“Tak, mamo, co może się u mnie zmienić przez jeden dzień. Po co dzwonić każdego dnia?” – powiedział syn do matki
“Tak, mamo, co może się u mnie zmienić przez jeden dzień. Po co dzwonić każdego dnia?!” – stwierdził syn do matki.
“Z kim rozmawiałaś?” – pyta przyjaciółkę Jadwiga.
Dwie przyjaciółki spokojnie spacerowały po skwerze, a potem jedna z nich odbiera telefon i odchodzi na dziesięć minut. Potem wraca.
Tak, dzwoniła synowa. U dziecka pojawił się pierwszy ząbek! Karmiła go i zobaczyła ząbek. U starszej wnuczki ząb pojawił się później. A u jej synka ząb pojawił się znacznie wcześniej. Bardzo się martwiliśmy. Tak, i usiadł też wcześniej. Po spacerze pójdę do sklepu i kupię ciastko, pójdę do nich w odwiedziny, synowa zaprasza świętować to wydarzenie.
I to wszystko czas rozmawialiście o zębie?…
No nie tylko o zębie. Trochę pogadałyśmy. Ja z nią ciągle rozmawiam, bez powodu i z powodu. Rozmawiamy o wszystkim na świecie. Czasami zaczynamy od jednego tematu, a kończymy na zupełnie innym. I nie zawsze pamiętam, o czym rozmawiałyśmy.
To wspaniale! Pewnie twój syn dużo pracuje i nie ma czasu na rozmowy.
No nie. My też rozmawiamy codziennie. No ale o dzieciach oczywiście więcej rozmawiam z synową. No i o krewnych też. Ostatnio rozmawialiśmy o ślubie jej młodszego brata.
To wychodzi na to, że wiesz o wszystkim?
No a czy nie powinno tak być? A u ciebie nie?
Ale u Jadwigi wszystko jest zupełnie inaczej. Jej syn jest żonaty, mieszka ze swoją rodziną w mieszkaniu, które odziedziczył po matce. Jej syn pracuje, a jego żona jest jeszcze na urlopie macierzyńskim. O tym, kiedy u dziecka pojawił się pierwszy ząbek, Jadwiga nie wie. I to mimo, że ma dobre stosunki z synową, nie było między nimi żadnych kłótni.
Ale pewnego dnia Jadwiga rozmawiała ze swoim synem, i on jej to powiedział:
Mamo, tak, u nas wszystko po staremu. Nic nowego się nie dzieje przez dzień. Rozumiesz? Po co dzwonić każdego dnia? Pracowałem, jadłem. Moja żona siedziała z dzieckiem, u niej też wszystko świetnie.
Jestem pewna, że gdybym nie dzwoniła do syna nawet raz w miesiącu, to bym nic nie wiedziała o życiu rodziny mojego syna – opowiada smutno Jadwiga – Ale przecież nie męczyłam ich. Po prostu było mi ciekawe, jak u nich sprawy, jak minął dzień. Kiedy jest w pracy, odrzuca połączenia. A kiedy w domu, odpowiada “daj spokój”. I jego żona też tak odpowiada. Tylko “tak” i “nie”, a czasem “U nas wszystko dobrze!”.
I oto Jadwiga zazdrości bielmo w oku, bo przyjaciółka wie wszystko o rodzinie swoich dzieci w najmniejszych szczegółach.
Ty sobie po prostu idziesz do synowej na ciastko i na herbatę…
No a czy nie tak wszystko powinno być?
Ale u niej zupełnie nie tak. Jadwiga dawała sygnały rodzinie syna, że chce ich odwiedzić. Ale oni udawali, że nie rozumieją aluzji matki.
Pewnego razu przyjechałam do nich bez zapowiedzi – opowiada Jadwiga – więc synowa otworzy
ła drzwi i stała kilka minut w zdumieniu. Tak, zjedliśmy ciastko, ale atmosfera była napięta. A potem syn powiedział, żebym dzwoniła przed przyjściem w odwiedziny.
Straszne! Rozumiem, że są ludzie, którzy nie lubią przyjmować gości, ale przecież jesteś rodzicem, jak to możliwe?! I w końcu to twoje mieszkanie, masz pełne prawo wchodzić do niego. Ale takie zachowanie na pewno nie spodoba się twojemu synowi i jego żonie.
Żeby zobaczyć wnuczkę, musiałam dzwonić przez dwa miesiące i umawiać się na spotkanie! Znaleźli milion wymówek, bylebym nie przychodziła w odwiedziny.
A rodzice żony syna? Oni ich odwiedzają?
Oni mieszkają w innym kraju. I wydaje mi się, że nawet nie potrzebują. Z wnuczką jeszcze ani razu się nie widzieli, tylko kilka razy dzwonili.
No teraz wiadomo, po kim ich córka taka… ale przecież to twój syn, jak on może tak postępować. Ty oddałaś wszystko, aby mu było dobrze. Czyżby było mu ciężko zadzwonić raz w tygodniu i opowiedzieć, jak u nich życie.
Pewnego dnia powiedział mi, że moje telefony go denerwują. Mówi, że nie podoba mu się, kiedy narzekam, że nie zapraszają mnie w odwiedziny, nie opowiadają, co u nich i tak dalej.
Mamo, po rozmowie z tobą potem nie mam nastroju. Jakie tęsknić? Przecież masz przyjaciółki, chodź z nimi na spacery. I o czym z tobą rozmawiać każdego dnia? – powiedział jej syn.
I tak się stało, że synu psuję nastrój swoimi rozmowami. Synowej jestem obca. Z ciastkiem w odwiedziny po prostu tak nie przyjedziesz. Jestem pewna, że nawet kiedy odejdę z tego świata, mój syn się nie dowie, chyba że moi znajomi mu nie zadzwonią!
