— Sprzedałaś się ojcu! Jak mogłaś wybaczyć temu łajdakowi? — krzyczała mama
Rodzice złożyli pozew o rozwód, gdy miałam 10 lat. Inicjatorką rozstania była właśnie mama. Jednak za wszystkie swoje niepowodzenia obwiniała ojca.
Mama narzekała, że odebrał jej młodość i zniszczył wszystkie jej marzenia. Nie wiem, czy miała rację, czy nie, bo byłam wtedy zbyt mała, żeby wyciągać jakieś wnioski. Zgadzam się, że ojciec nie był idealny, ale można było uniknąć rozwodu, a przynajmniej oskarżeń.
Mama nie pozwalała mi kontaktować się z ojcem. Zrobiła wszystko, żeby mnie do niego zniechęcić. W dziecięcej głowie namalowała obraz ojca jako potwora.
Jednak już wtedy potrafiłam trochę analizować i rozumiałam, że mama nie ma racji. Kochałam tatę, bez względu na to, co mama o nim mówiła. Próbowałam nawet jej udowodnić, że niepotrzebnie wywołuje kłótnie i skandale, ale oczywiście nikt nie chciał słuchać dziecka.
Spotykałam się z tatą w tajemnicy. Tak było spokojniej dla wszystkich. Do 18. roku życia spotykaliśmy się potajemnie, a mama nawet nie podejrzewała o naszym sekrecie.
I choć mama oczerniała ojca, chętnie przyjmowała od niego pieniądze. Wszystkie jego wady przysłaniała finansowa korzyść. Tata nigdy nie żałował na mnie pieniędzy — nie kończyło się na samych alimentach.
Na moje pełnoletnie urodziny ojciec podarował mi mieszkanie. Udało nam się ukryć ten fakt przed mamą. Żyłam w ciągłym napięciu i strachu, żeby nie wywołać jej gniewu.
Reakcja mamy była po prostu okropna. Byłam gotowa na kłótnie, ale nawet nie myślałam, że to tak się potoczy. Trudno opisać skalę skandalu.
— Sprzedałaś się mu! Jak mogłaś wybaczyć temu łajdakowi! — krzyczała.
Byłam tym wszystkim tak zmęczona, że nawet nie próbowałam się bronić. Miałam dość poczucia winy tylko dlatego, że utrzymuję kontakt z własnym ojcem. Czy to jakieś przestępstwo?
Tata zawsze był dla mnie wsparciem i opoką, i nie chodzi tu o pieniądze. Nie miałam powodu, by go nienawidzić. Kocham go. Zrobił dla mnie znacznie więcej niż mama.
Po tym incydencie mama przestała ze mną rozmawiać — nawet nie wpuszczała mnie do domu. Ignorowała moje telefony i wiadomości. Przez cały rok próbowałam naprawić nasze relacje.
Raz zdecydowała się ze mną porozmawiać, ale rozmowa nie przyniosła żadnych rezultatów. Mama nazwała mnie zdrajczynią i ponownie podkreśliła, że nie chce ze mną utrzymywać kontaktu.
Nauczyłam się żyć inaczej. Tata pomógł mi otworzyć własny biznes, więc skupiłam się na karierze. Jak to mówią, miłości na siłę nie ma.
Przez dziesięć lat nie miałam żadnych wieści od mamy. Nie szukałam pretekstów do spotkań i nie narzucałam się. Nawet na mój ślub nie przyszła.
Niedawno się odezwała. Nawet jej nie poznałam. Okazało się, że znalazła nową miłość i wyszła za mąż. Ale mąż okazał się tyranem i alkoholikiem. Przegrał jej mieszkanie w kasynie, więc teraz jest bez dachu nad głową.
Po przegranej mąż odszedł, zostawiając mamę samą. Nie ma gdzie mieszkać, a byli mężowscy towarzysze grożą jej, bo były mąż jest im winny pieniądze.
Po raz pierwszy znalazła się w takiej sytuacji, więc przyszła do mnie po radę. Bała się, że towarzysze jej męża pójdą za daleko. Nie wiedziała, co robić i gdzie szukać pomocy.
Szczerze mówiąc, nawet się ucieszyłam — przynajmniej nieszczęście nas zjednoczyło. Byłam pewna, że pomogę mamie rozwiązać problem i nasze relacje się poprawią, ale tak się nie stało.
Mój mąż dołożył wszelkich starań, aby znaleźć tych ludzi i rozwiązać problemy. Mama uzyskała rozwód i odzyskała mieszkanie. Ale nie doczekaliśmy się nawet podziękowań.
Mama oznajmiła, że nic się nie zmieniło — nadal nie chce ze mną utrzymywać kontaktu. Powiedziała, że to była chwilowa słabość i gdyby nie problem, nigdy by do mnie nie przyszła.
— Nienawidzę ciebie i twojego ojca! — powiedziała, patrząc mi prosto w oczy.
Po tej rozmowie wpadłam w depresję. Nie mogłam zrozumieć, jak matka może nienawidzić jedyną córkę, która nic złego jej nie zrobiła. Po prostu splunęła mi w duszę.
Ojciec chciał pójść porozmawiać z mamą, ale go przekonałam, żeby tego nie robił. Teraz udaję, że nie mam mamy. Następnym razem, gdy mnie odrzuci, zrobię to samo.
Niech już do mnie nie przychodzi — nie ruszę dla niej palcem. Przedstawienie się skończyło.
