Siostra mojego męża powiedziała, że przez nas nie może sobie pozwolić na drugie dziecko! A wszystko dlatego, że teściowie w końcu przypomnieli sobie, że mają nie tylko córkę, ale i syna, i zaczęli wspierać również naszą rodzinę. Ale budżet rodziców męża nie jest z gumy, więc zmniejszyły się dotacje dla rodziny siostry. I właśnie dlatego nasza pani nie może sobie pozwolić na drugie dziecko. Trzeba będzie na czymś oszczędzać

Mój mąż ma starszą siostrę, Dianę, która dla rodziców zawsze była na pierwszym miejscu. Mąż sam mi to opowiadał, a potem sama zauważyłam, że to prawda. W swoim czasie wszystkie wysiłki teściowej skupione były na tym, by ich córeczka i wnuczka miały lepsze życie niż wszyscy inni.

Diana oczywiście ma męża, ale on zbytnio się nie przemęcza, jeśli chodzi o utrzymanie rodziny. A po co, skoro wie, że przyjadą teść z teściową i wszystko załatwią. Z hipoteką już im pomogli, a dokładniej, najpierw dali pieniądze na pierwszy wkład, a potem, gdy Diana zaczęła narzekać, że brakuje na miesięczne raty, rodzice spłacili kredyt, sprzedając dom babci.

– Dianie i jej mężowi nie poszczęściło się – martwiła się teściowa. – W ogóle nie chce utrzymywać rodziny. Bez naszej pomocy nie wiem, jak by sobie poradzili.

Kosztowało mnie to mnóstwo wysiłku, by trzymać język za zębami. Taki zły zięć im się trafił! A to, że córeczka skacze z pracy do pracy, po kilka miesięcy nic nie robi, niby szukając pracy, to już normalne. Nie usprawiedliwiam męża Diany, on też jest leniwy, ale w porównaniu z żoną to istny wzór pracoholizmu.

Niestety, rodzice za ukochaną córką nie widzieli żadnych jej wad. A jej wieczne poszukiwania pracy usprawiedliwiali i nawet chwalili – „jaka ona jest mądra, zna swoją wartość, szuka lepszych możliwości”. Po prostu przykład godny naśladowania. Tylko że to wszystko doprowadziło do tego, że okres ciąży zastał Dianę w stanie bezrobocia, a potem, gdy gorączkowo szukała jakiejkolwiek posady, byleby były zasiłki, nikt jej nie zatrudnił.

Ale to nie problem, gdy ma się wspaniałych rodziców, którzy są gotowi wziąć na siebie wszystkie wydatki. Okryci radością z powodu rychłego pojawienia się wnuka, rodzice męża rozwinięli intensywną działalność – w mieszkaniu córki rozpoczęli remont, częściowo wymienili meble, urządzili pokój dziecięcy i kupili masę rzeczy dla przyszłego dziecka.

My z mężem patrzyliśmy na ten zgiełk i byliśmy zdziwieni. Sami mieszkaliśmy w wynajętym mieszkaniu, odkładaliśmy na hipotekę i na nic się nie oglądaliśmy. Ale trudno było zachować spokój, kiedy dumnie krocząca Diana, gładząc brzuch, próbowała mnie pouczać, jak prowadzić życie rodzinne na wszelkich spotkaniach rodzinnych.

Kiedy u siostry pojawiło się dziecko, rodzice męża kompletnie zapomnieli o naszym istnieniu. Mnie to nie przeszkadzało, ale mąż codziennie chodził ponury. Chociaż przywykł do tego, że zawsze jest po Dianie, to taka wyraźna ignorancja ze strony rodziców bolała go.

Z hipoteką pomogli nam moi rodzice, dołożyli brakującą sumę na pierwszy wkład. Kupiliśmy mieszkanie, zaczęliśmy się urządzać i spłacać kredyt. Mąż nawet nie wspomniał o tym swoim rodzicom, a oni się nie interesowali. W tamtym czasie byli całkowicie pochłonięci opieką nad wnukiem.

Ja składałam im życzenia świąteczne od naszej rodziny, bo mąż stanowczo odmówił, by to robić pierwszy. Ja próbowałam zachować chociaż resztki relacji. A teściowie jakby nie zauważali, że ich syn już drugi rok nie kontaktuje się z nimi. Całe ich rozmowy dotyczyły tylko dziecka i wspaniałej Diany, która już zaczęła rozważać drugie dziecko.

Rok później ja zaszłam w ciążę. Świętowaliśmy to w wąskim gronie z mężem i moimi rodzicami. Mąż nie chciał, by jego rodzice o tym wiedzieli, więc nie nalegałam. Potem moja mama zamieściła post na swojej stronie w mediach społecznościowych, z którego wynikało, że zostanie babcią. Teściowa miała mamę wśród znajomych. Tak dowiedziała się, że jej syn będzie miał dziecko.

Do nas rodzice męża przyjechali z pretensjami – o kupnie mieszkania nie powiedzieliśmy, o przyszłym wnuku też, jak można się tak zachowywać? Mąż wybuchł i bez ogródek wykrzyczał im wszystko, zaczynając niemal od przedszkola. O nich, o Dianie.

Teściowa nawet się rozpłakała, ale nie do końca zrozumiałam, co spowodowało tak gwałtowną reakcję – czy to była obraza, poczucie winy czy może strach, bo do tej pory syn na nią nie krzyczał. Odeszli zamyśleni, a potem zaczęły się cuda.

Matka męża zaczęła dzwonić niemal codziennie, pytać o nasze sprawy i stan, pomogła nam wymienić niektóre sprzęty i meble, zaczęła kupować rzeczy dla dziecka. Ogólnie poczułam się jak Diana. A mąż był w szoku, bo był pewny, że po jego „wystąpieniu” rodzice nie będą go w ogóle chcieli znać.

Wszyscy byli zadowoleni, z wyjątkiem Diany, która nagle zaczęła otrzymywać mniej pieniędzy od rodziców. Powiedziano jej, że jej rodzinie już pomogli, a teraz przyszła kolej na rodzinę syna. Wyobrażacie sobie taki cios od losu?

Diana długo kłóciła się z matką, a niedawno dotarła też do nas z mężem.

– Ty jesteś mężczyzną, nie wstyd ci siedzieć na karku rodziców? – z oburzeniem naskoczyła na brata. – Ożeniłeś się, planujesz mieć dziecko, a bez rodziców ani rusz? Przez was nie mogę sobie pozwolić na planowanie drugiego dziecka!

Nam z mężem z takiej bezczelności szczęki opadły do podłogi. Czyli jej rodzice muszą pomagać, a nam nie? Ona chce drugie dziecko, a utrzymywać ich mają rodzice męża!

Podczas gdy ja dochodziłam do siebie, mąż już się otrząsnął i zaczął tłumaczyć siostrze, jak bardzo się myli. Szkoda, że na próżno strzępiliśmy język. Diana pozostała przy swoim zdaniu, a na koniec rozmowy jeszcze życzyła mi, żebym urodziła chore dziecko. Po tych słowach kosztowało mnie to wiele wysiłku, by powstrzymać męża przed rzuceniem się na siostrę z pięściami.

Jednak wcale nie byłam przeciwna, gdy mąż przekazał rozmowę z Dianą rodzicom, nie zapominając o jej życzeniu. Teściowie byli w szoku. Myślę, że rodzinę Diany czekają trudne czasy. Przynajmniej mam taką nadzieję, zasłużyła na to.