Synowa postanowiła dać nauczkę teściowej i zaprosiła do domu babcię męża

Kasia w wieku dwudziestu sześciu lat wyszła za mąż za Michała, a dwa lata później na świat przyszła ich córeczka. Młode małżeństwo mieszkało w mieszkaniu, które Kasia odziedziczyła po swojej babci

Pewnej wiosny, Maria, matka Michała, postanowiła przeprowadzić generalny remont swojego mieszkania. Nie chcąc znosić zapachu farby i mieszkać w niedogodnych warunkach, poprosiła, by na czas remontu mogła zamieszkać u syna i synowej.

Choć relacje Kasi z teściową były napięte, zgodziła się przyjąć Marię pod swój dach. Duży wpływ na jej decyzję miał Michał, który gorąco prosił o pomoc dla swojej mamy, oraz naturalna skłonność Kasi do unikania konfliktów, za co Maria uważała ją za osobę zbyt uległą.

Maria szybko zaczęła się czuć jak u siebie, zachowując się nie jak gość, lecz jak niezbyt uprzejmy lokator.

– Co ty dajesz mojemu synowi na śniadanie? Córki byś tym na pewno nie nakarmiła, a jemu podajesz – już pierwszego ranka Maria zaczęła zrzędzić.

– Michał sam wybiera, co chce zjeść na śniadanie. Wczoraj poprosił o jajecznicę z kiełbasą i świeżo parzoną kawę. Ma trzydzieści jeden lat, to już nie chłopiec – odpowiedziała Kasia, chcąc przypomnieć teściowej o samodzielności Michała.

– Jak mu dajesz wybór, to zawsze wybierze byle co. Nigdy nic dobrego nie wybiera – odpowiedziała Maria, spoglądając na Kasię z wyrzutem.

Michał siedział cicho, słuchając rozmowy dwóch kobiet. Kasia spojrzała na męża i postanowiła nie odpowiadać na zaczepki teściowej. Uznała, że prawo do wyboru śniadania Michał powinien obronić sam.

Teściowa odsunęła na bok przygotowane przez Kasię śniadanie i sama ugotowała Michałowi owsiankę na mleku. Kasia z uśmiechem spojrzała na męża i zjadła przygotowaną dla niego jajecznicę oraz wypiła kawę.

Jedyne, na co Kasia nie pozwalała, to wtrącanie się w wychowanie córki. Maria o tym wiedziała i unikała poruszania tego tematu.

Po miesiącu Kasia zaczęła się zastanawiać, kiedy teściowa wróci do swojego mieszkania, i postanowiła poruszyć ten temat.

– Jak tam idzie z remontem? Kiedy planujesz wrócić? – zapytała.

– Nie wiem, tamci to partacze. Powiedziałam, żeby pomalowali ścianę na brzoskwiniowo, a oni mi na żółto wszystko wymalowali. Teraz będą to poprawiać – burknęła Maria niezadowolona.

– A podali jakieś terminy? – dopytywała Kasia.

– Jeszcze miesiąc albo dwa – odpowiedziała teściowa, dając do zrozumienia, że ten temat jej nie odpowiada.

Minęły kolejne dwa miesiące, a Kasia, już zmęczona obecnością teściowej, znowu zapytała o koniec remontu.

– Kiedy skończą twój remont? Jeszcze w tym roku? – zapytała z sarkazmem.

– Skończą, jak tylko zamontują całą instalację – odpowiedziała Maria sucho.

Kasia już dawno zrozumiała, że teściowa chętnie korzysta z okazji, by przebywać u syna pod pretekstem remontu. Maria mało pomagała w domu, sporadycznie zajmowała się wnuczką i gotowała tylko wtedy, gdy miała na to ochotę. Na dodatek oszczędzała pieniądze, ponieważ większość zakupów pokrywała Kasia z Michałem.

– Jakie ty masz szczęście, że masz mnie za teściową. Moja teściowa, Helena, to była prawdziwa męczennica. Codziennie czepiała się o byle co. Zauważ, ja cię nie gnębię! – powiedziała Maria z dumą.

– No tak, prawie się nie wtrącasz. Tylko moje śniadania krytykujesz i bez powodu się na mnie czepiasz – odpowiedziała Kasia.

– Oj, nie przesadzaj! Trochę pożartowałam, jesteś za wrażliwa. Ktoś musi was trochę utemperować, skoro jecie takie śmieci – usprawiedliwiła się Maria i poszła do swojego pokoju.

Kasia miała już dość tej sytuacji i postanowiła dać teściowej lekcję. Zadzwoniła do babci Michała, Heleny, i zaprosiła ją do siebie w gości. Babcia od dawna chciała zobaczyć wnuczkę Michała, więc z radością przyjęła zaproszenie.

Następnego ranka Michał, z niechęcią grzebiąc łyżką w owsiance, wyszedł do pracy. Maria po raz kolejny pouczała Kasię, jak powinna dbać o męża, ale Kasia już dawno przestała zwracać na to uwagę. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.

– Kto to przyszedł tak wcześnie rano? Pamiętaj, że jesteś zamężną kobietą, i nie będę tolerować, że byle kto przychodzi do domu – ostrzegła teściowa.

– Nie martw się, to rodzina – odpowiedziała Kasia, z uśmiechem czekając na spotkanie teściowej z jej teściową.

Po chwili drzwi się otworzyły, i w progu stanęła Helena.

– Dzień dobry! Jak dobrze, że przyjechałaś. Michał wieczorem będzie zachwycony, że jego ukochana babcia jest u nas w gościach – powiedziała Kasia słodkim głosem.

– Witaj, kochana! O, Marysiu, ty też tutaj? Szłam koło śmietnika i od razu o tobie pomyślałam. Gdyby nie mój syn, to byś tam grzebała – zaśmiała się staruszka.

Maria zesztywniała na takie przywitanie, jej dobry humor prysł.

– Dzień dobry! A ty co tu robisz? – zapytała sarkastycznie.

– Zaprosiłam Helenę, żeby odwiedziła prawnuczkę. W końcu jej jeszcze nie widziała – wtrąciła Kasia.

– Odwiedzić? – powtórzyła z rezygnacją Maria.

– A ty nie jesteś zadowolona? Myślałam, że się za mną stęskniłaś – kontynuowała Helena.

Maria nic nie odpowiedziała i uciekła do kuchni.

– Wejdź, pokażę ci prawnuczkę – zajęła się gościem Kasia.

– Poczekaj chwilę… Masz tu pączki, zjemy je z herbatą. Na pewno jesteś zmęczona tym, co Maria ci ugotowała – stwierdziła Helena, grzebiąc w swojej torbie.

Cały dzień Helena drażniła Marię, aż w końcu teściowa Kasi zaczęła do kogoś dzwonić.

– Mam dobrą nowinę, robotnicy skończyli wszystkie prace, mogę wracać do siebie – oznajmiła nagle Maria, ignorując obecność swojej teściowej.

– Zamówię teraz taksówkę i pojadę do domu, nie mogę się doczekać, by zobaczyć swoje mieszkanie – dodała pośpiesznie Maria.

Gdy tylko Maria wyszła z mieszkania, Kasia odetchnęła z ulgą. Michał był zdziwiony, że jego matka tak nagle się wyprowadziła, bo zdążył już przyzwyczaić się do jej obecności.

Helena nie chciała nadużywać gościnności i wyjechała już następnego dnia. Doskonale rozumiała, dlaczego Kasia zaprosiła ją w gości.