Synowa w ogóle nie dba o męża! Mój syn chodzi w pomiętych ubraniach i dziurawych skarpetkach! A moje uwagi są przez nią ignorowane!
Mój syn jest już dorosłym mężczyzną i ma swoją rodzinę. Niedawno z synową powitali na świecie syna. Bardzo kocham zarówno syna, jak i wnuka, ale synowa… wciąż nie mogę znaleźć wspólnego języka z nią. Wszystkie moje rady i uwagi są przez nią ignorowane, a czasem nawet wybucha awantura. Mój syn nie chce mnie wspierać, nie rozmawia z synową, żeby choć normalnie ze mną rozmawiała.
Wyszłam za mąż wcześnie, ale syna urodziłam późno. Mąż niemal od razu opuścił nas – zniknął z naszego życia na zawsze. Dlatego wychowywałam syna sama. Wyrósł na przystojnego mężczyznę. Sam dostał się na studia, znalazł dobrą pracę, kupił mieszkanie, a potem ożenił się. Teresa – ładna, mądra, wychowana i wykształcona dziewczyna, więc nie miałam nic przeciwko ich małżeństwu. Jednak po ślubie okazało się, że Teresa jest kiepską gospodynią i stanowczo odmawia przyjmowania mojej pomocy i rad.
Już od dłuższego czasu zauważyłam, że synowa nie przejmuje się za bardzo gospodarstwem domowym. Po narodzinach dziecka całkowicie zapomniała, że ma męża, o którego również trzeba dbać. Nawet wcześniej nie potrafiła dobrze posprzątać w domu, nie prasowała bielizny, a teraz mój syn zaczął wyglądać jak bezdomny.
Synowa wcale nie dba o męża! Mój syn chodzi w pomiętych ubraniach i dziurawych skarpetkach! A moje uwagi są przez nią ignorowane! Nie czepiam się synowej bez powodu. Już kilka razy zauważyłam, że syn przychodzi do mnie w dziurawych skarpetkach.
Oczywiście, zauważywszy taki niechlujny wygląd syna po raz drugi czy trzeci, postanowiłam zadzwonić do synowej i porozmawiać z nią. Rozpoczęłam rozmowę w przyjaznym tonie, ponieważ nie chciałam się kłócić. Zapytałam, jak się czuje, jak wnuczek, czy wszystko w porządku. A potem płynnie przeszłam do tego, co mnie interesowało.
Powiedziałam synowej, że dziś podczas obiadu znowu odwiedził mnie syn i zauważyłam, że chodzi w dziurawych skarpetkach. Poinformowałam ją, że to nie pierwszy raz, powiedziałam, że teraz powinna o niego dbać i pilnować, aby jej mąż zawsze wyglądał schludnie. Mówiłam spokojnie, starałam się, żeby mój ton brzmiał przyjaźnie.
A synowa od razu zaczęła na mnie krzyczeć! Powiedziała, że jeśli mi się to nie podoba, mogę sama kupić synowi nowe skarpetki i że nie ma nic przeciwko temu, żebym sama prasowała mu koszule. Synowa była tak wzburzona, że podniosła głos. Mówiła, że moje uwagi ją już zirytowały, że mój syn jest dorosłym mężczyzną, że są partnerami i ona nie jest jego mamą, żeby o niego dbać.
Może i jestem w czymś w błędzie, ale czy synowa naprawdę nie rozumie, że mężczyźni sami nie zawsze dbają o swój wygląd, a jej nie powinno obchodzić, jak wygląda osoba, którą kocha? Teraz są pralki, dobre żelazka i możliwość kupienia nowych skarpetek. Czy to naprawdę takie trudne? Czy może jej tak ciężko? Ja wszystko ogarniałam, mimo że mężczyzny przy mnie nie było.
Nie wiem, czy powinnam ingerować w życie małżeńskie dzieci. Może warto jeszcze raz porozmawiać z synem lub synową, czy po prostu tolerować jej brak dbałości i obojętność wobec mojego syna?
