Rodzice sami zepsuli relacje z synem. Minęło dziesięć lat i chyba już tego żałują. Teraz mają do mnie jedną prośbę i nie wiem, co zrobić

Mama i tata są dość ciekawymi ludźmi. Obserwowanie ich z boku jest jak oglądanie serialu, ale życie i ciągłe obcowanie z nimi to duża i niewdzięczna praca. Mama potrafi z muchy zrobić kilka słoni, naprawdę powinna była spełnić swoje marzenie i zostać aktorką, wszystkie dramatyczne role byłyby jej. A tata, cóż, wszystko musi być tak, jak on powie, albo w ogóle. Nawet jeśli sam już rozumie, że nie ma racji, to go nie powstrzymuje.

Jak przy takich rodzicach udało nam się z bratem wyrosnąć na spokojnych i zrównoważonych ludzi, to dla mnie wciąż zagadka. Szkolne lata wolę w ogóle nie wspominać. Teraz przynajmniej wiem, jak nie wolno postępować ze swoimi dziećmi. Czasami zdarzają mi się zachowania podobne do matki, ale od razu zaczynam myśleć nad swoją postawą, bo nie chcę być do niej podobna.

Mam z bratem różne charaktery. Ja jestem bardziej spokojna – pomilczę, posłucham, pokiwam głową, a potem i tak zrobię po swojemu. Brat zaś jest bardziej podobny do taty, do ostatniego będzie dowodził swojej racji, burzył mury i bronił swojej prawdy. Moje rady, że można pomilczeć i oszczędzić sobie wielu problemów, ignorował.

Mimo różnicy charakterów świetnie się z bratem dogadujemy. Natomiast jego relacje z rodzicami z każdym rokiem się pogarszały. Największą przyczyną było wesele brata. Historia jak z brazylijskiego serialu.

Brat od pierwszego roku studiów spotykał się z dziewczyną, ale ich związek był jak wulkan – raz ciepło i spokojnie, a raz kamienie i popiół na wszystkie strony. Regularnie się rozchodzili i schodzili, a na ostatnim roku ostatecznie się rozstali. Irena, żona brata, wtedy dowiedziała się, że jest w ciąży, ale z dumy i urazy nic nikomu nie powiedziała, zdecydowana, że dziecko będzie tylko jej.

Jednak swojego stanu nie ukryła i wieści dotarły do brata. Zrozumiał, że najprawdopodobniej wkrótce zostanie szczęśliwym ojcem. Irena długo zaprzeczała, ale brat w końcu dowiedział się, że to jego dziecko.

Początkowo planowali, że brat będzie tylko uczestniczył w wychowaniu dziecka, ale ostatecznie skończyło się na oświadczynach, które Irena z radością przyjęła. Naprawdę świetnie do siebie pasują, a ich charaktery z biegiem lat się poprawiają. Cieszyłam się za nich. Czego nie można powiedzieć o rodzicach.

Tutaj tata i mama niespodziewanie jednogłośnie stwierdzili, że syn nie będzie ich dzieckiem, jeśli weźmie Irenę za żonę. A brat już wszystko postanowił, więc powiedział rodzicom po prostu, że to ich wybór i on nic na to nie poradzi.

Tata i mama najwyraźniej tego się nie spodziewali. Robili wszystko, żeby syn wrócił do nich i zapomniał o swojej ukochanej, ale on się nie przejmował i robił to, co uważał za słuszne i potrzebne.

Minęło dziesięć lat. Rodzice nie młodnieją i bardzo tęsknią za synem. Chcą poznać wnuki. Ale brat jest dumny, mówi, że to ich wybór i koniec.

Mama prosi mnie, żebym przyprowadziła dzieci brata po kryjomu, żeby mogli się poznać, bo często bywają u mnie. A ja jestem rozdarta. Z jednej strony, naprawdę szkoda mi rodziców. Z drugiej strony, brat się na to nie zgadza i mówi dzieciom, że nie ma w ogóle rodziców.