Swojej byłej teściowej nie spodziewałam się zobaczyć, ale sama mnie odnalazła, rozpłakała się i powiedziała, że jej rodzimy syn z nową partnerką wyrzucają ją z domu, więc jedyną bliską jej osobą jest jej wnuk, mój syn, i chce nawiązać z nim relację

Swojej byłej teściowej nie spodziewałam się zobaczyć, ale sama mnie odnalazła, bo miała do mnie prośbę.

– Anna, wybacz mi, jeśli możesz. Wiem, że teraz wszystko u ciebie jest dobrze i chciałabym cię prosić, żebyś pozwoliła mi na kontakt z wnukiem – zaczęła mnie prosić.

Zdziwiona zapytałam, dlaczego nagle sobie o nas przypomniała. Rozpłakała się i powiedziała, że jej rodzimy syn z nową partnerką wyrzucają ją z domu, więc jedyną bliską jej osobą jest jej wnuk, mój syn, i chce nawiązać z nim relację.

Jeszcze na studiach poznałam Jarosława. Nasz związek rozwijał się bardzo szybko, więc po roku wzięliśmy ślub. Potem Jarosław zmienił zdanie i wyrzucił mnie z domu. Dzięki teściowej znalazłam się w szóstym miesiącu ciąży bez dachu nad głową i wsparcia.

Spotkaliśmy się z Jarosławem na dyskotece, na którą przyszłam z koleżankami. Nie przepadam za dyskotekami, a jak się okazało, Jarosław też nie, więc prawie cały wieczór spędziliśmy na ławce na zewnątrz, rozmawiając o życiu.

Potem zakochałam się i straciłam głowę, to naprawdę był wyjątkowy romans. Prawie od razu oświadczył mi się, bo był pewien, że jesteśmy dla siebie stworzeni.

Powiedzieć, że byłam szczęśliwa, to nic nie powiedzieć, bo los podarował mi idealnego męża. Tym bardziej że Jarosław miał mieszkanie. Sama pochodzę z małego miasteczka. W tamtym czasie mój ukochany mieszkał ze swoją mamą, na początku żyliśmy z nią, ale potem wynajęliśmy mieszkanie, bo teściowa nie dawała nam spokoju.

Nasze relacje z nią nie układały się od początku. Szczerze mówiąc, nie byłam zaskoczona, bo rozumiałam, że chciałaby inną synową. Tym bardziej nie chciała rozstawać się z Jarosławem, bo był jej jedyną podporą w życiu.

Postrzegała mnie jako rywalkę. Codziennie przychodziła do nas i wskazywała na moje wady. Uważała mnie za złą żonę i gospodynię. Jej monolog o tym, jaka jestem zła, mógł trwać pół godziny. Cały ten czas milczałam, żeby nie zepsuć relacji z mężem.

Pewnego razu zachorowała i poprosiła syna, żeby do niej przyjechał. Jarosław pojechał, a ja zostałam w domu. Dziwne, ale przez cały dzień nawet nie zadzwonił. Na moje wiadomości też nie odpowiadał.

Rano sam zadzwonił i powiedział, że nie zamierza wracać do domu. Powiedział, że jeśli chcę, mogę przeprowadzić się do jego matki.

Okazało się, że powiedział jej, że spodziewam się dziecka, a ona przekonała go, że to nie jest jego dziecko. Uwierzyl swojej matce, a mi kazał odejść. W szóstym miesiącu ciąży po prostu wyrzucili mnie z domu. Powiedział, że nie chce mnie więcej widzieć. Jarosław stwierdził, że nie interesuje go ani mój los, ani los tego dziecka, które nie uważa za swoje.

Pojechałam do swoich rodziców. Mama zabrała mnie do siebie i pomogła złożyć pozew o rozwód. Jestem jej wdzięczna, że nie robiła mi wykładów, tylko po prostu mnie wsparła.

Mój syn urodził się na wsi. Jarosław nie uznał syna i nigdy go nie widział. Ale ironia losu sprawiła, że mój syn jest do niego podobny jak dwie krople wody.

Kilka lat później wyszłam za mąż po raz drugi. I gdy wszystko się ułożyło, odnalazła mnie była teściowa, która najpierw zadzwoniła do mnie. Zaczęła wypytywać o wnuka i interesowała się, czy nie planuję przeprowadzki do miasta.

Potem zaczęła płakać do słuchawki. Powiedziała, że Jarosław ożenił się i sprowadził nową żonę, która nie daje jej żyć. Nowa synowa w ogóle jej nie szanuje i dosłownie wypędza ją z domu.

Błagała o wybaczenie i pozwolenie na kontakt z wnukiem, bo uważała go za jedyną bliską osobę na tym świecie.

Szczerze mówiąc, nie mam urazy, każdy dostał to, na co zasłużył, ale nie chcę z nią utrzymywać kontaktu. Od teściowej, jak i jej syna, można się spodziewać wszystkiego, więc staram się trzymać od takich ludzi z daleka.

Czy dobrze robię? A może powinnam pozwolić jej na kontakt z wnukiem?