Tego ranka Anna wstała pierwsza i pospieszyła do kuchni, żeby zaparzyć kawę, zanim jej mąż się obudzi. W korytarzu usłyszała, jak ktoś drapie w drzwi wejściowe, i od razu poszła je otworzyć. Jakie było jej zdziwienie – nikogo tam nie było, a do drzwi ktoś przyczepił list. Rozwinęła go i zaczęła czytać. W liście napisano, że jej mąż ma inną kobietę. List kończył się zdaniem: “Nie próbuj mnie więcej szukać, już nigdy mnie nie znajdziesz”.

Anna, jak zawsze, obudziła się wcześniej niż jej mąż, aby przygotować świeże śniadanie.

Cicho skierowała się w stronę kuchni, gdy nagle usłyszała, jakby ktoś drapał w drzwi wejściowe.

Anna natychmiast się zatrzymała i nadstawiła uszu – delikatny szmer rzeczywiście dochodził od strony ich drzwi.

Na palcach podeszła do drzwi, spojrzała przez wizjer, ale nic nie zobaczyła.

Było oczywiste, że ktoś coś przyczepił lub zakleił wizjer.

Uznała, że to sprawka sąsiedzkich dzieci, które często lubiły żartować i psocić, więc wyszła na klatkę schodową, żeby sprawdzić, co się dzieje.

Gdy tylko otworzyła drzwi do ich mieszkania, zobaczyła, że rzeczywiście coś było do nich przymocowane.

Ale to nie było wszystko. Do zewnętrznej strony drzwi był starannie przyklejony kawałek papieru, złożony kilkukrotnie, dlatego od razu nie mogła odczytać jego treści.

Anna wzięła kartkę do rąk i po chwili zorientowała się, że to zapisany arkusz papieru z wydrukowanym tekstem.

Nie mogła pojąć, kto mógł to zrobić ani co mogło być tam napisane. Pierwszą myślą była matka jej męża.

Chodziło o to, że ostatnio jej relacje z teściową jeszcze bardziej się pogorszyły. Matka Pawła od samego początku była przeciwna jego małżeństwu z Anną.

Szczerze wierzyła, że jej syn mógłby bez trudu znaleźć sobie dziewczynę o wiele lepszą niż jego obecna żona, która nie podobała jej się pod żadnym względem.

Anna ma 26 lat. Z Pawłem są małżeństwem od trzech lat, ale jego matka wciąż nie potrafiła się z tym pogodzić i nie mogła zaakceptować synowej w swojej rodzinie.

Przez cały ten czas teściowa Anny nieustannie ingerowała w życie rodzinne syna, krytykowała synową za każdą drobnostkę i nawet próbowała zniszczyć ich małżeństwo.

Paweł, słysząc kroki żony wracającej do mieszkania, ziewnął i zajrzał ze sypialni. Widząc jej zdziwioną i zaniepokojoną twarz, zapytał:

– Stało się coś, kochanie? – powiedział Paweł, zauważając w jej rękach złożony arkusz papieru.

– Tu jest napisane, że masz inną kobietę – odpowiedziała żona, pokazując mu kartkę z wydrukowanym tekstem. – Ostatnie zdanie jest najbardziej interesujące: „Nie próbuj mnie więcej szukać, już nigdy mnie nie znajdziesz”.

Paweł wyciągnął rękę, żeby przeczytać ten dziwny list skierowany do jego żony.

– To jakaś bzdura. Mam nadzieję, że nie wierzysz w te brednie? Nie mam nikogo innego, kocham tylko ciebie – powiedział ponuro. – Nie spotykam się z nikim! Przecież mi wierzysz? Ktoś próbuje nas skłócić albo nawet rozdzielić.

– Ale kto? – zapytała zaniepokojona Anna. – Wiesz, kto to mógł być?

– Myślę, że wiem – odpowiedział Paweł, który już wydawał się spokojniejszy, rzucając okiem na drzwi. – Tylko moja matka mogła to zrobić.

– Teściowa. Też o niej pomyślałam – powiedziała zamyślona Anna. – Ale to jest jakieś absurdalne. Na pewno mówisz mi prawdę? Nie masz nikogo?

– Przecież wiesz, że zawsze była przeciwna naszemu małżeństwu – wyjaśnił Paweł. – A teraz, gdy zabroniliśmy jej przychodzić do nas, postanowiła działać na swój sposób.

Anna przypomniała sobie, jak pół roku temu razem z mężem zakazali jego matce przychodzić do ich mieszkania.

Tamtego dnia teściowa zrobiła coś, o czym małżeństwo nawet nie chciało wspominać.

Wracała z teatru z koleżankami i postanowiła wpaść do syna w odwiedziny.

Nikt Anny i Pawła o to nie zapytał – goście pojawili się niespodziewanie. Ale akurat była sobota, dzień wolny, małżeństwo długo spało, potem zjedli śniadanie, wypili kawę w kuchni i nie zdążyli jeszcze posprzątać w mieszkaniu.

Kiedy teściowa przyszła z koleżankami, w mieszkaniu panował lekki bałagan – brudne naczynia w zlewie, a w łazience na podłodze rozrzucone pranie, które Anna właśnie miała wstawić do pralki.

Oczywiście, małżeństwo nie widziało w tym nic złego – to był ich dzień wolny, odpoczywali, planowali zrobić pranie i potem wyjść do supermarketu po zakupy, a sprzątanie Anna zaplanowała na niedzielę.

Ale teściowa była w szoku, że synowa ma taki bałagan w mieszkaniu, i przy koleżankach, w obecności syna i jego żony, zaczęła ją upominać i robić jej wyrzuty.

– Anna, co z ciebie za gospodyni? Wstydzę się za ciebie. Obcy ludzie są w mieszkaniu, a ty tu masz taki bałagan, jakbyś od miesiąca nie wzięła się za sprzątanie. Do kuchni lepiej nie zaglądać, góra brudnych naczyń!

I teściowa, demonstracyjnie przy wszystkich, zaczęła sprzątać w mieszkaniu syna.

Wieczorem Paweł zadzwonił do matki, nie rozmawiał z nią długo, ale jasno powiedział, że jeśli coś jej nie odpowiada, to niech więcej nie przychodzi, bo oni będą żyć tak, jak im wygodnie.

A teraz, po otrzymaniu tego dziwnego listu, Paweł był niemal pewien, że to robota jego matki, która nadal nie mogła się uspokoić i pogodzić z jego wyborem.

– Sprawdźmy nagrania z kamer monitoringu – zaproponowała Anna.

Mąż się zgodził i razem poszli obejrzeć zapisy. Tak jak podejrzewali, na nagraniu było widać matkę Pawła – podchodziła do drzwi, a chwilę później wychodziła z budynku. Było oczywiste, że to ona przykleiła list.

– Oto ona – powiedziała Anna, wskazując ekran. – To na pewno ona! Po co miałaby tu przychodzić? Dlaczego ona to robi?

– Nigdy nie pogodzi się z tym, że się z tobą ożeniłem… Już nawet nie wiem, co mam jej mówić – westchnął Paweł. – Moja własna matka próbuje zniszczyć nasze małżeństwo.

– Co z tym zrobimy? – zapytała Anna.

– Spróbuję jeszcze raz z nią porozmawiać – odpowiedział Paweł i zadzwonił do matki, zapraszając ją na spotkanie.

Teściowa Anny, myśląc, że syn postanowił rozwieść się z Anną po wiadomości, którą zostawiła na drzwiach, niczego nie podejrzewała i z radością zgodziła się na spotkanie.

Spotkali się w kawiarni niedaleko domu. Kiedy matka przyszła, Paweł już na nią czekał.

– Mamo, znaleźliśmy twoją wiadomość na drzwiach naszego mieszkania – zaczął.

– Niczego nie pisałam – odparła zdziwiona matka, udając niewiedzę.

– Tam było napisane, że mam inną kobietę – kontynuował syn. – Sprawdziliśmy nagrania z monitoringu. To byłaś ty, więc oczywiste jest, że to twoje dzieło.

– Nie wiem, o czym mówisz – zmarszczyła brwi matka. – To nieprawda!

– Mamo, widzieliśmy cię na nagraniach. Po co teraz się tłumaczysz? To już nawet nie jest śmieszne! Dlaczego to zrobiłaś?

Matka przez kilka sekund milczała, a potem powiedziała:

– Bo ożeniłeś się nie z tą kobietą. Anna wcale nie jest ciebie warta! Powinieneś żyć inaczej! Kim ona w ogóle jest? Nikim! Nie ma własnego samochodu, nie ma mieszkania, nie proponowała mi pomocy na działce! W dodatku mnie nie lubi, a ja przecież jestem twoją matką.

– Naprawdę chciałaś, żebym miał żonę, która dobrze zarabia i spędza całe życie pracując na twojej działce? Naprawdę mówisz to wszystko na poważnie? Anna to mój wybór. I ją kocham. Musisz to zrozumieć! I nie musi dla tego zarabiać fortuny ani pielić w nieskończoność twojego ogródka.

– Ona wcale nie jest taka, jak ci się wydaje – upierała się matka. – Zrujnuje ci życie.

– To raczej ty je zrujnujesz, mamo – powiedział syn – ale nie moje małżeństwo z Anną, tylko nasze relacje! Jeśli nie przestaniesz wtrącać się w nasze życie, przestaniemy się z tobą kontaktować! I nie żartuję!

Paweł wstał i wyszedł. Matka wołała go, ale nawet się nie odwrócił.

Po tym zdarzeniu matka Pawła wielokrotnie do niego dzwoniła, ale on nie odbierał. Chciała mu wytłumaczyć, że chce tylko jego dobra, że pragnęła dla niego jak najlepiej. Ale on nie chciał już z nią rozmawiać.

A co wy myślicie: czy matka postąpiła właściwie? Dlaczego są matki, którym tak trudno jest odpuścić swoich synów?

– Sprawdźmy nagrania z kamer monitoringu – zaproponowała Anna.

Mąż się zgodził i razem poszli obejrzeć zapisy. Tak jak podejrzewali, na nagraniu było widać matkę Pawła – podchodziła do drzwi, a chwilę później wychodziła z budynku. Było oczywiste, że to ona przykleiła list.

– Oto ona – powiedziała Anna, wskazując ekran. – To na pewno ona! Po co miałaby tu przychodzić? Dlaczego ona to robi?

– Nigdy nie pogodzi się z tym, że się z tobą ożeniłem… Już nawet nie wiem, co mam jej mówić – westchnął Paweł. – Moja własna matka próbuje zniszczyć nasze małżeństwo.

– Co z tym zrobimy? – zapytała Anna.

– Spróbuję jeszcze raz z nią porozmawiać – odpowiedział Paweł i zadzwonił do matki, zapraszając ją na spotkanie.

Teściowa Anny, myśląc, że syn postanowił rozwieść się z Anną po wiadomości, którą zostawiła na drzwiach, niczego nie podejrzewała i z radością zgodziła się na spotkanie.

Spotkali się w kawiarni niedaleko domu. Kiedy matka przyszła, Paweł już na nią czekał.

– Mamo, znaleźliśmy twoją wiadomość na drzwiach naszego mieszkania – zaczął.

– Niczego nie pisałam – odparła zdziwiona matka, udając niewiedzę.

– Tam było napisane, że mam inną kobietę – kontynuował syn. – Sprawdziliśmy nagrania z monitoringu. To byłaś ty, więc oczywiste jest, że to twoje dzieło.

– Nie wiem, o czym mówisz – zmarszczyła brwi matka. – To nieprawda!

– Mamo, widzieliśmy cię na nagraniach. Po co teraz się tłumaczysz? To już nawet nie jest śmieszne! Dlaczego to zrobiłaś?

Matka przez kilka sekund milczała, a potem powiedziała:

– Bo ożeniłeś się nie z tą kobietą. Anna wcale nie jest ciebie warta! Powinieneś żyć inaczej! Kim ona w ogóle jest? Nikim! Nie ma własnego samochodu, nie ma mieszkania, nie proponowała mi pomocy na działce! W dodatku mnie nie lubi, a ja przecież jestem twoją matką.

– Naprawdę chciałaś, żebym miał żonę, która dobrze zarabia i spędza całe życie pracując na twojej działce? Naprawdę mówisz to wszystko na poważnie? Anna to mój wybór. I ją kocham. Musisz to zrozumieć! I nie musi dla tego zarabiać fortuny ani pielić w nieskończoność twojego ogródka.

– Ona wcale nie jest taka, jak ci się wydaje – upierała się matka. – Zrujnuje ci życie.

– To raczej ty je zrujnujesz, mamo – powiedział syn – ale nie moje małżeństwo z Anną, tylko nasze relacje! Jeśli nie przestaniesz wtrącać się w nasze życie, przestaniemy się z tobą kontaktować! I nie żartuję!

Paweł wstał i wyszedł. Matka wołała go, ale nawet się nie odwrócił.

Po tym zdarzeniu matka Pawła wielokrotnie do niego dzwoniła, ale on nie odbierał. Chciała mu wytłumaczyć, że chce tylko jego dobra, że pragnęła dla niego jak najlepiej. Ale on nie chciał już z nią rozmawiać.

A co wy myślicie: czy matka postąpiła właściwie? Dlaczego są matki, którym tak trudno jest odpuścić swoich synów?