Rodzice zeszli na drugi plan po moim ślubie, a dokładniej po próbie zniszczenia naszego małżeństwa!

Moje życie potoczyło się w ten sposób, że po ślubie rodzice niemalże stali się destrukcyjną siłą dla mojego małżeństwa. Teraz rozumiem, że postąpiłem słusznie, ograniczając kontakt z rodzicami. Jeszcze podczas studiów wzięliśmy z Sofią ślub. Pochodzę z bogatej rodziny, w przeciwieństwie do Sofii. Zarówno moi rodzice, jak i jej zapraszali nas do siebie. Jednak zdecydowanie nalegałem, abyśmy zamieszkali u moich rodziców. Byłem zwolennikiem zwyczaju, że mężczyzna sprowadza narzeczoną do swojego domu. Wkrótce przeprowadziliśmy się do rodziców, ale żałowaliśmy tego wyboru.

Nagle moja mama zaczęła czepiać się żony z byle powodu. Na przykład: „Można przecież włożyć serce w gotowanie, a nie jedzenie jest bezsmakowe, jakbyś jadła watę!”, „Źle prasujesz ubrania, trzeba prasować z prawej na lewą stronę, a nie odwrotnie”. „Dlaczego światło długo się pali? Zapłacicie za to?” I ulubione – mama ciągle zarzucała Sofii, że jest kiepską gospodynią. Moja żona, spuszczając głowę, wysłuchiwała tego wszystkiego. Było mi jej szczerze żal. Dlatego często uspokajałem matkę i prosiłem, żeby nie wtrącała się do żony. Dla mnie najważniejsze, że żona mi odpowiada. Potem poprosiłem ojca, żeby porozmawiał z matką. Ale ojciec odpowiedział, że są właścicielami tego domu i musimy ich słuchać. Nie było ani jednego wieczoru, w którym Sofija nie płakałaby.

Wkrótce oboje straciliśmy cierpliwość. Żona prosiła, abyśmy się wyprowadzili i zamieszkali u jej matki. Kiedy moi rodzice o tym się dowiedzieli, natychmiast ostrzegli: „Rozwódź się, bo jeśli przeprowadzisz się do matki swojej żony, to uznaj, że rodziców już nie masz! Przemyśl to dobrze, bo zostaniesz bez naszej wsparcia i dziedzictwa. Lepiej znajdź inną żonę, która będzie nas szanować i doceniać”. Byłem w szoku i zrozumiałem, że musimy jak najszybciej się wyprowadzić. Postanowiłem wynająć mieszkanie i mieszkać samodzielnie.

Wynajem mieszkania u jej matki mógłby być równie trudny jak u moich rodziców. Żona się nie sprzeciwiała. Wynajem wymagał dużych pieniędzy, więc musiałem zacząć pracować, zaniedbując studia. Szybko przeszedłem na studia zaoczne i znalazłem pracę, a potem kolejną. Szczerze mówiąc, ten rok był dla nas bardzo trudny. Ale stopniowo stawało się łatwiej. Sofija ukończyła studia z wyróżnieniem i znalazła pracę.

Minęło trochę czasu i zaczęliśmy zarabiać dobre pieniądze. Kupiliśmy własne mieszkanie. Teraz mogliśmy pomyśleć o dzieciach. Niestety, przez ten czas rodzice wciąż się ze mną nie kontaktowali. Szczerze, jest mi bardzo przykro, ale mam nadzieję, że gdy pojawią się wnuki, ich stosunek się zmieni. Często słyszę od żony, że jestem dla niej nadzieją i wsparciem, bo poszedłem przeciwko rodzicom dla niej.

Minęło sporo czasu i ani razu nie żałowałem swojego wyboru, bo jestem przekonany, że prawda jest po mojej stronie. Sofija jest dla mnie wsparciem i oparciem. Nie wątpię w nią. Jestem pewien, że gdyby to mnie spotkało, ona postąpiłaby tak samo. Cieszy mnie również, że nie jesteśmy nikomu nic winni. Wszystko, co mamy, zdobyliśmy własnymi siłami. Żyjemy tak, jak chcemy. Oczywiście szanujemy i cenimy naszych rodziców.