Siedzę i płaczę: święta obnażyły, jak egoistyczne i bezduszne są moje dzieci

Czym jest egoizm? To postawa, w której człowiek kieruje się wyłącznie swoimi interesami, bez względu na sytuację. Czasem wynika z błędów wychowawczych, czasem z otoczenia, ale z wiekiem takie zachowanie jest trudne do zmiany. Co jednak zrobić, gdy egoistą okazuje się ktoś bliski – mąż, rodzic, a może… własne dziecko?

Minione święta były dla mnie wyjątkowo trudnym czasem. Zamiast cieszyć się bliskością rodziny, przeżyłam coś, co rozdarło moje serce. Każdy z moich bliskich pokazał swoją prawdziwą twarz – pełną chłodu, obojętności i egoizmu. Zrozumiałam, że coś się zmieniło, choć nie wiem kiedy i dlaczego. Czy zawsze byli tacy? Czy to ja się zmieniłam?

Zaczęło się od mojego syna, Andrzeja. Zadzwonił, żeby poinformować, że najprawdopodobniej nie przyjdą z żoną na wigilię. Słyszałam w jego głosie, że jest pod wpływem alkoholu. To nie było dla mnie zaskoczeniem – Andrzej często nie potrafi zachować umiaru. Jednak wciąż miałam nadzieję, że choć w święta zrobi mi niespodziankę i zjawi się z rodziną. Nic z tego.

Zaraz po rozmowie z Andrzejem zadzwoniła jego żona, Iwona. Zamiast życzeń, zaczęła od narzekań na męża. Opowiadała o jego nieodpowiedzialności i o tym, jak bardzo ma dość takiego życia. Było jasne, że traktowała mnie jak darmowego psychologa – chciała się wygadać, ale nie zamierzała nic zmieniać. Wiedziałam, że Iwona nie odejdzie od Andrzeja, choć często to zapowiada. Małżeństwo daje jej stabilność, a jej rodzina mieszka daleko, w małym miasteczku bez perspektyw.

Andrzej nie jest złym człowiekiem, ale nie potrafi odpowiedzialnie zarządzać pieniędzmi. Większość wydaje na siebie, zostawiając resztę na rachunki i jedzenie. Iwona też nie ułatwia sprawy – od ponad roku nie pracuje. Z jednej strony to ich życie, ale z drugiej – serce boli, widząc, jak marnują swój potencjał.

Gdy zadzwoniła córka, Liza, wiedziałam, że rozmowa nie skończy się dobrze. Nasze relacje od lat są napięte, zwłaszcza od czasu jej ślubu. W jej oczach jestem winna wszystkich jej życiowych problemów. Każdy nasz telefon kończy się kłótnią – Liza obwinia mnie za wszystko, co w jej życiu poszło nie tak.

Twierdzi, że jako najstarsza zawsze była pod większą presją. Uważa, że faworyzowałam Andrzeja, a ją zaniedbywałam. To prawda, że była trudnym dzieckiem i buntowała się przeciwko wszystkim zasadom. Wyszła za mąż, by szybko się usamodzielnić, ale teraz ma pretensje, że jej związek nie wygląda tak, jak sobie wymarzyła.

Mam dwóch wnuków, obaj są dziećmi Lizy. Ich ojciec, mój zięć, jest odpowiedzialnym człowiekiem. Pracuje na pełnych obrotach, by zapewnić rodzinie godne życie, a każdą wolną chwilę spędza z dziećmi. Dla mnie jest wzorem męża i ojca. Jednak Liza uważa inaczej – zarzuca mu brak romantyzmu i tego, że nie potrafi z nią rozmawiać o uczuciach. Być może szuka w nim cech swojego ojca, który zawsze był duszą towarzystwa. Ale takie oczekiwania są niesprawiedliwe.

Patrząc na swoje życie, widzę, że popełniłam wiele błędów. Związek z moim pierwszym mężem zakończył się, bo nie potrafił być odpowiedzialnym partnerem. Z kolei relacja, dla której zostawiłam go, była jeszcze gorsza. Teraz, po latach, zostałam sama – bez męża, bez bliskości z dziećmi.

W święta, gdy moje dzieci powinny być przy mnie, poczułam się jak obca. Ich życie toczy się swoim rytmem, a ja jestem dla nich tylko epizodem. Siedzę sama w pustym domu, wspominając dawne czasy, gdy byliśmy rodziną. Nie wiem, co przyniesie przyszłość, ale coraz trudniej mi wierzyć, że cokolwiek się zmieni.

Może w nowym roku coś się odmieni. Może moje dzieci zrozumieją, że relacje rodzinne to coś więcej niż tylko obowiązek. A może nie. Na razie pozostaje mi tylko czekać.