Skoro nie masz jeszcze swojego mieszkania, to nie ma sensu spieszyć się z żenidbą…

I ile was tam mieszka w jednym mieszkaniu?

W parku spacerowały dwie kobiety emerytki. Wyprowadzały psy i rozmawiały.

Tak… tak właśnie żyjemy… od kiedy wzięliśmy ślub, ona zaczęła u mnie mieszkać… już piąty rok minął.

A nie planują się wyprowadzić, czy coś?

Na początku myśleliśmy o kredycie hipotecznym, nawet zaczęliśmy zbierać pieniądze na mieszkanie. Ale potem dowiedziałam się o ciąży mojej synowej… I teraz jedyny mój syn pracuje w ich rodzinie. Pieniędzy na nic nie starcza. A ja jestem na emeryturze… problemy ze zdrowiem, niedługo będzie trzeba operację przeprowadzić. Dlatego nie mogę im w niczym pomóc.

A jak ci się żyje z nimi? Dobrze czy niezbyt?

Och, jak… niezbyt! Z synową ciągle się kłócę, za każdym razem, gdy przychodzę w odwiedziny, konflikt… Zmuszam ją do opieki nad dzieckiem, a ona ciągle przy telefonie. Dziecko całe dnie spędza na oglądaniu kreskówek. I po co było rodzić, skoro i tak na dziecko nie zwraca uwagi. Wczoraj tak bardzo się z nią pokłóciliśmy, że zrobiło mi się niedobrze…

I po co ci taki stres? Niech synowa sama zajmuje się swoim dzieckiem. Albo przenieś ich do wynajętego mieszkania.

To pieniądze wydawać… miałam nadzieję wymienić swoje mieszkanie na dwa mniejsze, ale jakoś mi się to nie udaje! Chcę dwie jednopokojowe, ale teraz jest z tym trudno.

To po co ci dwie jednopokojowe? Weź sobie jedno mieszkanie, a resztę pieniędzy oddaj synowi. A swojego syna w ogóle nie rozumiem…

A co ma do tego mój syn?

No więc on wziął ślub, przyprowadził żonę do domu!

Skoro nie ma swojego mieszkania, to dlaczego nie ma mieć teraz swojej żony? Przecież wtedy miał dwadzieścia siedem lat. Czy wielu ludzi ma w takim wieku swoje mieszkanie?… Jeśli tak będziesz żyć, to w wieku czterdziestu pięciu lat też nie będziesz się żenił!