Siostra odmawia przyjścia na mój ślub, ponieważ nie ma co podarować i co na siebie włożyć

Powiedziałam siostrze o moim ślubie jeszcze wiosną, zaraz po złożeniu wniosku — dzieli się swoją historią 25-letnia Ania. — Odpowiedziała, że się cieszy i będzie się przygotowywać. Zadzwoniłam do niej ostatnio, żeby potwierdziła swoje plany, bo do ślubu został tydzień, a ona mówi, żebym się nie obrażała, ale nie będą mogli przyjść z powodu braku pieniędzy!

Naprawdę mają problemy?

Tak, szwagier nie ma w tej chwili pracy, od trzech miesięcy nie może nic znaleźć. Chociaż nie głodują, to kredyt hipoteczny pochłania znaczną część budżetu. Kasia też jest na urlopie macierzyńskim. Żyją z oszczędności, ale te ciągle topnieją. A co dalej, nie wiadomo. Wysłuchałam jej, posmutniałam, współczułam, a potem odłożyłam słuchawkę. I już wieczorem doszły mnie plotki, że ona obraziła się na mnie. Podobno liczyła, że będę szczęśliwa widząc ją bez prezentu. Poskarżyła się mamie. Ta zaczęła mnie karcić, że jak to, rodzona siostra nie będzie na ślubie, nalegała, żebym przeprosiła ją i ponownie zaprosiła.

Problem w tym, że nikt nie pomaga Ani i jej mężowi zorganizować ślubu, nikt z rodziców nie daje im pieniędzy, wszystko zbierają sami i będą świętować na własny koszt. Oczywiście, bez przepychu, ale jednak. Ślub to kosztowna sprawa. Młodzi wydali już wszystkie pieniądze z budżetu, musieli nawet pożyczać, więc całkiem zrozumiałe jest, że liczą na pokrycie długów dzięki prezentom. Nawet jeśli nie wyjdą na plus, to chociaż będą na zero. Czy to nie jest słuszne?

— Właściwie to ja powinnam się obrazić! — kontynuuje Ania. — Uprzedziłam o ślubie z wyprzedzeniem, mogli oszczędzać. To przecież nie miliony. A tak po prostu odmawiają przyjścia. Wychodzi na to, że jestem w niezręcznej sytuacji. Ona chce, żebym zaprosiła ją z całą rodziną bez prezentów.

Ania nie chce pokrywać kosztów wszystkich gości. Pieniądze nie spadają jej z nieba. Inni krewni też nie kąpią się w pieniądzach. Ale oni oszczędzają. Przyjaciele też są młodzi, nikt nie ma nadmiaru pieniędzy. Ale znajdują wyjście z sytuacji. Dlaczego dla siostry mają być specjalne zasady? Wszyscy zawsze dają prezenty na ślub, a oni tak po prostu przyjdą?

— Rozumiem, że trudno być na ślubie bez prezentu — mówi Ania. — Ale mogli wymyślić poważną wymówkę, typu, że są chorzy, wyjechali, zostali wezwani do pracy.

Jak myślicie, czy Ania zachowała się egoistycznie wobec siostry? Czy nie była zbyt materialistyczna? A może sprawiedliwie liczy na nagrodę za swoje starania? Czy siostra po prostu chce prześlizgnąć się bez obowiązków?