Spotkałam swoją pierwszą miłość, nie mogę okłamywać męża. Wszystko w życiu biegło swoim torem, aż do tego spotkania na ulicy. Tego dnia byłam na spacerze z dzieckiem
Mam rodzinę – męża i dziecko. Żyjemy dostatnio. Mąż robi karierę, ja jestem gospodynią domową. Odprowadzam syna do przedszkola i mogę do wieczora zajmować się sobą. Fitness, salon piękności – dbam o swój wygląd. Potem biegnę do domu, gotuję kolację przed przyjściem męża, odbieram syna z przedszkola. Idealna żona, idealna rodzina.
Wszystko w życiu biegło swoim torem, aż do tego spotkania na ulicy. Tego dnia byłam na spacerze z dzieckiem, odebrałam go wcześniej, poszliśmy do parku karmić kaczki.
W pewnym momencie niespodziewanie zobaczyłam Andrzeja – chłopaka, z którym spotykałam się ponad 10 lat temu. Pierwsza miłość. Jakże powróciły uczucia!
Był studentem, gdy się spotykaliśmy. Mieszkał w akademiku, przynosił mi stokrotki z trawnika. Byliśmy zakochani i szczęśliwi. Ale zakochał się we mnie sąsiad – Michał, starszy ode mnie o 6 lat, menedżer z wielkimi perspektywami. Mój przyszły mąż.
Odeszłam od mojego studenta. Odeszłam, uznając, że ten człowiek, choć go kochałam, był leniwy i nie chciał pracować. Studiował prawo. Niskie zarobki, nienormowany czas pracy, ciągłe problemy – wiem, mój ojciec całe życie pracował w tej branży.
Czy chciałam takiej przyszłości? Nie.
Namawiałam ukochanego, aby poszedł w kierunku prawa cywilnego, ale on szedł utartą ścieżką: bez problemów, bez niespodzianek, na ciepłe miejsce. Nie lubił mówić o przyszłości, obciążała go rodzina i nawet nie chciał rozmawiać o dzieciach.
A Michał – wtedy nie był tak zamożny jak teraz, ale był o wiele bardziej interesujący niż Andrzej, bardzo oczytany, zawsze dążył do czegoś nowego. Zewnętrznie nie był tak przystojny, ale to ten typ mężczyzny, z którym nie bałam się wychowywać dzieci.
Pobraliśmy się, a rok później urodził się syn. Dla Michała nasza rodzina stała się motywacją do rozwoju. Zrobił bardzo dobrą karierę i został dyrektorem przedsiębiorstwa.
Żyliśmy szczęśliwie. Nie kocham go wielką miłością, ale mam do niego wdzięczność i szacunek. O innych mężczyznach nawet nie myślałam.
I oto po 10 latach spotkałam go. Andrzej nie był sam. Ciepło obejmował swoją dziewczynę i trzymał ją za rękę. Kiedy ich zobaczyłam, coś mną szarpnęło w środku. Rozumiem, że minęło dużo czasu, a decyzję o naszym rozstaniu podjęłam ja, ale mimo to spotkanie mnie zaskoczyło.
Nie chcę oszukiwać męża. Już od tygodnia jestem w depresji, codziennie płaczę i nie mogę powiedzieć mężowi, co się stało. Nie wyobrażam sobie, jak przezwyciężyć te uczucia. Bardzo chcę do Andrzeja, ale rozumiem, że nie mogę zdradzić Michała i syna.
