Syn poprosił matkę, aby opłaciła wesele. Ona powiedziała, że zapłaci tylko za gości ze swojej strony. Syn już więcej do niej nie zadzwonił. Na wesele syn nie zaprosił matki. Ale ojciec, który porzucił ich, gdy byli jeszcze mali, był obecny z piątą czy siódmą żoną i przyprowadził ze sobą dzieci

Powiedzcie mi, proszę, co takiego musiała zrobić matka, żeby nie została zaproszona na wesele swojego syna?

Ona sama wychowała dwoje dzieci, dała im dobre wykształcenie, pomogła stanąć na nogi, zapewniła mieszkanie, rozmieniając swoje i sprzedając mieszkanie babci, a jej nie zaproszono.

Za to ojciec, który porzucił kobietę z dwojgiem małych dzieci, gdy syn miał zaledwie rok, a córka trzy, gra główną rolę na weselu.

On nie płacił alimentów, dopóki nie interweniował sąd, nie odwiedzał dzieci, gdy były w szkole, nigdy nie kupił im nawet skarpetek ani najtańszych cukierków, ale na weselu był.

Dzieci nie widziały ojca przez wiele lat. Włóczył się po kraju, raz jako budowlaniec, raz jako rybak. Dzieci miały już ponad 20 lat, gdy ojciec wrócił do rodzinnego miasta. Finansowo nigdy tym dzieciom nie pomógł, nie wiem, jak to było z innymi.

Ale na weselu syna był z piątą lub siódmą żoną, a także wszystkimi dziećmi z jego małżeństw. Matki natomiast nie było. Nie było na weselu również starszej siostry. Siostra chciała wesprzeć matkę i nie poszła.

Co ojciec mógł powiedzieć synowi, że ten nie zaprosił na wesele matki?

A może przyszła synowa nie chciała widzieć teściowej na weselu? Syn zaproponował matce pomoc w organizacji wesela. Przecież jest mężczyzną i bierze wszystko na siebie. Ale nie przewidział swoich możliwości, przed ślubem kupili samochód.

I zaproponował matce, aby albo opłaciła uroczysty stół, albo kupiła suknię dla panny młodej. Suma za jedno i drugie była mniej więcej taka sama. Matka zgodziła się opłacić stół, ale tylko za gości ze swojej strony.

A było ich 15 najbliższych krewnych. Ojciec mógł sam zapłacić za swoich (przyprowadził 12 osób). Strona panny młodej również mogła sama opłacić swoich gości, skoro zaproszono prawie setkę.

Syn już więcej nie pojawił się u matki, a jej telefony odrzucał.

W zeszły weekend odbyło się wesele syna. Wszyscy się bawili i tańczyli, a tylko matka, patrząc przez okno z 7. piętra, płakała.