Teraz Widzę, Na Kogo Mnie Wymieniłeś!
Magda szła do kasy, kiedy nagle wydawało jej się, że zobaczyła znajomą sylwetkę. Serce zdradliwie zabiło mocniej, ale tylko na chwilę. Powiedziała sobie „Dosyć!” i poszła dalej.
Nie, nie zamierzała do niego podchodzić, żeby się przywitać czy pogadać. Magda planowała przejść obok, udając, że nie rozpoznała swojego byłego. To był Michał. Ten sam mężczyzna, za którego jeszcze pół roku temu miała wyjść za mąż. Jak bardzo go kochała, a on…
Głupi Michał zakochał się w jakiejś zwariowanej motocyklistce, która zatrudniła się w ich firmie. Ta kobieta od razu przyciągnęła uwagę wszystkich mężczyzn. Ubierała się bardzo wyzywająco, przyjeżdżała do pracy na motocyklu, flirtowała ze wszystkimi i szeroko się uśmiechała. Dzika dziewczyna!
Magda sama nie pamiętała, jak to się stało. Nie zauważyła, kiedy straciła ukochanego. Nie spostrzegła momentu, kiedy ta dziwna dziewczyna zaczęła się do niego przystawiać…
A teraz on stoi w sklepie z damską odzieżą przy przymierzalni, trzymając w rękach jakiś kardigan. Magda starała się go ignorować, ale mimowolnie stała się świadkiem bardzo nieprzyjemnej sceny.
Michał podaje kardigan, odsuwając zasłonę, gdy nagle wylatuje on prosto w jego twarz.
– Serio? To niby mój rozmiar? Jesteś głupi? Powiedziałam, żebyś przyniósł 36, a ty jaki przyniosłeś! Tępak! – krzyczała dziewczyna na cały sklep. – Nawet z tym sobie nie radzisz?
– Tam nie było twojego rozmiaru! – odpowiedział skruszony Michał, rozglądając się wokół z zażenowaniem.
– Głowy nie masz, a nie mojego rozmiaru! – znów krzyknęła ta sama Ola i w samym staniku poszła szukać kardiganu swojego rozmiaru.
Michał zdjął z głowy kardigan, gdy nagle poczuł, że ktoś poklepał go po ramieniu.
– Super! Teraz widzę, na kogo mnie wymieniłeś! – powiedziała z triumfalnym współczuciem Magda. – Widocznie każdy dostaje to, na co zasługuje!
On nic nie odpowiedział, tylko zaskoczony spojrzał na nią. Wydawało jej się, że zauważyła w jego spojrzeniu coś dziwnego, ale nie mogła tego zrozumieć. Magda postanowiła tego nie dociekać. Poszła do kasy, zapłaciła za sukienkę, którą dla siebie wybrała, i wyszła ze sklepu.
Jeszcze pół roku temu Michał bardzo ją kochał. Byli do siebie dopasowani pod wieloma względami. Podobne temperamenty, zainteresowania, wspólna praca. Świetnie się razem bawili. Planowali ślub. Szukali mieszkania.
Michał naprawdę wierzył, że znalazł swoją drugą połówkę, a potem w ich biurze pojawiła się ona – Ola.
Całkowite przeciwieństwo Magdy. Dosłownie rozświetlała atmosferę wokół siebie, tyle miała energii. I jakimś cudem to właśnie na niego – Michała – zwróciła uwagę. Ola nie kryła się z tym. Nie obchodziło jej, że jest w związku. Tak sprawnie podjęła działanie, że nie mógł się oprzeć.
Minął jakiś miesiąc, a ona zdołała wyrzucić Magdę z jego myśli. Zakochał się w niej, biegał za nią jak posłuszny szczeniak. Zostawił dziewczynę, z którą chciał się ożenić, a potem…
Michał sam nie zauważył, jak z macho, jak nazywała go wcześniej Ola, stał się szmatą, o którą pewnie wycierała nogi dzień po dniu. Nie zrozumiał, jak szybko w niej zaszły te zmiany.
Jeszcze niedawno nazywała go swoim kochanym kotkiem, a teraz już był dla niej tępakiem. I to coraz częściej nazywała go ostatnim, a on starał się sprostać roli, którą ona wybrała. Nie, nie tępaka, ale jej chłopaka, ale za każdym razem Ola sprowadzała go na ziemię, pokazując, że jest do niczego, że jest nieudacznikiem, że prawie jest zerem.
Oczywiście, to go wkurzało i irytowało, ale w pewnym momencie stracił wolę. Wydawało się, że skoro zostawił Magdę dla Oli, to musi się postarać i być lepszym dla nowej dziewczyny, ale ta ciągle podnosiła poprzeczkę swoich oczekiwań, a jemu znudziło się przeskakiwanie przez ogniste obręcze. Tak się znudziło, ale z jakiegoś powodu nie mógł się zdecydować na jej opuszczenie. Dlaczego? Sam nie wiedział…
I nagle to spotkanie w sklepie. Ona widzi, na kogo go wymienił? Oczywiście, Michał rozumiał, co Magda miała na myśli. Kiedyś mieli zupełnie inne relacje, wypełnione czułością, wzajemnym szacunkiem i miłością. I co go podkusiło, żeby ulec urokowi tej Oli, ale ona tak zręcznie je pokazywała, tak oferowała, tak słodko śpiewała…
Michał i wcześniej czuł winę, że zostawił Magdę, ale w tym momencie poczuł coś zupełnie innego – żal, że ją stracił. Żal, że ją zdradził i puścił.
Głupek! Wymienił i na kogo? Na kobietę, która traktuje go jak szmatę, która spaceruje po sklepie w samym staniku i klnie jak szewc? I po co?
Michał utknął w swoich myślach, gdy nagle podeszła do niego młoda sprzedawczyni z przepraszającym wyrazem twarzy.
– Mogę to powiesić? – zaproponowała dziewczyna.
– Oczywiście, dziękuję! – powiedział Michał i oddał jej ubrania.
Sam nie wiedział, jak nogi wyniosły go z tego sklepu. Słyszał, jak Ola krzyczy za nim coś w stylu:
– Hej, dokąd idziesz? Kto będzie płacił! Stój!
Jemu było wszystko jedno. Wyszedł i rozejrzał się, Magda jeszcze nie zdążyła daleko odejść. Szła w stronę przystanku autobusowego. Mieszkała niedaleko tego sklepu. On dobrze o tym wiedział.
– Magda, stój! Poczekaj, proszę! – krzyknął, nie pamiętając siebie.
* * * * *
Minął rok. Michał znów stał przy przymierzalni w tym samym sklepie z odzieżą, trzymając w rękach jakieś bezkształtne na pierwszy rzut oka białe sukienki z cienkimi szarymi paskami. Wyglądał spokojnie i nawet szczęśliwie. W jego życiu wiele się zmieniło.
Zajrzał za zasłonę, uśmiechnął się i zasunął ją, gdy nagle przed nim pojawiła się Ola. Patrząc z odrazą na sukienkę w jego rękach, pogardliwie skrzywiła się i powiedziała:
– Teraz widzę, na kogo mnie wymieniłeś!
Przeszła obok, czując się centrum wszechświata, ale Michałowi było wszystko jedno.
– Dawaj! – usłyszał z przymierzalni głos swojej ciężarnej żony i podał jej sukienkę.
– Wydaje mi się, że ci pasuje. Chciałaś luźną i długą. Przymierzysz?
– Ojej, jaka piękna! Gdzie ją znalazłeś! – powiedziała radośnie Magda, przykładając sukienkę do swojej figury.
Od razu ją założyła, oglądając swoje odbicie
w lustrze. Sukienka idealnie na nią pasowała. Chciała ukryć brzuszek, ale przy tym wyglądać kobieco i elegancko.
– Jesteś najpiękniejsza! – powiedział z czułością Michał.
– Dawno nie byliśmy w tym sklepie! – zażartowała. – Zawsze mają tu tyle fajnych rzeczy!
– To bierzemy? Chodźmy, bo już jestem głodny!
– Ojej, ja też! – odpowiedziała mu wesoło żona, a potem w swoim zwykłym stylu zaczęła nucić. – Zaraz będę jeść, zaraz mnie nakarmią!
Michał patrzył na Magdę i w myślach dziękował losowi za to, że dał im jeszcze jedną szansę. Tak, popełnił błąd, ale zdołał wszystko naprawić, choć już nie liczył na przebaczenie i szczęście.
