wobec córki – próbują ją przekonać koleżanki. – Po co tak postępujesz? Możesz w ten sposób zniszczyć wasze relacje na całe życie… Powinnaś ją wesprzeć w takim dniu. To w końcu ślub.

– Jak będzie prawdziwy ślub, z dobrym człowiekiem – wtedy przyjdziemy! – oświadcza Maria. – A ten cały cyrk – proszę bardzo, bez nas. Nie chcę o tym ani mówić, ani myśleć!