Teściowa była ciągle zajęta pracą, a dopiero gdy przeszła na emeryturę, sama zaczęła nalegać na kontakt z wnuczką. Moja córka, która prawie nie znała tej babci, nie była specjalnie zainteresowana, ale teściowa często zapraszała ją do siebie, chodziła z nią na zakupy, kupowała jej różne rzeczy, i z czasem się zaprzyjaźniły. W tym roku moja córka spędziła całe lato u teściowej. I gdy już wydawało mi się, że życie się układa, zadzwonił mój były mąż. Nie spodobało mu się, że nasza córka tak długo gościła u jego matki
Pięć lat temu mój mąż mnie opuścił. Pojechałam na wakacje nad morze z naszą córką, a kiedy wróciłam, mąż powiedział mi, że chce się ze mną rozwieść, bo ma inną kobietę.
– Rozumiesz, ona spodziewa się ode mnie dziecka – tłumaczył Stanisław.
– A nasze dziecko, zapomniałeś o nim? – zapytałam, ale mąż już podjął decyzję.
Po miesiącu przyszedł do mnie, żeby się pogodzić, bo tamta kobieta skłamała o dziecku, ale było już za późno. Mąż zmienił zdanie co do rozwodu, ale ja zdecydowałam, że pójdę na całość.
Ponieważ mąż zostawił nam swoją część mieszkania, zrezygnowałam z alimentów. Oficjalnie nie podpisaliśmy żadnej umowy, że nie będę się domagać alimentów, bo mąż był pewien, że nie będę od niego wyciągać pieniędzy.
Starałam się utrzymywać z byłym mężem w miarę normalne relacje, bo mieliśmy wspólne dziecko, ale nie zawsze mi się to udawało.
Czasami mąż dzwonił i mówił, że zaraz przyjedzie po córkę, a potem czekała na niego do nocy, a on nawet nie uważał za stosowne poinformować jej, że zmieniły mu się plany.
Muszę powiedzieć, że nigdy nie żałowałam rozwodu, bo Stanisław naprawdę nie był gotowy ani na życie rodzinne, ani na ojcostwo.
Z teściową, matką Stanisława, ku mojemu zaskoczeniu, miałam dobre relacje. Nigdy się nie kłóciłyśmy, ani gdy byłam w małżeństwie z jej synem, ani po rozwodzie. Ale też nie byłyśmy szczególnie blisko.
Teściowa była ciągle zajęta pracą, a dopiero gdy przeszła na emeryturę, sama zaczęła nalegać na kontakt z wnuczką.
Moja córka, która prawie jej nie znała, nie była specjalnie zainteresowana, ale teściowa często zapraszała ją do siebie, chodziła z nią na zakupy, kupowała jej różne rzeczy, i z czasem się zaprzyjaźniły.
W tym roku moja córka spędziła całe lato u teściowej. Wróciła do domu bardzo zadowolona. Razem chodziły do lasu, nad rzekę, zbierały jagody – jednym słowem, babcia dała z siebie wszystko za wszystkie lata.
I gdy już wydawało mi się, że życie się układa, zadzwonił mój były mąż. Nie spodobało mu się, że nasza córka tak długo gościła u jego matki.
– Czy postanowiłaś zabrać mojej matce dom przez dziecko? – zarzucał mi były mąż.
Na początku nie zrozumiałam, o co mu chodzi, ale okazało się, że teściowa przepisała swój dom na naszą córkę. Gdy do niej zadzwoniłam, potwierdziła, że sporządziła testament na rzecz swojej wnuczki.
Nie wiedziałam, jak na to zareagować – dziękować czy odmówić. Z jednej strony – to była decyzja teściowej, nie prosiłam jej o nic. Z drugiej – mój były mąż stanowczo się temu sprzeciwia, bo uważa, że dom jego matki powinien należeć do niego.
– Spodziewamy się z żoną dziecka. I to będzie również wnuczka, więc to nie jest sprawiedliwe – mówi Stanisław. – Zostawiłem wam mieszkanie, więc ten dom należy się mnie.
– A to nic, że nie płacisz alimentów? – zapytałam.
Powiedziałam mu, że powinien sam porozmawiać ze swoją matką. Jak ona zdecyduje, tak będzie. Czy powinnam zrezygnować ze spadku?
