Sofia przygotowała jedzenie, ubrania i po pocałunku wysłała męża w drogę. Ale następnego dnia kobieta otworzyła serwant, żeby włożyć tam kilka rzeczy, i zobaczyła, że pieniędzy, które wraz z mężem odkładali na wesele syna, nie ma. Chwyciła za telefon, żeby opowiedzieć mężowi o tym, co się stało, ale Stefan nie odbierał

Z mężem Sofia przeżyła długie dwadzieścia pięć lat. Na początku żyli dusza w duszę, urodził się syn. A potem mężczyźni z ich wsi zaczęli wyjeżdżać za granicę do pracy, więc i jej Stefan też się zdecydował. Bo skąd na wsi wziąć pieniądze? Sofia nie sprzeciwiała się, wiernie czekała, bywało, że męża nie było pół roku w domu. Potem przyjeżdżał na parę dni i znowu do pracy. Tak żyli przez wiele lat.

Wszystkie pieniądze zarobione przez męża Sofia odkładała, bo nigdy nie wiadomo, a i syn rośnie. Sama nigdy niczego sobie nie kupiła. Gdy mąż jeździł za zarobkiem, ona zajmowała się gospodarstwem, trzymała bydło, kury, gęsi i uprawiała ogród. Cała wiejska praca spadła na jej wątłe ramiona. Mając czterdzieści sześć lat Sofia wyglądała znacznie starzej, i nic w tym dziwnego, bo nie szczędziła się. Pocieszała się myślą, że Stefan i tak ją kocha.

Na początku pieniądze szły na budowę domu, Sofia, jako dobry gospodarz, wzniosła piękny dom. Potem spora część funduszy szła na studia syna, który pojechał do miasta, by uczyć się na uniwersytecie. Ostatnio Sofia odkładała pieniądze na wesele syna. Zebrała już sporą sumę, bo Michał już dwa lata spotykał się z dziewczyną z sąsiedztwa, Anną, więc było jasne, że wesele niedługo nadejdzie.

Sofia nie miała nic przeciwko, akurat Stefan miał wrócić do domu. Tydzień później, w sobotę, siedzieli już u sąsiadów i omawiali szczegóły przyszłego przyjęcia. Anna się zgodziła. Ustalili, że wesele zrobią po Wielkanocy. Planowano wielkie przyjęcie na dwieście osób.

Stefan stwierdził, że w takiej sytuacji pojedzie jeszcze na miesiąc do pracy, żeby trochę dorobić. Sofia przygotowała jedzenie, ubrania i, pocałowawszy męża, wysłała go w drogę. Ale następnego dnia kobieta otworzyła serwant, żeby włożyć tam kilka rzeczy i z przerażeniem stwierdziła, że pieniędzy przeznaczonych dla syna na wesele nie ma.

Kobieta nie mogła zrozumieć, co się stało, dokąd podziały się pieniądze. To była dla niej zupełna niespodzianka. Kto mógł wejść do jej domu, skoro w ogóle nie było obcych? Syn też pojechał do miasta.

Chwyciła telefon, żeby opowiedzieć mężowi o nieszczęściu. Ale Stefan nie odpowiadał. Po całym dniu czekania Sofia zaczęła szukać ludzi, którzy pracowali ze Stefanem. W końcu dodzwoniła się do jednego z nich, a ten ją zaszokował – Stefan od prawie roku z nimi nie pracuje. Gdzie więc wyjeżdżał za każdym razem? W głowie kobiety było więcej pytań niż odpowiedzi.

Ale odpowiedź nie kazała na siebie długo czekać. Po kilku dniach Stefan sam zadzwonił i przyznał, że to on zabrał pieniądze. Od dawna ma inną kobietę i niedawno urodziło im się dziecko. Prosił o wybaczenie i żeby się nie gniewała. Potem ojciec sam zadzwonił do Michała i także przepraszał, tłumacząc, że tak się mu życie ułożyło. Zaproponował odłożyć wesele o rok, a przez ten czas coś wymyśli.

Sofia ledwo to wszystko przeżyła. Syn jak mógł wspierał matkę. On i Anna postanowili nie robić wesela, a po prostu wziąć ślub cywilny. Ojciec na ślub nie przyjechał. Miał teraz ważniejsze sprawy – w swoich niemal pięćdziesięciu latach znów został ojcem.