Starsza sąsiadka wyjaśniła, dlaczego nie można całkowicie poświęcać życia dzieciom

Pozostawiona sama po rozwodzie z dzieckiem na rękach, całkowicie poświęciłam się macierzyństwu. Naprawdę nie zwracałam uwagi na budowanie swojego życia osobistego. Po zdradzie i rozczarowaniu postanowiłam, że będę inwestować energię nie w mężczyzn, ale w swoje dziecko. Jednak rozmowa z sąsiadką zmusiła mnie do ponownego spojrzenia na moje przekonania.

Sąsiadka rozwiodła się z mężem, gdy ich córce było trzynaście lat. Odszedł do innej kobiety i zapomniał o swojej dawnej rodzinie: przeprowadził się do innego miasta i przestał utrzymywać kontakt z dzieckiem.

Dla dziewczyny było to ogromnym urazem, dla matki nie mniejszym. Ponieważ córka była w okresie dojrzewania, sąsiadka obawiała się zaczynać nowe życie, aby nie zranić dziecka. Córka przecież pamiętała swojego ojca, i nie było pewne, jak zareaguje na pojawienie się w domu innego mężczyzny.

Sąsiadka przestała chodzić na randki, poznawać kogoś nowego. I tak żyją z córką do dziś. Córka ma już czterdzieści lat, nie ma dzieci i nie chce się wychodzić za mąż. Kiedyś wstydziła się pójść na randkę, bo jak zostawi matkę?

Dziecko pozostało w długu u matki, chociaż nie wysuwało żadnych roszczeń. Po prostu córka poświęciła całe życie służeniu matce, aby jakoś się jej odwdzięczyć. A wysjedzenie za mąż jej się nie marzyło, bo na własne oczy widziała, co stało się z matką po rozwodzie: jak ona wygasła, straciła zdrowie, straciła zainteresowanie życiem.

Takich historii jest naprawdę wiele, i ten fakt nie może nie martwić. Rodzice duszą dzieci swoją miłością do tego stopnia, że zabraknie im tlenu. Czują się w nieopłacalnym długu. Rzadko komu udaje się zbuntować i bronić swoich interesów: po prostu sumienie nie pozwala zostawić rodziców, którzy włożyli tyle miłości, ciepła i troski. To jak dziecko przychodzi w gości, a mu wystawiają nie dość, że nie do zapłacenia rachunki.

Nie trzeba wkładać całej gotówki tylko w dziecko, rezygnować z zakupu sukienki, aby kupić kolejną sukienkę dla dziecka. Ta ofiara, o którą dzieci nie proszą, idzie tylko na ich szkodę. Trzeba dawać dziecku pozytywny przykład. Jeśli mama będzie kochać siebie, dbać o siebie, to dziecko też nauczy się kochać siebie. Jeśli natomiast mama będzie rezygnować ze wszystkiego dla dziecka, to ono poczuje się winne.

Dzieci kiedyś dorosną, a ukochana osoba zostanie. Niestety, wiele kobiet o tym zapomina. Nie trzeba całkowicie ignorować mężczyzny, „zasłaniając się” dzieckiem. Żaden mężczyzna tego nie zniesie – nie powinien konkurować i walczyć z dziećmi o uwagę żony. To kompletna absurdalność.

A po rozwodzie nie trzeba kłaść kresu życiu osobistemu. Dziecko musi mieć pełną rodzinę. Albo przynajmniej powinno zrozumieć, że rozwód to nie koniec świata i życie na tym się nie kończy. W przeciwnym razie skończy się jak u mojej sąsiadki. Jej córka tak bardzo przejęła się sytuacją matki, jej przeżyciami, że w ogóle nie myślała o małżeństwie.

Hiperopieka zamienia dziecko w infantylną, niedojrzałą osobowość. Taka osoba w dorosłym wieku będzie niezdolna do podejmowania decyzji, będzie miała problemy z samooceną i interakcjami społecznymi. Dzieci trzeba wychowywać jak kwiaty: chronić przed szkodnikami, podlewać na czas, ale w żadnym wypadku nie zasłaniać od słońca. One same muszą się rozwijać. Mają swoje przeznaczenie i swoją drogę.

Żyć życiem dziecka nie można, ponieważ w ten sposób osoba, która je wychowuje, „wyciąga” z niego całą energię. Osoba musi mieć inne źródła naładowania energii. Na przykład joga, medytacja, interesujące hobby itp.